Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pattern. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pattern. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2020

Catkins

Moi mili! Mam nadzieję, że ucieszycie się na wieść, że wzór na sweter Catkins, który powstał we współpracy z Indie Belle, właśnie pojawił się w moim sklepiku na Ravelry! Oczywiście dostępny jest w wersji polskiej i angielskiej! Znajdziecie go tu: klik!
 

Catkins to sweter z mocną rustykalna nutą, pełen uroczych tekstur i ściegów! Nie umiem wskazać tego ulubionego, chociaż za każdym razem gdy wyjmuję go z szafy, zachwycam się efektem jaki dało połączenie klasycznego ryżu i tej połyskującej złotem włóczki... Projekt opisałam szczegółowo w tym poście, jeśli macie ochotę poczytać o nim więcej: Catkins. Pozostałe detale na temat wzoru czy rozmiarów znajdziecie już na stronie projektu.

Jeśli macie ochotę wydziergać swoją własną wersję, ale nie wiecie jaki kolor wybrać to koniecznie zajrzyjcie w zakładkę "projects", do testowych sweterków, bo zadziały się tam cuda! Dziewczyny, jesteście cudowne! :) Bardzo Wam dziękuję!

Pozostaje mi życzyć Wam miłego dziergania! Jeśli potrzebujecie rady związanej ze wzorem czy wyborem włóczki to piszcie śmiało - z przyjemnością pomogę! :)

Pozdrawiam,
Marzena

wtorek, 12 listopada 2019

Tak się składa, że mam wzory po polsku :)

Moi mili! Przyznam, że czuję się niejako zmuszona napisać ten post - czas rozwiać wszystkie wątpliwości, odpowiedzieć na pewne pytanie raz a dobrze, mając nadzieję, że każdemu zainteresowanemu uda się przeczytać ten post. Bo z odpowiedziami w komentarzach jest różnie. Ciągle powraca do mnie jedno pytanie, jeden apel: "Pani Marzeno, bardzo proszę o wzory w języku polskim!", "Pani Marzeno, czy wzór jest po polsku?". I chociaż piszę o tym od kilku lat, to przekonanie, że wzorów w naszym pięknym języku nie piszę, wciąż ma się dobrze :)

Ogłaszam więc, że od trzech lat wszystkie wzory, które piszę, są od razu dostępne w języku polskim.
To tak w ramach wstępu, ale chciałabym ten temat zgłębić bardziej.

Zacznę od odpowiedzenia Wam pewnej sytuacji, która miała miejsca w popularnej grupie facebookowej "Dziana Banda". Jest to grupa licząca 5000 osób, których łączy oczywiście dzierganie. Należą tam dziewiarki, które mają różne gusta, potrzeby i odmienne podejście do tematu. Są tam fani minimalizmu, szalonych kolorów i wzorów, projektanci, dziewiarki dziergające ze wzorów, oraz te, które tworzą tylko to co im ich własna wyobraźnia podpowie. Dzięki takiej różnorodności można podyskutować, otworzyć się na nowe, inspirować. Panuje tam nieopisana różnorodność pod każdym względem.
Niestety znalazła się tam jeszcze jedna grupa, która mi do serca akurat w ogóle nie przypadła... Zwłaszcza, że sytuacja, którą wywołały dotknęła również mnie. Chodzi oczywiście o pisanie wzorów w języku polskim.
W grupie tej znalazły się osoby, które po pierwsze nie czytają informacji, które im się udostępnia, oraz niespecjalnie pałają miłością do projektantek :) Ja to przynajmniej tak odebrałam i już Wam tłumaczę dlaczego. 

