Pokazywanie postów oznaczonych etykietą everlasting sock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą everlasting sock. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 listopada 2014

Merigold

Powstał nowy, warkoczowy, bursztynowo złoty, luźny, wygodny i mięciutki. Powstał i dostał imię. Merigold.

Zdjęcia miały być jutro, ale sweter wysechł, słońce wyszło - na co więc było czekać?

Nie jestem zadowolona z czasu jaki na niego poświęciłam... Ponad miesiąc! Czuje, że mogłam zrobić go o wiele szybciej. Ale co tam, podoba mi się, i to bardzo, nie ma więc na co narzekać. Włóczka to Dream in Color Everlasting Sock, kolor Amber Glass. Kolor jest bardziej żółty/musztardowy, niż pomarańczowy - w słońcu wydaje się zdecydowanie zbyt mocny. Pierwsze zdjęcie chyba najlepiej oddaje kolor, nie wiem ciemno już u mnie, nie mogę porównać, ale tak obstawiam:). Trudno też było uwiecznić na zdjęciu połysk, który w naprawdę dodaje uroku. Zużyłam prawie cztery motki, została mi trzy kuleczki - jak zważę to dowiem się dokładnie ile. Druty 3 mm i 2.5 mm na ściągacz. Lubię dziergać na cienkich drutach, ja nie z tych co lubią jak im szybko przybywa. Jak już mam dziergać to coś dużego i konkretnego.

Tym razem dziergałam od dołu, ale bezszwowo - dół swetra jest robiony osobno, przez co mam takie rozporeczki z guziczkami:). A guziczki, mimo zamieszania wokół nich, bardzo mi się podobają! Najpierw chciałam drewno, ale nie chciałam zamawiać dwóch guzików w internecie, a nie lubię kupować na zaś. Upatrzyłam sobie nawet jedne, ale sklep w sobotę zamknięty, a guziki są przywożone na zamówienie. W piątek więc nie było możliwości by je kupić... Pobiegłam do sklepu z koralikami, pamiętałam, że mają tam cudne szklane guziki. Ale gdzie tam! Wybór mały, chyba wykupili... Nie podobały mi się to nie kupiłam, oczywiste prawda? Ale zajrzałam popołudniu, już tak dość późno, na stronę sklepu Makeland, i - o proszę, piękne! Mateusza biednego wysłałam na zakupy, sama kończąc obiad. Dobry z niego chłopak, oj tak.

Wzór, tak jak to u mnie, całkiem prosty, minimalistyczny, ale postanowiłam dodać trochę więcej wzoru niż zawsze. Mimo to postawiłam na klasykę - proste warkoczyki, podwójnie zaplątane (?), ale układające się (jako całość) delikatnie w kształt trójkątów. Czy jakoś tak:).

Z przodu kierują się (te moje trójkąciki) w dół, a z tyłu w górę. Rozumiecie mnie w ogóle?:D


Rękaw chciałam najpierw zrobić ozdobny, warkoczowy. Ale odezwała się we mnie Marzena leń i Marzena skromna dziewczyna, która zażądała umiaru. A żeby nie było tak prosto od dekoltu aż po koniec rękawa poprowadziłam "szew".

Przy okazji wynajdując swój sposób na łącznie dwóch kawałków robótki... chyba swój. I tu prośba do Was. Nie mogłam nigdzie znaleźć sposobu by uzyskać, bez zszywania, taki o pasek z prawych oczek podczas łącznia ramion. Nie mogłam znaleźć to wymyśliłam, ale czy aby na pewno wpadłam na to pierwsza? Nie chcę we wzorze (który już jest spisywany) uczyć nowych technik, jeśli takowe już istnieją i są powszechnie znane. Jeśli więc znacie sposób, liczę na oświecenie! Jakiś link, nazwa techniki. Bardzo proszę o pomoc. Od razu mówię, jest to podobne do 3-needle bind off, ale robi się to na prawej stronie (a tamto na lewej, na prawej nie wychodzi ładnie).
Na koniec bonusiki:
 Marzena - dziewiarka, modelka, tancerka.
 Oraz z najcudowniejszym fotografem pod słońcem! Prawda, że najpiękniejsze zdjęcie?:) Model z lewej robi swoje.
Pozdrawiam, Marzena

środa, 1 października 2014

Kto ma ochotę się trochę zarumienić?

