Asja
Tak, tak. Ta Asja:). Wczoraj miałam okazję poznać Asię z bloga asjaknits i było to naprawdę miłe doświadczenie! Asję i jej męża oczywiście. Mateusz również miał tą przyjemność. To było przemiłe popołudnie spędzone na rozmowach, śmiechu, zajadaniu pierogów i popijaniu kawy z karmelem. Pokazałabym zdjęcia, ale ma je u siebie Asia, więc grzecznie czekam na jej powrót do Niemiec i przesłanie mi takiej pamiątki:). Miło jest rozmawiać z Asią godzinami na czacie, ale zobaczyć się z nią chociaż na trzy godziny to dopiero miła sprawa jest!
Babadook
Po spotkaniu z Asią i jej Połówkiem poszliśmy do kina na horror, który jak się domyślacie nazywa się "Babadook":). Kino uwielbiamy, ale multikina zwyczajnie nie potrafię znieść. Może jestem staroświecka, ale kino traktuję poważnie, gdy oglądam film (ja, wielka gaduła) nie rozmawiam w wcale, nie przeszkadzam innym, nie jem, nie siorbię, nie używam telefonu. No bo jak tak? I nie jestem w stanie znieść tego u innych. Ludziom się kino z domową kanapą pomyliło... Bo jak w domu jesteśmy sami, albo z rodziną/znajomymi i oni akceptują szepty, kręcenie i przeszkadzanie tak w kinie sami nie jesteśmy, i nie każdy ma ochotę słuchać zza pleców komentarzy do każdej sceny. No to się wyżaliłam, ale wyszło mi to bardzo spokojnie, bo najczęściej po prostu się... no:). Cieszymy się więc, że mamy we Wrocławiu Heliosa (kino nowe horyzonty), w którym jest (teoretycznie) zakaz spożywania posiłków podczas seansu, w bufecie nie sprzedaje się popcornu, ale bułki i można je zjeść przed lub po filmie i puszczają w nim przede wszystkim filmy, które coś w sobie mają. Nie znajdziecie tam Kac Wawy i całej reszty:). Oprócz tych popularnych, dobrych i cenionych w świecie jest też całe mnóstwo filmów niezależnych - nie uważam się za znawce, potrafię wyjść z takiego filmu i robić wielkie oczy pytając "o co tu w ogóle chodziło?". Ale czasem... Czasem trafi się tak dobry film (Bestie z południowych krain!), że naprawdę doceniam to miejsce.
Wracając do tytułowego Pana Babadooka. Uwielbiam horrory, a że się ich boję okropnie to inna sprawa. Pierwszy raz poszłam na taki film do kina i zwyczajnie bałam się, że cały film spędzę pod siedzeniem. Ale się rozczarowałam - film straszny nie był, brakowało mi klimatu, brakowało mi w sumie wszystkiego. Średnio mi się podobał albo wcale. Mateusz za to wyszedł zadowolony, ale nieraz się zdarza, że mamy bardzo odmienne odczucie co do filmów.
Kilka słów o filmie: historia opowiada o matce i jej synu, którzy mieszkają samotnie (ojciec zginąć 7 lat temu), i wcale im się dobrze nie wiedzie. Ona jest zmęczoną życiem opiekunką w domu starców, on niegrzecznym, aspołecznym dzieckiem bojącym się potworów. Mimo wszystko kocha swojego syna i co dzień sprawdza czy pod jego łóżkiem czy w szafie nic się nie ukrywa, a później czyta mu bajki. Pewnego dnia chłopiec wyjmuje z półki książkę podpisaną "Babadook". Na początku wydaje się zwykłą bajką dla dzieci, ale z każdą stroną staje się co raz straszniejsza. Na ostatniej stronie jest zapowiedź ich śmierci. I nadejściu Babadooka.
Kasabian
Jeszcze przed rozpoczęciem seansu usłyszałam w korytarzu piosenkę, która od razu wpadła mi w ucho, i miałam wrażenie, że skądś ją znam. Mateusz włączył aplikację, która pozwala odszukać dany kawałek i zaraz okazało się, że co prawda piosenki nie znam, ale jest to singiel z nowej płyty mojego ulubionego zespołu! Od kilku lat kolekcjonuję płyty (Mateusz zaczął wcześniej, więc ma ich o wiele więcej niż ja, ale nadrabiam!) i nie chcę "nabywać" ulubionej muzyki w inny sposób. Słucham tego co kupię, a zanim kupię słucham na youtube. Zaraz po filmie pobiegłam do empiku i nową płytę oczywiście nabyłam (no doczekać się nie mogłam okrutnie!).
Jeśli chodzi o muzykę to mam chyba specyficzny gust... Podobnie jak z książkami (chociaż oczywiście są wyjątki) nie słucham tego co "modne" i "popularne". Raz, że po prostu wolę co innego, a dwa, że... tak już mam. Jak mi 4 osoby powiedzą "posłuchaj tego kawałka", to na sto procent tego nie zrobię. Dziwak co nie?:) Ja muszę sama, bez niczyjej pomocy coś fajnego znaleźć. Ostatnio znajomy podsumował to słowem "hipster!", ale liczę na to, że był to tylko żart:).
Ale gust muzyczny mam dość ograniczony. Lubię indie, indie pop, indie rock. Kasabian, Florence, Killers, Franz Ferdinand, Keane. Ale może i Wy lubicie taką muzykę? Dla chętnych zostawiam do posłuchania dwa kawałki: jeden z nowej płyty, jeden z poprzedniej. Może wpadną Wam w ucho:).
Pozdrawiam, Marzena.

