Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2020

Posy - test

Zgodnie z obietnicą wracam do Was ze swetrem Posy i ogłaszam test! Przeczytajcie proszę uważnie poniższe informacje by wszystkie zasady były jasne :) Z góry dziękuję za każde zgłoszenie!

  1. Początek testu 15.05.2020
  2. Koniec testu*: 05.07.2020
  3. Rozmiary: XS (S, M, L) [XL, 2XL, 3XL] (4XL, 5XL)
  4. Obwód swetra w klatce piersiowej: 94 (99, 108, 113) [122, 128, 136] (141, 150) cm
  5. Sugerowany luz: 10-16 cm. Ja dziergałam rozmiar S z 13 cm luzu.
  6. Włóczka: Positive Ease Merino Singles (100g/366m): około 677 (732, 840, 950) [1024, 1134, 1207] (1281, 1390) m (możecie wybrać dowolną włóczkę, która da Wam wymaganą próbkę)
  7. Próbka: 25 oczek na 34 rzędy na drutach 3.75, ściegiem gładkim. Wymiary po blokowaniu.
  8. Poziom trudności: średniozaawansowany
  9. Dozwolone modyfikacje: długość rękawów i korpusu oraz liczba guzików. Można również wybrać jedną z trzech dostępnych wersji: pulower z guzikami, kardigan z guzikami oraz sweter niezapinany.
Wzór zawiera instrukcje słowne oraz schematy - instrukcje się nie pokrywają, więc jeśli nie radzicie sobie z jedną z tych form, proszę poczekajcie na gotowy wzór by móc dziergaj bez pośpiechu i niepotrzebnego stresu :) 

Wzór docelowo powstanie również w języku polskim, ale test (wzór i cała komunikacja) odbywać się będzie wyłącznie w języku angielskim. Jest to bardzo istotna kwestia i niestety nie mogę zrobić żadnych wyjątków, przepraszam! Często prowadzimy w grupie długie wymiany zdań i niemożliwe jest prowadzenie ich w dwóch językach jednocześnie lub tłumaczenie wszystkich wypowiedzi na język polski. Dlatego proszę Was o wyrozumiałość! :)

Test odbywa się w grupie na Facebooku gdzie możecie wymieniać się opiniami, postępami, zadawać pytania itp. Jeśli nie posiadasz Facebooka, proszę poinformuj mnie o tym. 

Jeśli macie ochotę dołączyć do testu, wyślijcie o mnie wiadomość na adres mailowy: contact@marzenakolaczek.com i pamiętajcie by wskazać rozmiar, którym jesteście zainteresowane. Jeśli nadal będzie wolny, odezwę się do Was i prześlę dalsze informacje tak szybko jak to możliwe! :)

*koniec testu oznacza wykonanie swetra, wypełnienie ankiety i wykonanie zdjęć.

Bardzo Wam dziękuję! Pozdrawiam,
Marzena

niedziela, 5 kwietnia 2020

Sia Dress

W ostatnim czasie udało mi się uszyć całkiem sporo ubrań, ale jedna sukienka była naprawdę wyjątkowa... Latem zeszłego roku zobaczyłam na Instagramie przepiękny projekt i postanowiłam, że muszę go mieć w swojej szafie! Rzecz w tym, że sukienka ta nie powstała z żadnego dostępnego wzoru, a była autorskim projektem bardzo utalentowanej Taree, która już nie raz mnie szyciowo zainspirowała. Rozczarowanie chwało tylko chwilę, bo okazało się, że Taree planuje przemienić ten projekt we wzór i... przygarnie mnie do testowania! Ha!