Dziewczyny! Potrzebna mi Wasza niezawodna pomoc!:) Spisałam dzielnie wzór na Rosy Cheek i poszukuję testerek w rozmiarze - 34, 38, 40, 42, 46, a może 48? Termin ostateczny to 15.11.2014. Pomożecie?
edit: wszystkie rozmiary są już zajęte! Dziękuję!:)


Jeśli jesteście chętne do testowania napiszcie komentarz z mailem i rozmiarem, albo po prostu maila na marzena.krzewinska@gmail.com.

To tak na początek. A teraz, jako że jest środa, to co dziergam i to co czytam.
Czytam nadal pierwszą część Wiedźmina "Krew elfów" bo czasu mi zabrakło na książkę. A to praca, a to pisanie wzoru, a to bieganie po mieście. Szkoda mi bardzo bo książka jest genialna... ale zaraz idę czytać:). 
A dziergam nowy sweter, z Everlasting Sock w cudnym kolorze... W rzeczywistości jest piękniejszy!

Polubiłyśmy się z tą włóczką. Jest mocna, trwała, trochę lejąca, niegryząca, i mam wrażenie, że dzierga się sama:). No może nie sama, więc uciekam jej pomóc!

Pozdrawiam, Marzena.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Stormwind już na Ravelry!

Dzięki pomocy moich zdolnych testerek Stormwind jest już dostępny na Ravelry!


Do końca sierpnia przy zakupie w Chmurce minimum 3 motków Everlasting Sock, Jilly lub Smooshy wzór w prezencie:).

wtorek, 1 lipca 2014

Stormwind

W końcu, w końcu, w końcu! Długo nic nie pokazywałam i dziś w końcu mogę się czymś pochwalić! Wczoraj skończony, wyprany, dziś obfotografowany, gotowy do rozpisania i (mam nadzieję) przetestowania. No więc drogie kobitki (a może nie tylko?) pragnę pokazać Wam sweter mojego autorstwa, który nazwę wziął od kolorów i troszkę od pogody, która nam dziś towarzyszyła (a tak naprawdę to jest takie miasto w pewnej grze, które na dodatek z szarego kamienia jest zbudowane). Stormwind się zwie a wygląda o tak:

Zrobiłam go z trzech motków (zostały mi trzy maluteńkie kuleczki) Everlasting Sock w kolorze Black&White. Na stanie miałam motków sześć, ale połowa (ta moja) była szara, z dodatkiem czerni, a pozostałe są bardziej czarne. Dlatego bałam się okropnie, że zabraknie mi włóczki i będę musiała gdzieś tą czerń wtapiać. Na szczęście wyszło na styk. 
Sweter jest zdecydowanie mój - prosty w formie, lekko szerszy (mocno szersze też bardzo lubię), z głębszym dekoltem, bo nic, ale to nic nie może dotykać mojej szyi! Brrr! Boki ozdabia warkocz, który postanowiłam zrobić ciut inaczej niż zwykły, typowy, wszystkim znany.
Rękawy 3/4 zdecydowałam się ciut zmarszczyć, dodając taki o wihajster (nie mam najmniejszego pojęcia jak to się nazywa!).

Kilka słów o włóczce: przemiło mi się z niej dziergało. Jest sprężysta, nie rozciąga się mocno, oczka wychodziły mi równiutkie. Musiałam zmieniać motki podczas robienia, ale nie ze względu na dużą różnicę w kolorach. Po prostu przy zmianie ilości oczek (np. reglan), zdarzało się, że pojawiało się zbyt dużo czerni w jednym miejscu. Brałam wtedy drugi motek i dodawałam szarości. 
Miękka była już w robocie, a po praniu stała się jeszcze milsza. I bardzo dobrze! Mnie nic nie może gryźć ani drapać!

Zdjęć dużo bo jestem totalnie zachwycona sesją, którą zrobił mi oczywiście Mateusz. Jestem z niego dumna! Pomysły, sposób kadrowania, dbanie o szczegóły - nauczył się tego szybko i bardzo, ale to bardzo dobrze:). Powiedziałam mu, że chcę zdjęcia hm... surowe, nowoczesne, minimalistyczne. Prawda, że mu się udało?