Pewnego dnia padło pytanie, dlaczego polskie projektantki nie piszą wzorów po polsku. Pytanie to było moim zdaniem źle sformułowane, ponieważ znam wiele projektantek, które to robią, a konstruując zdanie w ten sposób, sugerujemy czytającym, że to nie ma miejsca. I to niestety wywołało falę, której przez absurdalnie długi czas nie dało się powstrzymać. Część komentujących się zagotowała, że jak to tak, jak można nie promować swojego języka, przecież tu jest nas tyle - każda tylko czeka żeby pojawił się wzór po polsku, ale najwyraźniej my cenimy tylko zagranicznych klientów! Żadna z tych osób nie zadała sobie trudu sprawdzenia jak faktycznie się sprawy mają, tylko od razu wylała swoje żale. Było też oczywiście wiele rozsądnych głosów, słów wsparcia, poparcia, tłumaczeń, spokojnych pytań i próśb wyjaśnień, mam niestety wrażenie, że większość przeszłą bez echa.

Pojawiło się kilka odrębnych dyskusji - o tym, czy wzory faktycznie łatwiej pisze się po angielsku, czy rynek polski jest tak duży jak się co niektórym wydaje, ile pieniędzy tracą te niedobre projektantki nie pisząc w ojczystym języku, ile pracy należy włożyć w napisanie dwóch wersji, i tak dalej, i tak dalej. Kluczowe jednak było zadanie jednego, bardzo ważnego pytani (padło pod koniec dyskusji i niestety mało kto na to odpowiedział...). Czy faktycznie nie ma na wzorów po polsku, czy po prostu ja nie sprawdziłam, czy są? :) 
Jedna dobra duszyczka wzięła sprawę w swoje ręce i dodała w komentarzach niemalże wszystkie konta polskich projektantek, które wzory po polsku posiadają, zastanawiając się głośno, czy faktycznie tym dziewczynom nagle skoczą słupki sprzedaży (to już oczywiście temat na inne post). 
I wiecie co? Dyskusja umarła, skończyła się niebawem, zostawiając mnie poirytowaną z kilku powodów, ale głównie czułam bezsilność. Nie chodzi o te słupki sprzedaży, serio! 

Chodzi o dwie sprawy. Po pierwsze tę niepowstrzymaną chęć obrzucenia kogoś epitetami, wyrażenia frustracji i ukazania siebie jako poszkodowaną ("kupiłabym wszystkie wzory, gdyby tylko były po polsku, ale oczywiście nikt o mnie i o nas polkach nie myśli..."). Nie ma znaczenia jakiego tematu dotyczyłaby taka dyskusja, dzieje się tak przecież ciągle na każdym forum w sieci - nie znam się, ale na wszelki wypadek się oburzę. 

Druga sprawa to nieczytanie i brak umiejętności szukania informacji. Piszę do Was długaśne posty na temat każdego swetra. Dodaję kilka wpisów o jednym projekcie - dzierganie w trakcie, prezentacja gotowego udziergu, test oraz publikacja wzoru. I jeśli się przypadkiem nie pomylę, albo coś nie wyleci mi z głowy, to zawieram w nich WSZYSTKIE kluczowe informacje na temat każdego projektu. Wszystkie - wystarczy tylko przeczytać, albo chociaż wcisnąć CTRL + F na klawiaturze i poszukać w tym morzu literek interesującego nas hasła :) 
Choćbym się bardzo starała i naprawdę nie miała złych intencji, to ciężko napisać o tym tak, by brzmiało w stu procentach uprzejmie. Wierzcie mi, że nie jestem na nikogo zła za żadne pytanie na temat dostępności wzoru w języku polskim. Po prostu gdy czytam taki komentarz czuję bezsilność i czasem żal i smutek. Zwłaszcza, gdy pytanie to pojawia się pod postem, w którym ta informacja się znajduje. Nic więcej zrobić nie mogę - piszę, oznaczam wzory na Ravelry, mówię o tym, znowu piszę, ale i tak ciągle powraca to pytanie. Ale już pal licho pytanie! Gorzej się czuję gdy czytam  "szkoda, że nie po polsku". Bo gdy ktoś pyta, to wiem, że przynajmniej próbuje się dowiedzieć, interesuje go ten temat. 

Zanim napiszę maila do sklepu w sprawie metody wysyłki (preferuję paczkomaty) to pierwsze co robię to zerkam czy ta informacja nie widnieje w formularzu zamówienia albo w regulaminie sklepu. Mogę zapytać, jasne, niektórym jest tak łatwiej, chociaż moim zdaniem to w ogóle nie jest wygodniejsza czy szybsza opcja, ale z pewnością nie napisałabym wiadomości pełnej żalu, że brakuje im tej jednej jedynej opcji, zanim nie sprawdziłabym, że to prawda...