Wzór właśnie został opublikowany (do kupienia na stronie autorki: klik!), więc z przyjemnością dzielę się efektami! Zdjęcia domowe oczywiście, bo izolujemy się jak należy. Na szczęście słońce wpadło w odwiedziny :) Oto moja testowa Sia Dress:

 


Sukienka powstała z leciutkiej i miękkiej bawełny Kaia Natural ze sklepu MeterMeter. To tkanina z Indii, barwiona w tradycyjny sposób przy użyciu tylko naturalnych materiałów. Zależało mi na nienachalnych paskach. Chciałam coś podobnego do pierwowzoru Taree (klik!), ale oczywiście w moich kolorach, mam więc nieregularne miodowe paseczki na waniliowym tle. Idealnie! Pięknie pasują do mojej garderoby :) Kupiłam 2.8 m tkaniny i zostały mi dosłownie skrawki. Używałam nici Drima, w kolorze 0475.


Na zdjęciu powyżej (i poniżej:)) widać dokładnie konstrukcję. Mamy tu ciekawie wyprofilowany pas z wiązaniem, głęboki dekolt V, który jest "spięty" kilka centymetrów przed końcem, dzięki czemu powstało urocze rozcięcie poniżej, zakładki pod biustem i przodzie spódnicy, zaszewki z tyłu, kieszenie, rozporki, ukryty zamek, lekko bufiaste, wiązane rękawy... Ta sukienka jest pełna takich uroczych detali! Niesamowity profesjonalizm. Ogromnie mi to imponuje! :)

Leciutkie marszczenie na ramieniu - super urocze!


I ten zamek! To był mój pierwszy kryty zamek i jest kompletnie niewidoczny, prawda? A sięga od samej góry aż za linię pasa. Jestem troszkę z siebie dumna :P
 


Był to mój pierwszy szyciowy test i mam nadzieję, że udało mi się pomóc autorce. Naprawdę fajnie mi było po tej drugiej stronie, móc wymieniać się z dziewczynami z całego świata uwagami, wyborami materiałów, postępami... No i mieć swoją Sia Dress jako jedna z pierwszych :)

Sukienka ma dwa rozcięcia po bokach, oraz udawana plisę na guziki na przodzie (z małym rozcięciem na dole). Ja jednak zrezygnowałam z guzików, chciałam by dół pozostał lekki i nie odciągał uwagi od reszty. 

Miałam chwilę zwątpienia przy wyborze rozmiaru. Mój obwód w klatce piersiowej to 86 cm. Byłam idealnie między rozmiarami. Chciałam by sukienka była dopasowana w talii, bałam się więc wybrać ten większy (myślę, że istotne jest tu dobre dopasowanie, by wyciągnąć z tego kroju tyle ile się da!).
Mając dobre wymiary w talii i biodrach, ale martwiąc się o biust, zrobiłam pierwszy raz próbne szycie. Uszyłam z zasłonkowego materiału samą górę i upewniłam się, że rozmiar 4 będzie idealny!
Wszystko się zmieściło, pozostawiając dokładnie tyle luzu ile potrzeba, by ubranie było wygodne w noszeniu.

Taree (i testerki:)) postarała się by instrukcje były przyjazne początkującym, więc naprawdę polecam ją każdemu! Sia dostępna jest w czterech wariantach - krótkiej i długiej oraz z dwoma różnymi rodzajami rękawów. Ja wybrałam wersję midi z wiązanymi rękawami. 

Czekam tylko, aż będę mogła ubrać ją pewnego ciepłego dnia i wybrać się na coś dobrego na mieście :) Póki co cieszy moje oczy za każdym razem gdy otwieram szafę!

Pozdrawiam Was!
Marzena

środa, 11 marca 2020

"Opuntia" (raz jeszcze!)

(Wstawiam post raz jeszcze. We wcześniejszym były problemy z wyświetlaniem zdjęć. Mam nadzieję, że teraz wszystko działa :))

By zrobić te zdjęcia musieliśmy się nieźle napocić, szczególnie Mateusz. I to dosłownie! 

Korzystając z pięknego, niemalże już wiosennego słońca oraz świetnych nastrojów, zaraz po podwójnej dawce pysznych ciast i kawy z okazji Dnia Kobiet, ruszyliśmy do Wrocławskiego Ogrodu Botanicznego, który, chyba ze względu na brak mrozów, pozostał wyjątkowo otwarty dla zwiedzających w trakcie zimowych miesięcy. Miałam przeczucie, że znajdziemy tam dobre tło dla mojego nowego projektu...

