Dziś będzie post pełen okropnego chwalenia się! No nic, musicie mi to wybaczyć, bo po prostu nie potrafię inaczej :). W piątek, chwilę przed tym jak ruszyliśmy na zwiedzanie Pragi, dostałam paczkę z dostawą od Julie. Skłamię jeśli powiem, że nie spodziewałam się w środku czegoś dla mnie, bo Julie od dłuższego czasu odgrażała się, że dostanę prezent. Ale przez myśl by mi nie przeszło, że to będzie coś tak takiego!
W kartonie, wśród kolorowych motków leżała torba... Dla mnie! Minęło parę minut zanim do mnie dotarło co się właściwie właśnie wydarzyło :).
Torba jest tak piękna i cudna, że boję się ją nosić. Pachnąca naturalnymi materiałami (jak Ustecki Dom Kultury! Zapach dzieciństwa:)), wykonana ręcznie z niezwykłą dbałością o szczegóły. Kolory, wzór, styl - wszystko tak bardzo "moje"! Prezent absolutnie trafiony...
Jakby tego było mało to jest to torba specjalnie dla dziewiarki! Pojemna, mimo swojej niepozornej wielkości, przygotowana do noszenia nie tylko portfela, książki czy innych codziennych przedmiotów, ale i robótki i wszelakich akcesoriów. W środku ma mnóstwo przegródek różnej wielkości na druty i inne przydasie.
Detale mnie oczarowały! Ta drewniana kostka, sznur, gruba bawełna w botaniczny wzór i skórzany pasek...
Takie cuda tworzy ręcznie Tiffany z "Twill&Print"-klik!
Aaaa! Idę się cieszyć swoją torbą! Póki co chodzę, macam, wącham i oglądam, ale w sobotę zabieram ją na Mazury :)
Miłego dnia! Widzimy się jutro - pokażę Wam Find Your Fade! Edit: sesja nie wypaliła. Pada deszcz. Komary zjadają żywcem :( Może jutro...
Marzena





