Ależ ostatnio jestem zabiegana! Nie chodzi mi tylko o pracę czy obowiązki - mój napięty grafik zawiera również wiele przyjemnych spraw. Niemniej czas mam zajęty od rana do wieczora, na szczęście w "obowiązki" wliczam zawsze zasłużony odpoczynek z książką, filmem czy Mateuszem na kanapie :).
Dzieje się u mnie wiele - od pracy na pełnych obrotach, przez domowe, remontowe sprawy, planowanie podróży życia, po szukanie nowego miejsca do farbowania, basen, ćwiczenia czy spotkania towarzyskie. I to nawet nie jest połowa. Uff!
Zaniedbałam odrobinę druty i bloga, dziergam niewiele i chyba dość wolno. Pamiętacie różowy sweterek z początku roku?
Dłubałam i dłubałam, zmieniałam, prułam, poprawiałam, aż postanowiłam dać sobie spokój. Odłożyłam by spruć, ale postanowiłam najpierw ochłonąć. Sweterek był prawie gotowy, brakowało mu tylko rękawków i dekoltu, więc po kilku tygodniach leżakowania zamiast go spruć postanowiłam zrobić z niego klasycznego zwyklaka. Już prawie skończyłam, nie jest on niczym więcej niż kwadratem z rękawami, ale i takie mają swoje zastosowanie - są wygodne, klasyczne, codzienne. Jestem pewna, że będę w nim chodzić, bo po prostu takie lubię. A że nie ma w nim nic szałowego (choć taki był plan)? Cóż z tego! Jest mięciutki i różowy, to musi wystarczyć.
Dziś pewnie zamknę oczka i będę musiała się zmierzyć z problemem "co dalej?". Jest plan na męski sweter, całkiem nowy projekt, ale póki co brak mi potrzebnego do kreatywnego myślenia czasu i lenistwa :) Nie lubię projektować na siłę, więc poczekam na odpowiedni moment, odpowiednią myśl i chęci. Wybiorę coś z listy ulubieńców na Ravelry i oddam się bezmyślnemu dzierganiu. Brzmi jak dobry plan, prawda?
Całe to szaleństwo, które obecnie uprawiam wynika po części z faktu, że... uciekamy na koniec świata na ponad miesiąc! :) Do pracy (uzależnionej teraz bardzo mocno od daty wyjazdu), chęci rozwoju i codzienności doszło więc planowanie, załatwianie i organizacja wycieczek, noclegów, szykowanie, zakupy, szczepienia... W skrócie wszystko to co należy zrobić gdy jedzie się w tropiki na 35 dni i chce zwiedzić w tym czasie ze cztery kraje. Absolutnie nie mogę się już doczekać!
A gdzie lecimy? Chyba większość z Was wie z pewnego bloga (klik!), że rodzice mojego męża wyprowadzili się do Malezji (taka tam normalna sprawa:)). Jedziemy więc do nich, do Kuala Lumpur, które będzie stanowić naszą bazę wypadową. A w planach mamy podróż na Borneo, do Tajlandii, Singapuru i Indonezji (Jawa i Bali). O ludzie, ależ jestem podekscytowana. Nawet ten kilkunastogodzinny lot mnie nie przeraża tak bardzo jak sądziłam!
Zanim jednak ruszymy w daleki świat, w majówkę odwiedzimy rodzinną Ustkę, a w drodze powrotnej pojawimy się w Gdańsku, gdzie razem z dziewczynami z bloga Powłóczmy się organizujemy spotkanie robótkowe! Co Wy na to? Widzimy się? No powiedzcie, że tak! :)
Spotkanie odbędzie się 6 maja w niedzielę, a wszystkie szczegóły - czas i miejsce - zostaną wkrótce ustalone i ogłoszone na facebooku, na stronie wydarzenia - klik! Śledźcie wydarzenie i dajcie znać czy będziecie. Liczymy na Was! Jak to jest zawsze na Chmurkowych spotkaniach, obecność jest obowiązkowa i każdy mile widziany. Jeśli nie macie facebooka, dajcie znać proszę tu, pod postem czy planujecie się z nami zobaczyć (tak, tak, planujecie). Mam nadzieję, że będę mogła się z Wami zobaczyć i wspólnie podziergać przy kawie!
Pozdrawiam Was ciepło!
Marzena

























































