Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publiczne dzierganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publiczne dzierganie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Publiczne dzierganie i o tym co nowe

Ależ mam ostatnio pracy! Intrygującej i przyjemnej, ale zajmującej naprawdę wiele czasu i energii. W wolnej chwili dziergam nowy projekt, czyli znowu "pracuję" :) Ale to akurat dodatkowo jest moją największą pasją, więc nie ma mowy o żadnym przemęczeniu. Dziergam projekt, którego chyba się po mnie nie spodziewacie - nadal jest to sweter, ale takiego jeszcze sama z własnej woli nie zaprojektowałam :) Czasem można zmienić zdanie, prawda? Włóczka to Fino London, w ciepłym, delikatnie melanżowym odcieniu szarości. Pokażę Wam odrobinkę:

Goździki to zdecydowanie moje ulubione kwiaty! 

Szykuję się również do testu Majuli, ale wzór, z racji innych obowiązków, powstaje powolutku, bez pośpiechu, ale myślę, że uporam się z nim w przeciągu tygodnia.

Z nowych rzeczy jeszcze... lecą do mnie nowe kolory Anatolii i Nuances, więc jeśli czekacie na te puchate moteczki lub gradienty, to możecie spodziewać się ich na dniach w sklepiku. Będę tylko potrzebować troszkę czasu na obfotografowanie ich. Pożyczcie mi kilka godzin :).

Po pracy zaś intensywnie planujemy sypialnie i przeszukujemy sklepu by znaleźć łóżko i materac idealny. Kto by pomyślał, że to będzie aż tak trudne. Na szczęście już się udało! Będzie też mała seria postów o tym co tam sobie na poddaszu wymodziliśmy i co jeszcze mamy w planach. Bo jak zawsze... wszystko własnoręcznie.

I na koniec mam dla Was informację, bardzo ważną! W sobotę jest Światowy dzień dziergania w miejscu publicznym, więc nie ma opcji, wychodzimy na miasto! 10 czerwca, w parku Mikołaja Kopernika we Wrocławiu (klik!) spotykamy się na całodniowym dzierganiu na świeżym powietrzu. Obecność obowiązkowa. Jak zawsze.

To co, widzimy się? :)

Pozdrawiam,
Marzena

środa, 17 czerwca 2015

O publicznym dzierganiu

W poprzednią sobotę, w Parku Staromiejskim we Wrocławiu, od godziny 12:00, przez dobrych pięć godzin działy się rzeczy niesamowite!
Razem z Olą, postanowiłyśmy zorganizować spotkanie, w ramach Światowego dnia dziergania w miejscu publicznym - czyli, świętowaliśmy nasze, dziewiarskie święto:). Tak naprawdę my tylko utworzyłyśmy wydarzenie na facebooku, spotkanie stworzyły te przecudne osoby, które przyszły bądź przyjechały, niekiedy nawet z bardzo daleka, by razem, bezwstydnie, publicznie dziergać!
Wybrałyśmy miejsce w samym centrum, miejsce bardzo popularne, miłe dla oka, gdzie jest dużo przestrzeni i gdzie bylibyśmy na widoku (no bo przecież tu o to chodzi, by widzieli nas wszyscy:)).
Byliśmy, bo odwiedził nas nawet jeden Pan, który co prawda nie zamierzenie, ale akurat wpadł do parku, z szydełkiem w ręku, trochę się odstresować:).
Nie dam rady opisać tego, jak bardzo ciepłe to było spotkanie, jaka była tam atmosfera. No nie da się. Było nas bardzo dużo, część musiała wracać po godzince, część przyszła dopiero w połowie, więc ciężko byłoby policzyć ile pokrewnych dusz spotkałam tego dnia... Wiem jedno - było niesamowicie! Sami zobaczcie!



 Pozwoliłam sobie wstawić tu kilka zdjęć od dziewczyn - więcej zdjęć znajdziecie o tu: klik!






 

 Pełna torba wełny!