Cóż, miałam rację :) Od dłuższego czasu planowałam zrobić sesję w jednej z ich szklarni, ale czekałam na odpowiedni moment! Wszak sceneria i projekt muszą do siebie pasować, prawda? Okazało się, że Opuntia, mój nowy sweter, czuje się w kwiecistych alejkach wyśmienicie - zdjęcia wychodziły niemalże same (absolutnie nie umniejszam zdolności mego męża:)), popołudniowe słońce zagrało pięknie na szklanych sufitach, nadając roślinom intensywnych barw, zmuszając mnie do pełnego uśmiechu, i... zalewając Mateusza potem! Kto by się spodziewał takich temperatur w marcu!
Mateusz gapa, zapomniał, że jest w szklarni i że wypadałoby chociaż zdjąć zimową kurtkę. Ale nie narzekał, a ja zorientowałam się dopiero gdy zaobserwowałam strużki płynące po jego twarzy! Dzielny chłopak, trzeba przyznać. Ale jak widać (zaraz będzie widać:)), te niesprzyjające warunki nie są wstanie pozbawić go dobrego oka...

Oto Opuntia, sweterek wydziergany we współpracy ze sklepikiem Emilia & Philomene, w pięknej szklarniowej scenerii:

Przyznam, że niemalże do samego końca planowałam dodać coś szalonego na samym dole tego projektu. Miałam nawet chwilowy kryzys, gdy to, co miałam w głowie przed nabraniem oczek, nie chciało zadziałać i zamiast posłuchać swetra, dać mu być sobą, próbowałam zmieniać go na siłę. Nie ma lepszego leku na takie troski niż kilka dni zapomnienia.

Wszak prosty/klasyczny/minimalistyczny/codzienny/nowoczesny sweter też jest super! I co więcej - naprawdę brakowało mi takiego elementu w szafie, gdzie przecież na dobre rozgościły się ażury i przeplatanki. Lubię się ze swoją Opuntią bardzo! Podoba mi się kołnierz, linia ramion, luz i ściągnięty dół...
 
 

Opuntia, w moim przypadku, będzie wiernym towarzyszem jeansów, ale krótsza wersja, sięgająca maksymalnie talii, świetnie sprawdzi się jako sweterek do sukienki czy spódnicy.

Użycie ściągacza jako głównego ściegu nadaje mu sprężystości i jeszcze bardziej nowoczesnego wyglądu. Myślę, że dzianina ładnie się układa, zagina i opływa ciało. Co sądzicie?

W wyjątkowy dla mnie sposób ukształtowałam linię ramion. Nie jest to nic nowego, ale w mojej szafie nie ma jeszcze takiego swetra :)



W sumie odwiedziliśmy dwie szklarnie (z wielu), wykonując większość zdjęć wśród sukulentów i kaktusów. Ale nie mogłam się oprzeć i przygotowałam też zdjęcia wśród większej gęstwiny i kwiatów.
 

Piękna gra światła!

O włóczce, z której dziergałam możecie poczytać w poprzednim poście: klik! Josephine to stuprocentowy merynos, dość sprężysty i bez połysku. Świetnie nadaje się do takich właśnie projektów, gdzie zależy nam na elastycznej dzianinie, na trzymaniu formy, uwypukleniu prostych ściegów. Ma okrągły przekrój przez co tworzy naprawdę estetyczne ściągacze. Dodatkowo dobrze znosi pranie! W trakcie dziergania blokowałam go chyba cztery razy by upewnić się, że wszystko leży tak jak powinno, i nie ma żadnych oznak "zużycia".


Miałam do dyspozycji cztery motki w kolorze Brooklyn, użyłam trzech i odrobiny. Musiałam mieszkać motki, bo kolor ten jest bardziej semi niż solid, co absolutnie mi nie przeszkadza, ale jeśli chcemy nie mieć pasów, plam ani odcięć, to trzeba trochę jej pomóc :)
Jestem bardzo ciekawa co sądzicie! A jeśli lubicie takie minimalistyczne, uniwersalne projekty, i macie ochotę na swoją własną Opuntię, to poniżej znajdziecie oczywiście info o teście.