Na koniec apel: testerki poszukiwane bardzo, ale to bardzo. Trzeba umieć: rzędy skrócone, warkocze, dzierganie od góry, w okrążeniach. Mile widziane konto na ravelry. Nie mam jeszcze gotowego wzoru, ale w tym tygodniu się z tym uporam i będziemy mogły działać. Zainteresowanych proszę o kontakt - mailowy (marzena.krzewinska@gmail.com) lub w komentarzach.

Pozdrawiam, Marzena.

czwartek, 5 czerwca 2014

Wspólne dzierganie i czytanie

http://robotkimaknety.blogspot.com/

Ciut spóźniona pojawiam się i ja!:) Czyta się to samo co tydzień temu, czyli " Drood", i pewnie będzie czytał jeszcze trochę, bo nie dość, że grubaśna to książka to jeszcze czasu niewiele. I przy dzierganiu nie mogę czytać, bo to książka z tych, co to 100% naszej uwagi potrzebuje.
A na drutach sweterek z Everlasting Sock DiC, w kolorze Black&White. Nie dałam rady, podkradłam sama sobie z szafy 3 motki... Myślę, że przy przerabianiu czuję to, co niektórzy doświadczyli przy Malabrigo:). Każde oczko takie ładne, włóczka miękka, sprężysta. Samo się dzierga!
Na razie jest szaro, ale to dopiero początek:):
Przypomniało mi się, że w poprzednim tygodniu nie powiedziałam nic o wcześniej czytanej książce - "Kamieniarz" Camilli Läckberg. Książka jest trzecią z serii, i tak samo fajnie się ją czyta jak poprzednie. Pewnie za niedługo złapię za kolejną część. Ale jednak coś było nie tak. Nie, nic strasznego, ale zdziwiła mnie autorka pewną rzeczą... Słyszy się nie raz, że pisanie książki to ciężka robota. Oprócz pomysłu, i talentu pisarskiego trzeba mieć również zacięcie, chęć uczenia się, pytania, czytania, szukania. Bo jak tu pisać o pracy lekarza, gdy nie mamy o tym żadnego pojęcia? No i autorka zdziwiła mnie, bo tak naprawdę nie dowiedziała się niczego o programowaniu. W "Kamieniarzu" (nie zdradzę nic z fabuły, obiecuję) występuje postać, która jest zafascynowana tworzeniem gier komputerowych. I jako studentka matematyki miałam ja już nie jedne zajęcia z programowania, a jakby tego było mało mam w domu przezdolnego programistę! I zwyczajnie nic co wykonuje owa postać nie ma w życiu codziennym miejsca. Według Camilli, programista bierze scenariusz gry, czyta zdanie po zdaniu, i wklepuje to do komputera. W życiu!:) Szkoda, bo wystarczyło przejść się pod pierwszy lepszy wydział informatyki i zapytać choćby pierwszorocznego studenta jak powstają gry. Nie umiałby może żadnej stworzyć, ale wytłumaczyłby jej "jak to jest zrobione". 
Podsumowując: nigdy nie wiesz kto czyta Twoje książki, więc pilnuj się:).
Pozdrawiam, Marzena.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Smuteczki

Dziewczyny! Przyjdzie mi chyba spruć całą sukienkę:(. Przyszłam się więc pożalić! Zanim zrobiłam całe koronki postanowiłam wyprać tego bambusa jednego by sprawdzić ile centymetrów się wydłuży, by zrobić dokładnie tyle ile trzeba na górze. I co?! Okazało się, że zrobił mi się okropny prześwit, wszystko widać... Ja wiedziałam, że w białej, letniej sukience leciutko coś tam zawsze prześwituje, ale nie aż tak. Dziewczyny dzielnie na facebooku starają się coś doradzić - Asja na przykład razem, z Olą proponują róże jaskrawe pod spód założyć i udawać, że tak ma być:).
No nic, na razie odłożyłam, bo zbyt przykry to jest widok, muszę się przespać z tym. Na pocieszenie dziergam sobie (a zaczęłam wczoraj) sweterek z Dream in Color Everlasting Sock własnego pomysłu. Kolor trochę przekłamany, ciemno było jak pstrykałam:

Pozdrawiam i liczę na pozytywne fluidy!
Marzena.