Zdaję sobie sprawę z faktu, że wychowywałam się z komputerem w domu, internet znam dobrze i poruszam się po nim intuicyjnie, więc jest mi łatwiej wyszukać potrzebne mi informacje. Jeśli nie wiecie jak dowiedzieć się w jakim języku dostępny jest wzór, to poniżej pokażę Wam gdzie tego szukać :)
Ja sprzedaję wzory na Ravelry i póki co innej opcji sprzedaży nie mam, więc zostawiam tu jeszcze link do wpisu o kupowaniu wzoru: klik!

Wzory możecie wyszukiwać sami na Ravelry lub trafić do nich z linków, które umieszczam w każdym poście o projekcie. Po otworzeniu strony ze wzorem pojawi się Wam taki widok:

Wystarczy zerknąć w sekcję Languages by dowiedzieć się jakie języki są dostępne:

Lub, oczywiście, przeczytać mój post na temat danego projektu :)


Jeśli chodzi o test swetra, to zawsze prowadzony jest na angielskiej wersji wzoru. Testerki pochodzą z różnych części świata, więc oczywiście wybieram język, który każda z nich zrozumie. Dodatkowo sprawdzają one poprawność mojego angielskiego, bo przecież popełniam błędy - w języku polskim czuję się o wiele pewniej, więc wyszukiwanie źle brzmiących sformułowań czy literówek zostawiam sobie :)

A dlaczego moje starsze wzory są tylko w języku angielskim? 
Temat ten chyba już kiedyś poruszałam, więc będzie w skrócie. Język angielski, chyba dla większości projektantek, jest językiem naturalnym w dziewiarstwie i pisząc wzór najpierw piszą go po angielsku właśnie. Takie czasy :) Niemalże wszystkie wzory na Ravelry są dostępne w tym języku, skróty czy nazwy technik mają swoje charakterystyczne angielskie nazwy, które są znane i lubiane przez większość dziewiarek na świecie. Gdy piszę wzór, to piszę go w języku angielskim, nie polskim! I dopiero potem muszę wykonać tłumaczenie, co jest dodatkową pracą. Nie zawsze był na to czas, zwłaszcza gdy miałam sklepik, a teraz mam inne obowiązki i zobowiązania i nie poświęcę póki co tego czasu na tłumaczenie. Ale obiecuję mieć to w pamięci i postaram się by w przyszłości się to zmieniło.
Poza tym nie jest to przyjemna praca - niekiedy trudno ująć coś we wzorze w języku polskim, opisać technikę czy ścieg, a do tego polskie skróty nie są dla mnie intuicyjne (dlatego zostawiam je w wersji angielskiej). To wymaga skupienia i czasem kilku dodatkowych dni pracy nad wzorem. I ja doskonale rozumiem, że komuś może się po prostu nie chcieć tego robić. Każda projektantka ma prawo do publikowania wzorów, w takim języki jaki jej się podoba. I dla mnie to koniec dyskusji. To ona projektuje, pisze i sprzedaje. I to jest jej czas i chęci. 

Ja postanowiłam pisać w dwóch językach i tego nie zmienię. Proszę, zapamiętajcie to i dziergajcie bez stresu w takim języku, jaki Wam odpowiada! :)

Pozdrawiam serdecznie!
Marzena

niedziela, 20 października 2019

Fellow Traveller

Jesień zadomowiła się na dobre, czasem serwując nam deszcz i zimny wiatr, a czasem mieniąc się w ciepłym słońcu złotem i czerwienią. Obie te opcje mają wiele uroku! Gdy za oknem szaruga uwielbiam zająć się swoimi sprawami - wziąć do ręki książkę albo druty, zasiąść na kanapie i wypić ulubioną herbatę albo kakao. Gdy tylko wyjdzie słońce z przyjemnością idziemy odkrywać feerie barw, zbierać kasztany i szeleścić liśćmi na leśnej ścieżce :) Jednym z głównych elementów, które zawsze towarzyszą mi jesienią czy zimą jest sweter. Ciepły, miękki i wygodny! Bez niego ani rusz! Czasem chowam go pod kurtką gdy jest już wyjątkowo zimno lub mokro, a niekiedy pogoda pozwala pokazać go światu i zdobywać okoliczne łąki otulonym tylko w ukochaną wełnę. 

