środa, 11 marca 2020

"Opuntia" (raz jeszcze!)

(Wstawiam post raz jeszcze. We wcześniejszym były problemy z wyświetlaniem zdjęć. Mam nadzieję, że teraz wszystko działa :))

By zrobić te zdjęcia musieliśmy się nieźle napocić, szczególnie Mateusz. I to dosłownie! 

Korzystając z pięknego, niemalże już wiosennego słońca oraz świetnych nastrojów, zaraz po podwójnej dawce pysznych ciast i kawy z okazji Dnia Kobiet, ruszyliśmy do Wrocławskiego Ogrodu Botanicznego, który, chyba ze względu na brak mrozów, pozostał wyjątkowo otwarty dla zwiedzających w trakcie zimowych miesięcy. Miałam przeczucie, że znajdziemy tam dobre tło dla mojego nowego projektu...

Cóż, miałam rację :) Od dłuższego czasu planowałam zrobić sesję w jednej z ich szklarni, ale czekałam na odpowiedni moment! Wszak sceneria i projekt muszą do siebie pasować, prawda? Okazało się, że Opuntia, mój nowy sweter, czuje się w kwiecistych alejkach wyśmienicie - zdjęcia wychodziły niemalże same (absolutnie nie umniejszam zdolności mego męża:)), popołudniowe słońce zagrało pięknie na szklanych sufitach, nadając roślinom intensywnych barw, zmuszając mnie do pełnego uśmiechu, i... zalewając Mateusza potem! Kto by się spodziewał takich temperatur w marcu!
Mateusz gapa, zapomniał, że jest w szklarni i że wypadałoby chociaż zdjąć zimową kurtkę. Ale nie narzekał, a ja zorientowałam się dopiero gdy zaobserwowałam strużki płynące po jego twarzy! Dzielny chłopak, trzeba przyznać. Ale jak widać (zaraz będzie widać:)), te niesprzyjające warunki nie są wstanie pozbawić go dobrego oka...

Oto Opuntia, sweterek wydziergany we współpracy ze sklepikiem Emilia & Philomene, w pięknej szklarniowej scenerii:

Przyznam, że niemalże do samego końca planowałam dodać coś szalonego na samym dole tego projektu. Miałam nawet chwilowy kryzys, gdy to, co miałam w głowie przed nabraniem oczek, nie chciało zadziałać i zamiast posłuchać swetra, dać mu być sobą, próbowałam zmieniać go na siłę. Nie ma lepszego leku na takie troski niż kilka dni zapomnienia.

Wszak prosty/klasyczny/minimalistyczny/codzienny/nowoczesny sweter też jest super! I co więcej - naprawdę brakowało mi takiego elementu w szafie, gdzie przecież na dobre rozgościły się ażury i przeplatanki. Lubię się ze swoją Opuntią bardzo! Podoba mi się kołnierz, linia ramion, luz i ściągnięty dół...
 
 

Opuntia, w moim przypadku, będzie wiernym towarzyszem jeansów, ale krótsza wersja, sięgająca maksymalnie talii, świetnie sprawdzi się jako sweterek do sukienki czy spódnicy.

Użycie ściągacza jako głównego ściegu nadaje mu sprężystości i jeszcze bardziej nowoczesnego wyglądu. Myślę, że dzianina ładnie się układa, zagina i opływa ciało. Co sądzicie?

W wyjątkowy dla mnie sposób ukształtowałam linię ramion. Nie jest to nic nowego, ale w mojej szafie nie ma jeszcze takiego swetra :)



W sumie odwiedziliśmy dwie szklarnie (z wielu), wykonując większość zdjęć wśród sukulentów i kaktusów. Ale nie mogłam się oprzeć i przygotowałam też zdjęcia wśród większej gęstwiny i kwiatów.
 

Piękna gra światła!

O włóczce, z której dziergałam możecie poczytać w poprzednim poście: klik! Josephine to stuprocentowy merynos, dość sprężysty i bez połysku. Świetnie nadaje się do takich właśnie projektów, gdzie zależy nam na elastycznej dzianinie, na trzymaniu formy, uwypukleniu prostych ściegów. Ma okrągły przekrój przez co tworzy naprawdę estetyczne ściągacze. Dodatkowo dobrze znosi pranie! W trakcie dziergania blokowałam go chyba cztery razy by upewnić się, że wszystko leży tak jak powinno, i nie ma żadnych oznak "zużycia".


Miałam do dyspozycji cztery motki w kolorze Brooklyn, użyłam trzech i odrobiny. Musiałam mieszkać motki, bo kolor ten jest bardziej semi niż solid, co absolutnie mi nie przeszkadza, ale jeśli chcemy nie mieć pasów, plam ani odcięć, to trzeba trochę jej pomóc :)
Jestem bardzo ciekawa co sądzicie! A jeśli lubicie takie minimalistyczne, uniwersalne projekty, i macie ochotę na swoją własną Opuntię, to poniżej znajdziecie oczywiście info o teście.

Wzór na Opuntię powstał dla 10 rozmiarów - od XS do 6XL. Wydziergać go może naprawdę każdy! Trzeba znać podstawowe techniki takie jak dzierganie w okrążeniach czy rzędy skrócone. Cała komunikacja w trakcie testów prowadzona jest w języku angielskim, tak by każdy mógł zrozumieć o czym piszemy (testerki pochodzą z różnych zakątków świata). Jeśli masz problem z porozumiewaniem się (pisaniem i czytaniem) proszę poczekaj na gotowy wzór, który oczywiście ukaże się również w języku polskim :) Test najprawdopodobniej ruszy 16 marca i potrwa do 16 maja (pełne dwa miesiące). Jako że w maju wyjeżdżam na wakacje, po 2 maja kontakt ze mną będzie niemożliwy, wiec proszę pamiętajcie o tym w momencie zgłaszania. Czas po moim wyjeździe jest tym "dodatkowym" czasem na wykończenie rękawów :), blokowanie, spokojne przygotowanie zdjęć czy ankiety. 
  • początek testu: 16.03.2020
  • koniec testu: 16.05.2020
  • próbka: 29 oczek x 42 rzędy, ściegiem ściągaczowym (1x1), na drutach 3.5 mm.
  • wymiary swetra w biuście: 94 (104, 112, 120) [128, 138, 146] (154, 164, 175) cm. Do wymiarów swojego ciała powinnaś dodać 16-19 cm luzu i w taki sposób wybrać odpowiedni rozmiar. Ja dziergałam rozmiar S (104 cm) z 18 cm luzu.
  • możecie użyć dowolnej wybranej włóczki, pod warunkiem, że osiągniecie wymaganą próbkę.
  • zużycie wełny:1160 (1280, 1340, 1450) [1540, 1600, 1680] (1760, 1820, 1900) metrów.
  • dozwolone modyfikacje: długość rękawów i długość korpusu.
  • test prowadzony jest w grupie na facebooku, gdzie dzielimy się postępami, zadajemy pytania i dyskutujemy na temat swetra (i nie tylko:))
  • zgłoszenia wysyłajcie wyłącznie na adres contact@marzenakolaczek.com. Proszę podajcie w mailu swoje imię i nazwisko oraz wybrany przez Was rozmiar. Jeśli będzie on wolny, otrzymacie ode mnie wiadomość zwrotną z zaproszeniem do grupy :)  
Pozdrawiam Was serdecznie,
Marzena