Wzór na Opuntię powstał dla 10 rozmiarów - od XS do 6XL. Wydziergać go może naprawdę każdy! Trzeba znać podstawowe techniki takie jak dzierganie w okrążeniach czy rzędy skrócone. Cała komunikacja w trakcie testów prowadzona jest w języku angielskim, tak by każdy mógł zrozumieć o czym piszemy (testerki pochodzą z różnych zakątków świata). Jeśli masz problem z porozumiewaniem się (pisaniem i czytaniem) proszę poczekaj na gotowy wzór, który oczywiście ukaże się również w języku polskim :) Test najprawdopodobniej ruszy 16 marca i potrwa do 16 maja (pełne dwa miesiące). Jako że w maju wyjeżdżam na wakacje, po 2 maja kontakt ze mną będzie niemożliwy, wiec proszę pamiętajcie o tym w momencie zgłaszania. Czas po moim wyjeździe jest tym "dodatkowym" czasem na wykończenie rękawów :), blokowanie, spokojne przygotowanie zdjęć czy ankiety. 
  • początek testu: 16.03.2020
  • koniec testu: 16.05.2020
  • próbka: 29 oczek x 42 rzędy, ściegiem ściągaczowym (1x1), na drutach 3.5 mm.
  • wymiary swetra w biuście: 94 (104, 112, 120) [128, 138, 146] (154, 164, 175) cm. Do wymiarów swojego ciała powinnaś dodać 16-19 cm luzu i w taki sposób wybrać odpowiedni rozmiar. Ja dziergałam rozmiar S (104 cm) z 18 cm luzu.
  • możecie użyć dowolnej wybranej włóczki, pod warunkiem, że osiągniecie wymaganą próbkę.
  • zużycie wełny:1160 (1280, 1340, 1450) [1540, 1600, 1680] (1760, 1820, 1900) metrów.
  • dozwolone modyfikacje: długość rękawów i długość korpusu.
  • test prowadzony jest w grupie na facebooku, gdzie dzielimy się postępami, zadajemy pytania i dyskutujemy na temat swetra (i nie tylko:))
  • zgłoszenia wysyłajcie wyłącznie na adres contact@marzenakolaczek.com. Proszę podajcie w mailu swoje imię i nazwisko oraz wybrany przez Was rozmiar. Jeśli będzie on wolny, otrzymacie ode mnie wiadomość zwrotną z zaproszeniem do grupy :)  
Pozdrawiam Was serdecznie,
Marzena

piątek, 13 grudnia 2019

Wigglytuff

Taki tytuł posta oznaczać może tylko jedno - nowy projekt! Tym razem nie wytłumaczę nazwy, zostawię ją jako niespodziankę dla tych, którzy wiedzą/domyślą się/sprawdzą sami :) Nie jest to nazwa poważna, trochę nie wierzę, że to robię, ale co poradzę, że pasuje idealnie?

Powstawanie tego swetra mogliście obserwować na moim Facebooku czy Instagramie - jego puchatość jest bardzo fotogeniczna, więc nie potrafiłam się powstrzymać i jeszcze zanim zszedł z drutów, miał za sobą kilka mini sesji zdjęciowych :) Przebił wszystko inne co mam w szafie i stał się oficjalnie moim najsłodszym i najbardziej puszystym sweterkiem. Jednocześnie jest bardzo prosty i codzienny, nadaje się do i spodni i do sukienki czy spódnicy, zdecydowanie będzie mi często towarzyszył tej zimy. Wigglytuff jest bardzo ciepły i lekki jak chmurka! Otula i grzeje, czyli robi dokładnie to, co prawdziwy zimowo-jesienny sweter robić powinien. 

Pozując w nim ostatnio do zdjęć wytrzymałam bez płaczu zadziwiająco długo, a należy wziąć pod uwagę fakt, że wiał zimny, przeszywający wiatr (wpływając dość mocno na stan mojej fryzury:)).