Mam kilka swetrów, które są moimi typowo jesiennymi ubraniami. Czekają przez całe lato cierpliwie w szafie, kusząc teksturą, plecionką, puszystością... I mimo że ostatnio mi się pozmieniało i moje uwielbienie to jesieni zaczęło powoli znikać na rzecz uwielbienia do lata i późnej wiosny, to jest coś niezwykle przyjemnego w myśli, że w końcu (och nie, jest zimno, co za szkoda!:)) mogę te ukochane swetry na siebie założyć.

Fellow Traveller powstał właśnie po to, by dawać mi tę przyjemność :) Razem z Melanią i Secret of Life będzie mi poprawiał nastrój przez najbliższe miesiące. Pojedzie ze mną w góry, zabiorę go na jarmark bożonarodzeniowy, na spacer, zakupy, założę do dresików w domu i na wyjście do kawiarni ze znajomymi. To jest właśnie jeden z tych mega uniwersalnych jesiennych projektów. Chcesz się schować? Robi się! Chcesz się ogrzać? Nie ma sprawy! Chcesz wyglądać uroczo? Żaden problem. Potrzebujesz wygody? I tak dalej :)
 

Jeśli więc i Wy macie ochotę wsadzić taki sweter do swojej szafy i wyjmować przy każdej możliwej okazji, to donoszę, że wzór właśnie ujrzał światło dzienne! Możecie go znaleźć w moim sklepiku na Ravelry w dwóch wersjach językowych - w języku polskim i angielskim. Klik!
Obiecuję konkretną dawkę mięsistych oczek, prostego ściegu, który idealnie nadaje się do przerabiania podczas wieczornego filmu, mnóstwo ciepła i uroku. 
 

Jeśli macie ochotę poczytać o nim więcej to zapraszam was do pierwszego posta - klik!

Wzór nie powstałby oczywiście gdyby nie cudowna praca testerek! Dziękuję Wam dziewczyny ogromnie za każdą cenną radę i piękne wersje swetrów :)
Na koniec zostawiam Wam kilka kadrów naszej pięknej polskiej jesieni. Wystarczyło wyjść przed dom, skierować się w stronę pola kukurydzy i za momencik takie widoki stanęły nam przed oczami:
 
 

 Żaden, nawet najbardziej wymyślny ogród, nie przebije tego co potrafi matka natura. Mam nadzieję, że kiedyś będzie nam dane posiadać taki dziki ogródek przed własnym domem.
 

Pozdrawiam Was serdecznie!
Marzena

czwartek, 17 października 2019

Fringe Dress

Na sam koniec sierpnia uszyłam ostatnią (tak wtedy sądziłam:)) letnią sukienkę w tym roku. Co prawda nie miałam przez to zbyt wielu okazji by ją założyć, chociaż naprawdę przydała się kilka razy podczas ostatnich letnich upałów. Jej krój i materiał wyjątkowo sprzyja wysokim temperaturom!

Mając już trzy sukienki w różowym odcieniu, postanowiłam dać szanse innym ulubionym letnim kolorom i tym razem poszłam w bardzo jasny beż. 
Mam chyba tylko pięć czy sześć kolorów, które faktycznie chcę nosić i nie widzę powodu by to zmieniać (o moich wyborach w tej kwestii możecie poczytać w poście o garderobie: klik!). Są to wszystkie jasne odcienie różu - od chłodnych, lekko wrzosowych, po ciepłe brzoskwiniowe barwy. Neutralne biele, kremy i beże. Zieleń, która jest jeszcze nie do końca określona, ponieważ naprawdę ciężko mnie zadowolić w tej kwestii :). Chłodne, złociste odcienie, a ostatnio do tej grupy dołączył kolor nietypowy, który ciężko mi nazwać - jest to coś między przydymionym kasztanowym i ceglanym. Kupiłam sukienkę w takim kolorze (klik!) i ku mojemu zdziwieniu bardzo dobrze się czuję w tym odcieniu! W tym samym klimacie są również motki od Baah Yarns, które otrzymałam w lipcu: klik!
I jak już jestem przy tym temacie to wspomnę, że włóczka ta zamieniła się już w sweter... niedługo Wam go pokażę

