Dziś post z serii "Dzierganie po mojemu" będzie wyjątkowo w formie... mówionej :). Tak naprawdę to będzie mój absolutny debiut w nagrywaniu filmiku na bloga, proszę więc Was o morze wyrozumiałości! Jeśli macie ochotę przeczytać poprzednie posty z serii zapraszam o tu: klik! klik!
Pomysł na ten filmik chodził za mną od dłuższego czasu. Za każdym razem gdy spotykałam się z negatywną opinią o magic loopie obiecywałam sobie, że spróbuję swoich sił i odezwę się do Was na blogu pierwszy raz i przy okazji pokażę jak ja dziergam w okrążeniach na zbyt długiej żyłce.
W wielu dziedzinach jestem samoukiem - okropna ze mnie Zosia Samosia! Jeśli chodzi o dzierganie to samych podstaw, czyli prawych i lewych oczek, nauczyła mnie mama Mateusza. Całą resztę, z racji odległości od rodzinnych stron, starałam się ogarnąć sama. Najczęściej szukałam pomocy w sieci, ale były też takie techniki, które o dziwo wykombinowałam sama, oczywiście wielce uradowana (choć Ameryki nie odkryłam). Jedną z nich to właśnie magic loop. Mój magic loop różni się nieznacznie od tego standardowego, którego naucza się w wielu świetnych filmikach, które możecie znaleźć w internecie. Jako że ja swoją metodę opanowałam samodzielnie, wykombinowałam to tak by dziergało się mi intuicyjnie, wygodnie i szybko. Nie tworzyłam sobie algorytmu, kroków, które należy wykonać, nie trzymałam się żadnych reguł i tak o, udaje mi się teraz błyskawicznie dziergać rękawy czy rękawiczki na przydługich żyłkach.
Tak naprawdę to ja myślałam, że każdy robi tak jak ja... Dopiero później zorientowałam się, że chyba jednak większość używa tej podstawowej metody i nie ma w tym zupełnie nic złego! Grunt by dziergało nam się komfortowo, prawda? Ale... No właśnie, jest jedno "ale". Bo czasem słyszę lub czytam, że magic loop jest niewygodny, nieoczywisty, dzierga się mozolnie, bezsensu, ciężko, trudno, zbyt wolno, a oczka w miejscu wyjmowania żyłki są rozciągnięte! No i gdy usłyszałam takie opinie poszłam prześledzić tutoriale na youtube by sprawdzić o co tak naprawdę chodzi - nigdy nie miałam żadnego z tych problemów, nie widzę różnicy w dzierganiu na za długiej, za krótkiej czy idealnie dopasowanej długością żyłce. Dziergam ciągiem, nie przekręcam robótki, nie zatrzymuję się by wyjąć żyłkę, moja robótka ciągle się przesuwa, "obraca" w prawą stronę, tak jak ma to miejsce w dzierganiu na krótszej żyłce.
Po rozeznaniu pomyślałam: "Ha! Może dlatego nikt nie lubi rękawów?:)". Bo ja akurat nic do nich nie mam, a nawet je lubię bo przecież oznaczają, że już prawie kończę!
Może ta podstawowa wersja do Ciebie nie przemawia i chciałabyś zobaczyć jak można ją zmodyfikować by uniknąć wyżej wymienionych problemów? Jestem pewna, że nie ja jedyna dziergam w ten sposób (jestem okrutnie ciekawa ile z Was postępuje dokładnie tak jak ja!), ale jeśli mój filmik pomoże choćby jednej magic loopa nie lubiącej dziewiarce to będę ogromnie szczęśliwa! Wiem również, że dziewczyny delikatnie modyfikują podstawową wersję - nie wyciągają żyłki w tym samym miejscu, przez co likwidują problem rozciągniętych oczek. Niemniej moja metoda posiada troszkę więcej różnic i jeśli jesteś ich ciekawa, zapraszam poniżej! W filmiku pokazuję jak dziergam - nie jest to tutorial dla osób uczących się dziergać, ale tych, które opanowały dzierganie jak i technikę magic loop. Chcę Wam pokazać jak szybko i wygodnie dzierga mi się małe formy i że wcale za długa żyłka nie spowalnia pracy.
Pamiętajcie proszę, że to jest tylko moje zdanie na ten temat. Każdej z nas dzierga się dobrze w inny sposób, co innego nam się podoba, co innego potrafimy robić. Grunt by Tobie pracowało się dobrze!
Proszę się nie śmiać za głośno, bo jeszcze usłyszę! :) Musicie wiedzieć, że daję z siebie wszystko by nie mówić z prędkością światła. Katorga, mówię Wam.
Pozdrawiam,
Marzena