Projekt ten jest efektem mojej współpracy z Pauline, właścicielką (i farbiarką) sklepiku Lain'amouree. Jeśli ominął Was post na ten temat, to zapraszam do lektury: klik!

Pauline dała mi wolną rękę przy wyborze włóczek oraz w kwestii projektowania (ale była niezwykle pomocna i wspierała mnie na każdym kroku!), ale wybrane przeze mnie włóczki same prosiły się o coś prostego i niezwykle uroczego, więc nie miałam za dużo do gadania.
Powstało sporo próbek, bo zależało mi na tym by wyłącznie podkreślić urodę tych nitek, a nie starać się je przyćmić. Zaliczyłam też jedno, całkiem dużych rozmiarów, prucie, ale czego to się nie robi dla osiągnięcia wymarzonego efektu :)

No dobra, opowiem więcej za moment, a teraz pozwolę Wam samemu ocenić czy faktycznie jest tak, jak piszę we wstępie! Oto mój nowy sweterek - Wigglytuff!

Za ten kudłaty efekt odpowiedzialna jest Néphélées, która wcale nie ma nic wspólnego z moherem! To połączanie alpaki suri (75%) i jedwabiu. Nitka posiada dość długi i gęsty włosek, dzięki temu dzianina jest niczym chmurka (albo wata cukrowa) - miękka, mięsista i szczelna. Noszona na gołe ciało nic a nic mnie nie podgryza, co ogromnie mnie cieszy, bo póki co mogłam nosić tylko Anatolię od Julie Asselin. Druga włóczka, która użyłam, to Aphrodite, nieziemsko miękka mieszanka baby alpaki, jedwabiu i kaszmiru - tę bazę testowałam już nieraz i moja skóra ją po prostu uwielbia! Obie włóczki były w tym samym kolorze De la tendresse en boutons.
 

Wigglytuff to prosty, delikatnie oversizowy krój, z luźnymi (ale bez przesady) rękawami. Główny element to małe, urocze warkoczyki. Zależało mi na wyeksponowaniu puszystości i koloru, więc postawiłam na słodki minimalizm.

Taki sweter aż prosił się o przytulny, puchaty kołnierz!
 
 

Rękawy sięgają za nadgarstki i tworzą delikatną bufkę nad ściągaczem.
 

Zużyłam na ten projekt praktycznie całą puchatą włóczkę (1200 metrów)! Wymierzone idealnie :) 
 


Bardzo lubię taki prosty, nieopinający i dobrze leżący na biodrach krój. Luz w rękawach i w biuście daje ciepło i wygodę, której bardzo potrzebuję, głównie jesienią i zimą. Można założyć go na sukienkę i nadal się dobrze układa! Moim zdaniem jest niezwykle uroczy :) Ale zrobiony z innej włóczki i innego koloru może nabrać zupełnie odmiennego charakteru. Myślę, że oprócz puchatków, pasują do niego wełny rustykalne oraz gładkie i sprężyste merynosy.
Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii! Dziergałyście już z alpaki suri? Jeśli nie, a Wasza skóra toleruje alpaczki, to polecam spróbować! 

Na koniec oczywiście info o teście! Jeśli macie ochotę wydziergać Wigglytuff dla siebie, proszę przeczytajcie uważnie poniższe informacje:

