środa, 23 września 2015

W trakcie...

Pamiętacie jak pisałam o wrzosowoszarych motkach? Że mam na niej plan, że już biorę i robię? Klik! Trochę już czasu minęło, a ja dopiero dzisiaj zblokowałam sweter! Dramat! Ileż mnie kosztowało dzierganie tego swetra! Co się działo? Ciągle zmieniałam koncepcje, albo robiłam jakieś durne błędy! Prułam, dziergałam, prułam, dziergałam, myliłam się i prułam (np. zrobiłam dłuższy przód zamiast tyłu...). Narzekam teraz, a nie w poście, w którym mam zamiar go Wam pokazać, bo coś czuję, że jak go założę to szybko zapomnę o tym, jak mi dziewiarsko minął sierpień i wrzesień:).
A teraz niedobry schnie, przyszpilony, żeby się nigdzie nie wybrał w nocy. Jeszcze tego mi brakuje, żeby sobie polazł w świat!

Jeszcze zanim zamknęłam oczka, wiedziałam co chcę dziergać teraz! Muszę chwilowo wziąć się za mały projekt, a że nigdy nie zrobiłam żadnej skarpety, no to się biorę:) Próbka prawie zrobiona...

Otrzymałam kiedyś w prezencie od Julie Asselin jeden motek Leizu Worsted w takim o cudniastym kolorze. Na żywo wygląda to tak, jakby ktoś mi kremową włóczkę kredkami pomalował. Czyli zdecydowanie pięknie i nietypowo! I powiem szczerze początkowo nie wiedziałam jak ją ugryźć. Do dziś! Zrobiłam kawałek, zachwyciłam się lewymi oczkami i znalazłam dla niej motek do pary. I aż oczom nie wierzę jak one do siebie pasują:). Ktoś zgadnie o jakim kolorze piszę?

Pozdrawiam,
Marzena

15 komentarzy:

  1. Ja bym wzięła taki złoto żółty. :)

    ps. to nadal ten pastelowy wrzos? jakoś tak ciemno wyszedł. Pewnie Ty już nowy, drugi sweter wydziergałaś, hihi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to pod światło było. Jaśniejszy jest. Chyba.
      A z kolorem pudło! :)

      Usuń
  2. Skarpety z dodatkiem jedwabiu? Cóż za ekstrawagancja:-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już czekam i czekam na ten sweter...potrzebuję jakiejś świeżej inspiracji, jakoś nowy sweter brzmi lepiej niż nowe życie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Stawiam na kontrasty, zatem albo Jaipur albo Henry 2, bardziej ten pierwszy..... zgadłam?
    Pozdrawiam jeszcze z Warszawy ale już jedną nogą w Ustce. Monika ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stawiam na LW Arlequin lub confiture pozdrawiam z Warszawy Emilia

    OdpowiedzUsuń
  6. Próbka? Marzena, co się z tobą stało? Nie wierzę.
    Kolor jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
  7. A to ci krnąbrny ten fioletowy sweterek. Czasami tak bywa z nie którymi projektami. Je też tak mam. Czasami coś idzie pięknie i szybko, prawie za jednym zamachem, a czasami ciągle coś nie tak. Ten żółty z kolorowymi kropeczkami bardzo ładny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skarpety wyjdą pozytywnie zakręcone z takiej ślicznej włóczki. A kolorek dodatkowy pasuje każdy bo i nieśmiały róż, moja upragniona wielka picza, nawet macarons lub indyjska curry. Może uruchom jakąś suszarkę do tego sweterka żeby szybciej wysechł, bo nie mogę się go doczekać ;)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało Ci się wymienić kolor, który wybrałam! :) Najlepsze jest to, że on wcale tak na oko nie pasuje idealnie. Cuda się dzieją, jak próbkę kropkowanego przykładam do precelka! Gorzej jak tylko w takiej formie im ładnie razem. Mowa o Macarons.
      Suszarka pójdzie w ruch jak mi nie wyschnie do soboty. Bo wtedy pewnie fotki się uda zrobić. Skończyły się upały, więc nie schną mi już swetry w jeden dzień:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. To bardzo dobrze, że historia złośliwego, niedobrego swetra ma szczęśliwe zakończenie :-) teraz czekam na prezentację w całej jego okazałości!
    Skarpety wyjda piękne z takiej włóczki! Ja uwielbiam dziergać skarpetki :-) nawet jeśli coś nie tak jest z rozmiarem to zawsze znajdzie się ktoś na kogo będą idealnie pasowały i kto ucieszy się z prezentu! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. No i rób skarpety!!!- skarpety to dla mnie lek na całe zło, a nawet na dobro też ;) dziergam kiedy mi smutno, kiedy mi coś nie wychodzi i potrzebuję szybkiego sukcesu, ale też kiedy mi coś innego wyszło i chcę to celebrować, kiedy się zmęczę dużym projektem, cienką/grubą włóczką (niepotrzebne skreślić), kiedy mam delegację, albo np. kiedy zobaczę fajny wzór- po prostu każdy powód jest dobry aby zacząć nową parę skarpetek- noszę oczywiście w zimie i chwalę ich zalety, ale przyznam, że mimo że noszenie jest fajne, to chyba większą radość sprawia mi ich dzierganie.... najbardziej lubię robić te we wrabiane wzory- wtedy to czuję się jak dzieciak w sklepie ze słodyczami......
    Jeśli kiedyś zobaczysz post zaczynający się powyższym tekstem - to proszę nie dziw się- 3 dni temu zaczęłam skarpetki.... w morskie koniki- mimo iż mam mnóstwo robótek różnej maści (nie tylko dziewiarskich) i terminy mnie gonią- ot po prostu potrzebowałam robótkowego odpoczynku od rzeczy które zrobić muszę......
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń