Postanowiłam rozpocząć dziś serię postów na temat fotografii. Ale nie o fotografii ogólnie, ale o tym jak poradzić sobie z pstrykaniem zdjęć na bloga:)
Założenie jest takie: jeden post będzie traktował o jednym tylko problemie, tak by ktoś kto nie wie jak zrobić daną rzecz, znalazła rozwiązanie od razu; posty będą krótkie; nie będę pisać językiem fotograficznym, tylko i wyłącznie takim, by każdy bez wyjątku zrozumiał wszystko; będzie krok po kroku.
Najczęściej to co nas ogranicza to wiedza na temat możliwości naszego aparatu, tego jak zrobić by było jasno, a jak by było tak, albo siak. Mam nadzieję, że moje posty pomogą Wam zrealizować zamysły fotograficzne dotyczące Waszych udziergów!
Na początek każdy kto chciałby skorzystać z moich rad proszony jest o ściągnięcie tego oto programu:
Gimp (Download GIMP 2.8.10 via http). Po co nam drogi Photoshop jeśli jest darmowy Gimp!? :)
Pisząc każda, naprawdę mam na myśli każdą! Nie będziemy tu robić fotomontażów, proszę się nie martwić. Program ten jest nam po to, by zmniejszyć, wyostrzyć, rozjaśnić lub zmienić kolor na naturalny (bo tego wymagamy od zdjęć naszych robótek).
Dzisiaj wyjątkowo będzie dłużej by wyjaśnić kilka kwestii.
Aparat. Nie ma znaczenia (mówię poważnie!) jakim aparatem robisz zdjęcia. Zasada jest ta sama. Ja używam lustrzanki cyfrowej, zdjęcia na mojego bloga wykonuję jasnym obiektywem, który pozwala mi na robienie zdjęć jasnych nawet gdy jest już prawie ciemno. Ale tu będę wstawiała zdjęcia robione obiektywem, który był w zestawie (najzwyklejszy).
Wiedza, którą tutaj przedstawię to jedynie mój sposób na fotografię, nie uczyłam się pstrykania z książek, tylko z doświadczenia. Nie jest to prawda objawiona, tylko moja własna:).
Zdjęcia nie będą poddawane obróbce, chyba że będę pokazywała jak to zrobić.
Będę skupiała się tylko i wyłącznie na danym temacie wykorzystując jedynie to o czym wcześniej już pisałam tzn: jeśli mówimy o świetle to nie będę korzystała z rzeczy, o których napiszę w następnym poście, tak byśmy razem krok po kroku doszli do satysfakcjonującego Was stanu rzeczy:)
Teraz mogę przejść do dzisiejszego tematu: światło!
Zima nie sprzyja, późno robi się jasno, wcześnie robi się ciemno (błysnęłam!). Ale nie będzie to nas ograniczać, prawda?
Zacznijmy od tego, że wbudowana lampa błyskowa jest naszym wrogiem (no dobra mam z nią osobiste porachunki, nie powinnam Was w to mieszać). Wrogiem dlatego, że wszystko wyjdzie gorzej w sztucznym, skupionym świetle niż w naturalnym czy nawet sztucznym, ale rozproszonym.
Lampa błyskowa sprawia, że fotografowany obiekt wydaje się "płaski", pozbawiamy go naturalnych cieni. Lampa błyskowa odpada!
Więc jak? Najlepiej zdjęcia robić bezpośrednio przy oknie (na dworze to już będzie w ogóle super), tak by otrzymać jak najwięcej naturalnych promieni. Jeśli używacie opcji w aparacie (czy to cyfrówka, czy lustrzanka) "auto" to zamieńcie ją na opcję (również auto) ale tą która wyklucza użycie lampy (pierwsza opcja auto idzie na łatwiznę i od razu odpala flash), u mnie i pewnie u Was też oznaczona jest symbolem przekreślonego pioruna. Możemy też użyć opcji P. Jeśli nie posiadacie takiej, musicie niestety poszukać opcji wyłączania lampy w menu aparatu - chętnie powiedziałabym jak, ale musiałabym mieć Wasz aparat w ręku.
Teraz pokażę Wam jak wychodzą zdjęcia przy oknie bez lampy i z lampą.
Bez lampy:
Z lampą:
Czasem mała ilość światła może sprawić, że nasz aparat dłużej wykona jedno zdjęcie, przez co nawet małe poruszenie ręką sprawi, że fotografia będzie rozmazana. Używajcie statywów, możecie też ustawić aparat na stole, czy gdziekolwiek indziej. Ważne by stał tak by nie drgnął gdy wciśniemy spust.
Jeśli jest już wieczór i nie możecie poczekać ze zdjęciami na odpowiedni, jasny moment, zapalcie jak najwięcej górnego światła i zróbcie zdjęcie, nadal nie używając flasha. Oto przykład, jak wygląda zdjęcie z i bez lampy gdy brakuje nam promieni słonecznych.
Bez lampy:
Z lampą:
Poniżej pierwsze zdjęcie, bez lampy, rozjaśnione w programie graficznym - jak to zrobić napiszę w następny czwartek.
Na szczęście nie zawsze mamy zimę. Problemem nie jest tylko brak światła, ale też jego nadmiar. Południe w okresie letnim to zły pomysł na robienie zdjęć, zwłaszcza w samym słońcu. Dobre światło do wykonania naturalnych zdjęć to światło nierażące w oczy. W wakacje wykonuję zdjęcia albo wcześnie rano (do godziny 10:00) albo popołudniu (po 16:00). Możemy również znaleźć dobrze ocienione miejsce, wtedy również uzyskamy idealne natężenie światła. Ważne by wydawało nam się ono lekko "przymglone", delikatne. Zbyt duża ilość światła może spowodować przepalenia (białe plamy, utracenie szczegółów), promienie dochodzące z góry (jak w przypadku wakacyjnego południowego słońca) źle wyglądają na naszych twarzach i nie są wcale miłe dla naszych oczu:). Cienie są wtedy zbyt ostre, przez co zdjęcie nie wygląda tak dobrze jak mogłoby.
Będę wdzięczna za rady, co zmienić w sposobie przekazywania informacji! Może coś nie jest dla Was jasne? Piszcie śmiało, odpowiem na każde pytanie:)
Chętnie dowiem się też jakie posiadacie aparaty (lustrzanki, cyfrówki, aparat w telefonie), będę wiedziała na czym skupić się przede wszystkim.
Miło będzie jeśli podzielicie się w komentarzach tym co udało wam się pstryknąć po przeczytaniu tego wpisu!
Pozdrawiam, Marzena.