Rozmiary: XS (S, M, L) [XL, XXL, XXXL]
Obwód swetra w biuście: 87 (94, 101, 108) [115, 123, 130] cm, sugerowany luz: 7-10 cm.
Na zdjęciach pokazany rozmiar S, z 8 cm luzu.
Wełna: sweter powstał poprzez połączenie dwóch włóczek: jednej nitki grubości fingering i jednej nitki puchatej włóczki lace.
Lain'amouree Aphrodite (100g/400m): około 744 (784, 908, 1032) [1116, 1200, 1320] metrów
Lain'amouree Néphélées (100g/600m): około 1080 (1140, 1320, 1500) [1620, 1740, 1920] metrów
Druty: 4.5 mm and 4 mm
Próbka: 18 oczek x 26 rzędów- 10 cm x 10 cm, na drutach 4.5 mm ściegiem gładkim po blokowaniu.
Początek testu: 18.12.2019
Koniec testu: 31.01.2020  wydłużam trst do 14.02.2020! :)
Poziom trudności: łatwy
Sweter dziergany jest od góry, bezszwowo, a powstaje w ekspresowym tempie!
Test prowadzony będzie w języku angielskim (wzór oraz cała komunikacja).
Proszę zgłaszajcie chęć udziału wysyłając mi wiadomość mailową z wybranym przez Was rozmiarem, wyłącznie na adres: contact@marzenakolaczek.com
Dziękuję! :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Marzena 

piątek, 23 sierpnia 2019

Fellow Traveller - test!

Wzór na mój nowy projekt Fellow Traveller (klik!) jest już gotowy i bardzo zależy mu na trafieniu w Wasze zdolne ręce :) Więc jeśli macie ochotę zapakować się tej jesieni w coś uroczego i przytulnego, to zapraszam do testu.
 

Proszę przeczytajcie poniższe informacje - znajdziecie tam detale dotyczące projektu i potrzebnych materiałów, sposobu zgłaszania oraz ogólne zasady testowania. Dziękuję Wam ogromnie i czekam na kontakt! :)
  1. Początek testu: 26.08.2019
  2. Koniec testu: 4.10.2019
  3. Dostępne rozmiary: 88 (94, 100, 108) [116, 124, 130] cm, sugerowany luz: 8 cm
  4. Wełna: Chmurka Alpacino DK lub jakakolwiek włóczka grubości DK, około 1060 (1125, 1215, 1305) [1415, 1530, 1640] metrów.
Fellow Traveller to prosty i naprawdę szybko rosnący projekt! Jest bardzo intuicyjny i łatwy do zapamiętania. Zdecydowanie nadaje się dla początkujących testerów. Pamiętajcie jednak o tym, że ogranicza nas czas, więc jeśli nie czujecie się na siłach, proszę poczekajcie na gotowy wzór.

Test prowadzony jest po angielsku – wzór oraz cała komunikacja odbywa się w tym języku (testerki pochodzą najczęściej z różnych stron świata).

Do komunikacji używam grupy na Facebooku, możemy wtedy łatwo i wygodnie pomagać sobie nawzajem, udostępniać postępy, motywować i rozwiązywać problemy. Jeśli nie posiadasz konta, nadal możesz wziąć udział w teście. Proszę, poinformuj mnie o tym :)

Bardzo Was proszę o zgłaszanie się wyłącznie na adres mailowy: welnianemysli@gmail.com. Nie chciałabym pominąć żadnego zgłoszenia i móc łatwo Wam wszystkim odpowiedzieć.

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! 
Miłego dnia Wam życzę!
Marzena

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Test - Secret of Life

Moi mili! Mam już komplet testerek - ogromnie Wam dziękuję za każde zgłoszenie! :)

Zgodnie z zapowiedzią pojawia się post informujący o testach! :) Praca nad wzorem już za chwilę będzie skończona, więc to idealny moment by się do Was odezwać. Dla przypomnienia pokazuję projekt, który będziemy testować:
 
 

