Moja sukienka doczekała się w końcu sesji i otrzymała imię. Kolejny raz z pomocą przychodzi Mateusz:). Ciężko było mi wymyślić coś co odnosiłoby się do nazwy koloru sukienki - persian indigo. Ale mieliśmy inne skojarzenie, mianowicie atrament. Odkryliśmy przy okazji, że takie imię nosił jeden z duszków znanej gry Pacman:).
Przedstawiam Wam Inky!
Zrobiłam ją z niecałych 7 motków Filcolana Arwetta Classic, na drutach 3 i 3,5 mm. Wzór od początku do końca jest moim pomysłem. Instrukcje już niedługo zostaną spisane i mam nadzieję, że przetestowane.
Powiem szczerze, że zanim nabrałam na nią oczka miałam narysowany szkic na kartce. Takiej sukienki jaka mi się zamarzyła. W trakcie robienia ciężko było mi stwierdzić czy to jest właśnie to co chcę. Żyłka nie pozwalała sprawdzić jak układa się dół, więc cierpliwie musiałam czekać... I już przed praniem czułam, że zrobiłam coś co mam na kartce w zeszycie:). Cieszę się nią bardzo!
Przód jest krótszy. Różnica to około 8 cm.
Zdjęcia zrobił mój domowy fotograf, zadziwił mnie ogromnie! Zrobił mi piękne zdjęcia i oddał w 100% wygląd sukienki (ja się troszkę pofotoszopowałam:)). Gdy pada na nią światło chaber zmienia się w fiolet. I taka właśnie jest ta włóczka. W zależności od światła ma troszkę inny odcień.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Marzena.