Ale wróćmy do sukienki. Fringe Dress to kolejny punkt na mojej liście wzorów, które planowałam uszyć w tym sezonie. Ma wyjątkowo wdzięczny, dziewczęcy krój oraz jeden z moich ulubionych dekoltów! Odrobinę mogliście zobaczyć w poprzednim poście, gdzie całkiem nieźle komponowała się z nową czapą: klik!
Ten lekko oversizowy krój jest cudowny na upały - sukienka nie klei się do ciała, pozwala skórze oddychać, nie krępuje ruchów. Jest niezwykle wygodna!

Ja wybrałam opcję z wiązaniem w pasie, by podkreślić talię. Paseczki można przyszyć albo w miejscu pionowych zakładek z przodu, albo z boku sukienki. Pierwsza opcja mnie nie przekonuje, a dodatkowo wszycie ich z boku daje możliwość wiązania na dwa sposoby - z tyłu oraz z przodu.
 

Naprawdę bardzo lubię ten kształt dekoltu! Moim zdaniem jest przeuroczy :) By usztywnić panel z guzikami, należy użyć flizeliny. Jako że szyłam z naprawdę lekkiego lnu (gramatura 130, kupiłam go w jednym z ulubionych sklepów - w duńskim MeterMeter) panele nadal są dość miękkie. Myślę jednak, że gdybym użyła grubszej i sztywniejszej flizeliny to różnica miękkości miedzy panelami a resztą sukienki byłaby zbyt duża. 

Jeszcze kilka słów o tym lnie - jest naprawdę miękki i cieniutki. Przy niemarszczonej sukience może delikatnie prześwitywać, wiec lepiej dodać podszewkę. Jak każdy len robi wszystko by pomóc nam w upalny dzień :) I bardzo lubię ten neutralny, subtelny kolor!


 Skróciłam rękawy i zrezygnowałam z patek, które je marszczyły.

Zmieniłam również kształt dołu - w oryginale przód i tył jest przedłużony i ma kształt "fali". U mnie wszystko jest na prosto. 
W tym momencie wypada powiedzieć, że naprawdę nie lubię przyszywania zmarszczonych elementów! Nitki, których używamy do marszczenia plączą się szaleńczo, wszystko jest takie nieestetyczne w trakcie, ciągle sprawdzam czy aby na pewno równomiernie rozłożyłam materiał... Na końcu się okazuje, że jest super i nie ma powodów do narzekań, ale jednak. To mój najmniej ulubiony moment w szyciu :)

No i są kieszenie! Sukienka musi mieć kieszenie!

I trochę detali:
 

Kupiłam dwa zestawy guzików i dość długo myślałam, których użyć:

Mimo że te perłowe są naprawdę piękne i kolorystycznie pasują idealnie, to wybrałam kokosa. Sukienka i materiał mają raczej rustykalny charakter, wiec błyszczące guziki trochę "psuły" ten efekt. Surowość tych drugich bardziej do mnie przemawiała. Co sądzicie?

Wybrałam rozmiar numer 4, miałam 2.2 metra tkaniny i użyłam nici Gutermann numer 198.