Jeśli macie ochotę poczytać i zobaczyć więcej, to zapraszam was o tu: klik!
Teraz już tylko pozostało przedstawić Wam wszystkie niezbędne informacje o swetrze oraz testach. Proszę zapoznajcie się z nimi dobrze - mam nadzieję, że nie zapomniałam o niczym istotnym:
  1. Secret of Life dziergany jest z Alpacino DK, w kolorze Feather Pillow. Do testów oczywiście można użyć dowolnej włóczki, z której osiągnięcie taką samą próbkę (ściegiem gładkim) jak ja: 22 oczka x 34 rzędy - 10 cm x 10 cm. Używałam drutów 4 mm. Wymiary podane są po blokowaniu próbki.
  2. Dostępne rozmiary: XS (S, M, L) XL, a odpowiadają im następujące wymiary swetra w biuście: 100.5 (108, 115.5, 123) 130 cm. Sugerowany luz to 18- 25 cm. 
  3. Zużycie wełny: 1170 (1305, 1440, 1575) 1710 metrów włóczki grubości DK.
  4. Test ruszy 23 kwietnia i potrwa do 23 czerwca (dwa pełne miesiące).
  5. Większość instrukcji we wzorze przedstawionych jest za pomocą schematów, poprzedzonych słownym wytłumaczeniem lub słowną instrukcją uzupełniającą.
  6. Modyfikacje, ze względu na złożoność wzoru, nie są dozwolone (chyba, że wyrażę na to zgodę). Oczywiście wszelkie sugestie jak najbardziej tak! Proszę weźcie to pod uwagę przy zgłaszaniu się. Jeśli chciałybyście wydziergać ten sweter, ale zmieniając to i owo, to proszę poczekajcie na gotowy wzór:).
  7. Wymagane umiejętności: dzierganie w okrążeniach, podnoszenie oczek, rzędy skrócone, zszywanie (ramion), warkocze, rozumienie schematów, rozumienie instrukcji słownych.
  8. Wzór oraz test jest w języku angielskim i znajomość tego języka (przynajmniej na dziewiarskim poziomie:)) jest wymagana. Do testów zawsze dołączają dziewczyny innych narodowości. Komunikujemy się więc między sobą w języku angielskim. Stworzę grupę na Facebooku, do której zaproszę testerki i tam będziemy mogły wymieniać się informacjami, pokazywać postępy czy zadawać pytania.
  9. Do testów zgłosić się można wysyłając do mnie maila na adres: welnianemysli@gmail.com, podając rozmiar, którym jesteście zainteresowane. Bardzo proszę Was o wysyłanie zgłoszeń wyłącznie na ten adres, ułatwi mi to organizację i sprawi, że nikogo nie pominę. Niestety zazwyczaj dostaję zgłoszenia na trzy różne adresy mailowe, w dwóch miejscach na Facebooku, na blogu i na Instagramie. Więc naprawdę pięknie Was proszę! :) Ciężko to ogarnąć i spamiętać, więc odpowiem wyłącznie na maile pod tym adresem.
Wybaczcie mi ten służbowy ton, ale myślę, że jasne określenie zasad jest po prostu istotne dla dobrej współpracy :) Jeśli nie jesteście pewni czy poradzicie sobie ze wzorem, lub czy wyrobicie się w określonym terminie, proszę poczekajcie na gotowy wzór. Za każde Wasze zgłoszenie z góry pięknie dziękuję!!! 

Pozdrawiam Was ciepło! I obiecuję odezwać się wkrótce :) Mam trochę do pokazania i opowiedzenia.
Marzena

niedziela, 14 stycznia 2018

Twill & Plain

Miło otaczać się ludźmi, którzy nas inspirują. Pokrewnymi duszami, które nadają na tych samych falach, jakby dokładnie wiedziały czego Ci trzeba.  Czasem wystarczy tylko jedno słówko, by w głowie pojawił się pomysł, by coś nabrało kształtów. Jako romantyczka bardzo mocno zwracam uwagę na oprawę i atmosferę, nawet jeśli chodzi o tak z pozoru błahą rzecz jak projektowanie swetra. Kolor, wzór, kształt, falujące włosy, tło, zdjęcia, nazwa, opis... to wszystko musi tworzyć dla mnie coś wyjątkowego, pięknie opakowaną całość, a inspiracja, pomoc, czy choćby słówko jest wtedy na wagę w złota. Zwłaszcza jeśli ktoś dokładnie wie co Ci w duszy gra! Ale na moment zmieńmy temat...