Tyle nas było, a nawet więcej! Nawet nie wiem kiedy minęło te pięć godzin... Pogoda była idealna! Co prawda musieliśmy kryć się w cieniu (dobrze, że takowy się znalazł:)) bo inaczej trochę by nas spiekło. Musieliśmy ciekawie wyglądać, gdy tak co około godzinkę wstawaliśmy i przesuwaliśmy ławki i koce, podążając za cieniem drzewa:). Chyba w ogóle ciekawie wyglądaliśmy, bo co jakiś czas podchodzili do nas przechodnie, zaglądając i pytając co się dzieje. 
Oczywiście nie udało mi się podziergać. Zabrałam ze sobą ażurowy sweterek, który na dodatek wymagał ode mnie rozdzielenia rękawów i korpusu. A jak ja się miałam skupić w takim towarzystwie?
Po ponad pięciu godzinach, dziewczyny z Warszawy, ja i Monika, która nocowała tego dnia u mnie, wybrałyśmy się na obiad, na pierogi z pieca! Dołączył do nas, równie głodny Mateusz:). Poniżej Monika i Mateusz (bardzo dumny ze swojego pieroga!).
 Od lewej - Paula, Monia, Renata, do zdjęcia nie załapała się Asia, i oczywiście ja:)

Jak wyszliśmy z pierogarni okazało się, że ta ładna pogoda przyniosła ze sobą ogromną burzę! I jak na złość okazało się, że zostawiliśmy na poddaszu otwarte okna. Na oścież oczywiście. Na szczęście przyjechaliśmy z Moniką autem. Wyścig z ulewą (a była niezła!) przegraliśmy, ale ostatecznie ściany i podłoga przeżyły i mogliśmy już spokojniejsi wrócić do dziewczyn i spędzić z nimi jeszcze trochę czasu (jak już przyjechały to nie chciałam ich puścić:)).

Dziękuję Wam wszystkim za to niezwykłe spotkanie! Za czas, za godziny rozmów, za wiele uśmiechu (Monika!:)). Nie ma co pisać, że "trzeba to powtórzyć", bo to jasne jak słońce!

Pozdrawiam Was ciepło,
Marzena

poniedziałek, 25 maja 2015

Uwaga! Publiczne dzierganie!

Hej ho! Donoszę, z uśmiechem na ustach, że 13 czerwca, razem z Olą, organizujemy spotkanie. Ale nie będzie to zwykłe spotkanie. To spotkanie wyjątkowe, bo będzie to coroczne Dzierganie w miejscu publiczny!
Szczegółowe informacje o spotkaniu można znaleźć tu: klik!
Na czym polega takie spotkanie? Spotykamy się w miejscu publicznym, 13 czerwca, wszyscy są mile widziani, każdy ma na twarzy uśmiech, robótkę pod pachą, coś do picia, ewentualnie kocyk, bo spotykamy się w centrum, w parku. Jeśli pogoda nie dopisze przeniesiemy się 15 metrów dalej, do kawiarni Borówka.
Zapowiada się miłe towarzystwo! Nikogo nie może zabraknąć, pamiętajcie:)
Pozdrawiam ciepło,
Marzena

niedziela, 1 czerwca 2014

Dzierganie pod chmurką, czyli...

...Światowy Dzień Publicznego Dziergania!
Jako że już niedługo nasze małe święto, czas wybrać się na polankę w celu wspólnego dziergania/rozmawiania/podziwiania/zabawiania i co tam jeszcze tylko chcecie!
Proponuję więc 14 czerwca, o godzinie 12:00 spotkać się w jakimś publicznym, miłym wrocławskim miejscu. Wszystko to musicie ze sobą wziąć to coś do picia i przegryzienia, żeby mieć siłę na machanie drutami i niekończące się rozmowy, robótkę, oraz największy jaki świat widział uśmiech na twarzy:).
Obecność obowiązkowa - nie słyszę, żadnych protestów. Liczę na to, że poznam w tą czerwcową sobotę jak najwięcej zarażonych wełnianymi sprawami osób!
Na facebooku utworzyłam wydarzenie (klik), wszyscy chętni (a niechętni jeszcze bardziej) proszeni są o dołączenie. A Ci, co facebooka nie posiadają niech podadzą w komentarzu maila, a ja, jak tylko wszystko się potwierdzi wyślę informację ze szczegółami (gdzie, jak, co).
Każdy mile, nawet bardzo mile widziany. No i generalnie obecność obowiązkowa!

Pozdrawiam, Marzena.

PS. Duża odległość od Wrocławia nie stanowi usprawiedliwienia.