I myślałam, ze to będzie mój ostatni letni projekt w tym roku, i że przyjdzie teraz czas na coś cieplejszego... i tak się zaczęło, bo uszyłam niedawno coś jesiennego (niedługo Wam pokażę!!! Nie mogę się doczekać, bo to mój najbardziej "szalony" projekt!), ale potem zmieniłam zdanie :) Z dwóch powodów - raz, że nie miałam pomysłu na jesienne ubrania, nic jakoś szczególnie mnie nie kusiło, a dwa, że plany na przyszłe wakacje nabrały kształtu i wiem, że do końca kwietnia muszę naszyć trochę letnich ubrań. Sobie i Mateuszowi! Nie trzeba było mnie nawet namawiać. Uwielbiam szyć sukienki i lekką odzież. Więc jesień i zima będzie pełna lnu, bawełny i wiskozy! I bardzo mi dobrze z tą myślą.

W odróżnieniu od drutów, bo te nadal okupowane są przez ciepłe wełny. Myślę, że te dwie pasje dobrze się uzupełniają - szyję na lato i wiosnę, dziergam na jesień i zimę. I mogę obie rzeczy robić cały rok :)

Coś czuję, że następny post będzie wełniany!
Pozdrawiam,
Marzena

niedziela, 7 lipca 2019

Secret of Life!

Moi mili! Wzór na mój najnowszy projekt Secret of Life właśnie został opublikowany! Jeśli więc macie ochotę na coś ekstremalnie uroczego, wygodnego i przytulnego to zapraszam Was do mojego sklepiku na Ravelry - klik!
 

Wzór oczywiście dostępny jest w dwóch językach - polskim i angielskim. Większość instrukcji została przedstawiona za pomocą czytelnych schematów. Taka opcja zdecydowanie oszczędzi Wasze oczy i nerwy :). Każdy rozmiar posiada swój własny plik, dzięki czemu nie ma potrzeby drukowania mnóstwa niepotrzebnych stron, a ryzyko pomyłki podczas dziergania spada niemalże do zera. 

Mimo wielu warkoczy wzór jest naprawdę łatwy i intuicyjny w dzierganiu - obiecuję, że zanim połączycie przód i tył by dziergać korpus, nauczycie się konstrukcji i położenia każdego z warkoczy! 

Z całego serca polecam Wam wydzierganie go z lekkiej, delikatnie puszystej włóczki! Alpaka będzie do tego celu idealna. Mimo dużego metrażu oraz wielu plecionek sweter pozostaje lekki i zwiewny - układa się ładnie przy ciele i nie zajmuje dużo miejsca pod kurtką :)
Do końca jutrzejszego dnia możecie go kupić w promocyjnej cenie - nie ma potrzeby wpisywać żadnego kodu, wystarczy dodać wzór "do koszyka" a cena sama obniży się o 20%:)

Chciałabym podziękować moim cudownym testerkom, które włożyły w prace nad testem mnóstwo serca i zaangażowania! Stworzyły cudowne i perfekcyjne wersje swoich własnych sweterków i zasypały mnie cennymi radami! Dziękuję dziewczyny! 
Koniecznie odwiedźcie zakładkę "projects" i zobaczcie ich projekty:
Pozdrawiam Was ciepło!
Marzena

wtorek, 20 marca 2018

Twill and Plain

Uwielbiam dzień publikacji wzoru! Od momentu nabrania oczek do kliknięcia guzika "publikuj" mija sporo czasu, trzeba wykonać mnóstwo pracy, wiele osób daje z siebie wszystko by stworzyć wzór, ulepszyć, poprawić, nadać ostateczny kształt, a wszystko po to by dzierganie było jeszcze przyjemniejsze :)

Mój najnowszy projekt "Twill and Plain" właśnie trafił do mojego sklepiku na Ravelry, i oczywiście również do Chmurki! Dostępny jest w dwóch wersjach językowych (polski i angielski).
 

Twill and Plain to sweter dziergany zdecydowanie inaczej, a wszystko to po to by osiągnąć wymarzony efekt i wpleść w niego kilka pasujących do siebie ściegów...


Musicie wiedzieć, że testowe sweterki przeszły moje najśmielsze oczekiwania, dziewczyny fachowo służyły mi radą przez cały okres testowania, wykonały kawał dobrej roboty, a jej efekty możecie podziwiać o tu: klik!