Nieoczywisty kolor zasługiwał na nieoczywisty projekt. Z ogromnym uporem i zacięciem, odmierzając barwniki w kroplach, uzyskiwałam kolor, który widziałam oczami wyobraźni. Po długich próbach powstał wyczekiwany Flea Market, który sprawia mi niemały problem, gdy próbuję go nazwać jednym słowem. Plastyczny, połyskujący, delikatny, ale nie dziewczęcy odcień, który w świetle zmienia swoje oblicze. Naprawdę bardzo go lubię, dlatego musiałam wydziergać z niego coś dla siebie.

Twill & Plain to sweter, który dzierga się na kilka sposobów - od boku, troszkę od dołu oraz zdecydowanie od góry. A to wcale nie sprawia, że jest trudny czy czasochłonny. Nietypowy, choć wygląda klasycznie.

I jako że wiem, że bardzo długo kazałam Wam czekać, przechodzę czym prędzej do rzeczy i przedstawiam Wam mój nowy projekt:


Najważniejszą rzeczą w Twill & Plain jest oczywiście jodełkowy i "tkany" przód - tekstury podkreślone kolorem i połyskiem, na rzecz których zwyczajnie przepadłam.
Dwa ściegi spośród użytych w tym projekcie były bardzo nietypowe pod względem próbki, co wymagało ode mnie odrobiny więcej obliczeń i dłuższego myślenia :) Ale to wyzwania są przecież najciekawsze! Ta jodełka była tego warta.

Myślę, że teraz Was trochę zdziwię. Twill & Plain posiada dwa szwy po bokach swetra, ale reszta jest oczywiście dziergana bezszwowo. Dlaczego? Bo po pierwsze to była najprostsze rozwiązanie, po które sięgnęłam wcale nie z tego oczywistego powodu. Uważam, że sweter zyskał wiele przez to "usztywnienie". Przedni panel i tył trzymają się idealnie, sweterek trzyma formę, idealnie oddzielając klasyczny tył od ozdobnego frontu. Początkowo robiłam co mogłam by uniknąć szwu w tym projekcie, ale wierzcie mi na słowo - ten szew robi różnicę! :)
 

Dziergałam z mojej własnej Goat on the Boat (100g/400m), w wyżej wspomnianym kolorze prosto z pchlego targu. Użyłam około 1350 metrów na rozmiar S.
Rękawy, długie i przytulne, podobnie jak dekolt i dół wykończyłam podwiniętym ściągaczem.
Jeszcze odrobina detali...
 
 

A teraz wrócę jeszcze raz do pierwszego akapitu. Przede wszystkim muszę podziękować Oli, z którą łączy mnie uwielbienie do prostych, klasycznych form. Dokładnie jakby wiedziała czego mi akurat potrzeba (albo to jej właśnie było czegoś potrzeba :)), podsunęła słowo-klucz. Jodełka! Jedno słowo i w głowie rodzą się pomysły.
Kolejna inspirująca osoba pojawiła się dziś. Jeszcze przed zaczęciem posta sweterek nie miał nazwy... nic nie przychodziło mi do głowy, nic takiego co tworzyłoby tę całość, o której Wam wspomniałam. Tu słówko szepnęła mi Ania, którą bezczelnie werbowałam do testów. Ania zna się nie tylko na dziewiarstwie, ale również tkaniu i jakby dokładnie wiedząc czego potrzebuję, podsunęła mi właśnie Twill & Plain, co nie dość, że dobrze oddaje wzór to jeszcze tak pięknie brzmi! Dziękuję!
I oczywiście Mateusz... Ciężko mi opisać słowami jak ja widzę ten projekt, kolor i nazwę, jaki konkretnie klimat tworzą w mojej głowie, ale Mateusz idealnie oddał to zdjęciami! 

Bardzo się cieszę, że zdjęcia są już gotowe, bo jak wiecie, nie noszę swetra póki go nie obfotografuję... długo musiałam się powstrzymywać!  
Jestem ogromnie ciekawa co sądzicie, czy też lubicie takie klasyczne, ale efektowne wzory i tekstury?

Jak zwykle na koniec krótkie ogłoszenie :) (Edit) Mam już komplet, dziękuję Wam! Test wkrótce rusza! :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Marzena