Dziękuję dziewczyny! Musicie wiedzieć, że bardzo doceniam to co robicie i z jaką precyzją dopieszczacie swoje projekty :)  Każdy Wasz Twill and Plain cieszy mnie ogromnie! To jedna z moich ulubionych rzeczy w projektowaniu wzorów - patrzenie jak mój wzór, w połączeniu z Waszym talentem i wyobraźnią (i wyborem włóczki!) zamienia się w piękne projekty!

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego dziergania!
Marzena

wtorek, 15 sierpnia 2017

Majula już dostępna!

No nareszcie! Nie mogłam się doczekać, aż prace nad tym wzorem się zakończą! Uwielbiam moją Majulę, a jeśli i Wam się ona podoba i macie ochotę na swój własny romantyczny, obsypany mnóstwem słodkich pikotek i misternych ażurów sweter, to informuję, że wzór w języku angielskim i polskim właśnie trafił do sklepiku na Ravelry - klik! i do Chmurki - klik!


Test wyszedł tak dobrze, że nie mogę się nacieszyć! Testerki stworzyły mnóstwo pięknych eleganckich i romantycznych wersji... są nietypowe czerwienie, słodkie róże, klasyczne beże, elektryzujący fiolet, soczysta zieleń i piękny rdzawy gradient. I jeszcze więcej :) No koniecznie musicie zobaczyć! Każdą testerkę z osobna ściskam mocno! Dziękuję Wam bardzo!


Pozdrawiam Was ciepło i życzę miłego dziergania!
Marzena

wtorek, 30 maja 2017

Sealky

Lubię się czymś inspirować gdy dziergam. Albo lubię gdy to co wydziergam przywodzi mi coś konkretnego na myśl. Lubię również nazywać swoje projekty, choć nie zawsze jest to łatwe. Czasem muszę się naprawdę długo zastanawiać jakie imię powinien nosić mój projekt, by idealnie do niego pasowało. Każdy ma swoje małe wariactwo (ja mam ich naprawdę wiele!:)). 

Już nie pamiętam dokładnie jak to się stało, że stworzyłam z tego projektu moją morską opowieść - czy najpierw była inspiracja, a potem narzucenie oczek, czy jednak w trakcie dziergania przed oczami pojawiło mi się moje ukochane morze? Nie było to tak dawno, ale tak mi się to wszystko splata, że nie mam pojęcia :). 
Niemniej Sealky jest zdecydowanie morski. Nie marynarski! Morski. Bałtycki. Bo to morze uwielbiam najbardziej. No dobra, wcale nie widziałam na żywo każdego morza na ziemi, ale to nie umniejsza piękna Bałtyku, prawda? Lubię go zwłaszcza wiosną i jesienią, gdy na plaży jest pusto i cicho, na niebie wiszą nisko ciemne chmury, a morze albo jest wzburzone do granic możliwości, albo panuje flauta. Albo po prostu jest, obojętnie jakie!

Dlaczego Sealky (czyt. silki)? W tej krótkiej nazwie są ukryte aż cztery skojarzenia! Lubię bawić się słowami, tym razem było to małe wyzwanie, bo chciałam by nazwa pasowała do nadmorskiego klimatu, ładnie brzmiała i przede wszystkim by nie była zbyt powszechna. No wiecie, trzeba być oryginalnym. Zajęło mi to trochę czasu, odrzucałam wszelkie oczywistości (na Ravelry było już po kilkadziesiąt projektów o tym samym imieniu!), aż w końcu stworzyłam "neologizm". Wymieszałam trzy morskie słowa: sea, czyli morze, seal, czyli foka i selkie, mityczną celtycką istotę zmieniającą się w fokę, ze słowem silky (jedwabisty). Wiadomo, jedno skojarzenie do za mało :)

Po wydzierganiu tego sweterka wiedziałam jak należy go uwiecznić na zdjęciach. Miałam przed oczami kadry i kolory, bardzo chciałam trafić akurat na wymarzoną pogodę, ale brałam pod uwagę fakt, że pogoda średnio interesuje się moimi marzeniami. A tu niespodzianka! Dokładnie tak jak być powinno - lubię takie satysfakcjonujące sesje. Dla nas to nie tylko obowiązek, ale sama przyjemność tworzyć zdjęcia.

No to teraz do rzeczy i dzielę się czym prędzej z Wami tą moją morską opowieścią. Przedstawiam Sealky!


Sealky to wygodny i prosty, lekko poszerzany sweterek, ozdobiony uroczymi falbankami, które spływają delikatnie po bokach i opływają biodra. Jest dziewczęco i zwiewnie!
 

A w tle Ustecka zachodnia plaża i jeszcze nietknięte w tym roku niczyją stopą wydmy. Mimo chmur było bardzo przyjemnie i nic a nic nie zmarzłam. Nawet nogi pomoczyłam w majowym morzu. Wiatr wiał na tyle, by móc rozwiać włos, ale całość sprawia niezwykle spokojne wrażenie, prawda?

Przepadłam na rzecz falbanek! Moje nowe odkrycie i niestety zobaczycie je jeszcze nie raz bo po prostu muszę mieć ich więcej! :)

Wykończenia są delikatne i nienachalne, nie chciałam by odwracały uwagę. Rękawy sięgają troszkę za łokieć - lubię tę długość, bo jest wygodna (rękaw nie podciąga się) i pasuje do większości lekkich sweterków. Myślę, że Sealky dobrze wypada w parze z dopasowanymi spodniami czy spódnicą.
Tył ozdobiony jest małymi guziczkami - w moim przypadku z masy perłowej. Po za tym... nie wiem czy zwróciliście uwagę na kolor! Niebieski jest! Marzena wydziergała coś niebieskiego! Ale to wszystko przez to farbowanie, bo to nie jest klasyczny błękit, ale mocno przydymiony kolor, elegancki i bardzo neutralny. Dziergałam z Fino od Julie Asselin w kolorze Dapple Grey. Zużyłam prawie trzy motki (około 1080 metrów). Dziergałam na ciut większych drutach przez co uzyskałam lejącą, zwiewną tkaninę, która robi to co w Sealky powinna - faluje!
Wzór na Sealky właśnie został opublikowany i jest dostępny w języku angielskim i polskim. Wzór dostępny na Ravelry oraz na Chmurce - klik! klik!

Testowanie tego projektu było prawdziwą przyjemnością, zwłaszcza dla moich oczu. Większość testerek wydziergała swoje wersje w ekspresowym czasie, aż zaczęłam być zazdrosna :) Jakby tego było mało, kolory i bazy wybrały przepiękne... jest dużo słodyczy, elegancji i stylu. Naprawdę musicie zobaczyć sami! Rasowe testerki, bez krzty przesady. Dziewczyny wysyłam uściski! Dziękuję Wam! 
Miałam przyjemność nawet obfotografować dwie wrocławskie wersje i przy okazji napatrzeć się i napodziwiać. Lećcie pooglądać! (dajcie im chwilkę na dodanie projektów!)



Pozdrawiam Was ciepło,
Marzena

poniedziałek, 6 marca 2017

Angular, czyli...

...szal tak nowoczesny, minimalistyczny, geometryczny i słodki jak tylko można :) A do tego sprawiający wrażenie trójwymiaru! Czyli mnóstwo koloru, matematyki i prostoty. I jest już w sprzedaży:)



Wzór można nabyć na Ravelry: klik! lub u Chmurki klik! - gdzie dostępna jest płatność przez PayPal lub przelewem. I mam dla Was niespodziankę. Wzór jest także po polsku!


Angular, dzierga się sam, naprawdę! Testerka rekordzistka zrobiła go w 6 dni, dacie wiarę? Testy poszły tak sprawnie i tak szybko, że nadziwić się nie mogę. A testerki miałam świetne, zdjęcia mówią same za siebie. Oto kilka testowych wersji:



100% minimalizm Lucji:




To nie wszystkie testowe wersje. Na niektóre jeszcze czekam! Ale z zajawek wiem, że to będzie obłęd :) 

Szal towarzyszył mi przez całą zimę, noszony razem z różową czapką i czarnym płaszczem. Na mieście czułam się szałowo :)

Życzę więc Wam miłego dziergania!
Marzena