czwartek, 7 września 2017

Goat on the Boat! Czyli Chmurkowa, ręcznie farbowana włóczka!

Moje lato było pełne kolorów, barwników w garnku (i na podłodze), zapachu naturalnej wełny, pracy nad swoimi umiejętnościami, poznawaniu nowego, fascynacji tym nowym i naprawdę wielkiej, ogromnej, no po prostu niewyobrażalnej przyjemności! 
Zapragnęłam podzielić się z Wami moją kolorową wyobraźnią i przy użyciu swoich własnych osobistych rąk stworzyć ręcznie farbowane włóczki. Włóczki, które cieszą nie tylko oko, ale również ciało i duszę... 

Jako że nie mogę się już doczekać od razu przechodzę do przedstawienia! Powitajcie Goat on the Boat, czyli kozę (kaszmirską oczywiście :)) na łodzi!

Pomysł na nazwę przyszedł nagle, gdy już bardzo zmęczona poszukiwaniami pomysłu w mojej głowie, zaczęłam zwyczajnie w świecie... żartować :). A że nie mam czasu na bycie poważnym człowiekiem to wiedziałam, że to nazwa idealna! I mam już całą pulę kolejnych pomysłów na przyszłe Chmurkowe bazy - bo takich będzie wiele! 


Goat on the Boat to cudne połączenie wełny z merynosa, jedwabiu i kaszmiru. Ten kto miał możliwość dotknąć kaszmirowej wełny nie może być zdziwiony dlaczego wybrałam akurat taką mieszankę. Pragnę dać Wam wszystko to co najmilsze, najbardziej delikatne i jednocześnie trwałe. 
Baza ta jest skręcona z 3 nitek, a skręt ma "akurat" by pozostać mięciutką i jednocześnie być przyjemnie sprężystą. Włóczka jest gładka i niegryząca, a dzięki jedwabiowi (20%) delikatnie się mieni, co pięknie podkreśla kolory! W 100 gramach motkach znajdziecie 400 metrów dobroci.

Jak każda włóczka u Chmurki, i Goat on the Boat jest nie tylko miękka i delikatna ale i przyjazna zwierzętom. Kocham wełnę i kocham zwierzęta! Wełna na Chmurkowe włóczki pochodzi wyłącznie ze sprawdzonych hodowli, gdzie nie stosuje się przemocy wobec owiec. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. W końcu dzięki tym uroczym stworzonkom możemy doświadczać niezwykłego ciepła i przytulności oraz cieszyć się godzinami przekładania oczek na drutach.
 

Moja włóczka będzie miała premierę już w sobotę, na Drutozlocie! Przygotowałam dla Was 11 kolorów na start, w tym te, które użyłam do swojego Find Your Fade (klik!) - tak jak obiecałam. Są farbowania jednolite, delikatnie cieniowane oraz te obsypane mnóstwem kolorów, tak idealnie grające w chustach czy wszelkich cieniowanych sweterkach.
Zaraz po powrocie, w niedzielę, trafi na Chmurkowe półki i będziecie mogli zobaczyć każdy odcień osobno i poczytać o nich ciut więcej. Nie martwcie się jeśli zabraknie ich po festiwalu w sklepiku - dostawa przybędzie ekspresem! :) Zrobię wszystko co w mojej mocy!

Wiadomo, że baza i kolory są najważniejsze, ale przecież i oprawa jest bardzo ważna! Wykonanie etykiet na moje własne produkty zleciłam przezdolnym ludziom, których cenię za minimalizm i styl. Bardzo chciałam by były skromne i minimalistyczne, by nie odciągały uwagi od wełny, ale jednocześnie pasowały do Chmurkowego stylu i miały "to coś". 

Jestem zachwycona tymi uroczymi tłoczeniami! Tekst oraz logo również są tłoczone, co nadaje etykiecie cudny efekt! Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii. Mam również nadzieję, że moja wyobraźnia przelana na wełnę da Wam mnóstwo przyjemności i spełni niejedno kolorowe, wełniane marzenie. Paleta kolorów będzie ciągle poszerzana tak by każdy znalazł to czego właśnie potrzebuje! Takich potrzeb nie można ignorować :)

Moi mili! Do zobaczenia na Drutozlocie! Zajrzyjcie do sklepiku w niedzielę i dajcie koniecznie znać co sądzicie, co myślicie i o czym marzycie...

Pozdrawiam Was ciepło!
Marzena

9 komentarzy:

  1. Po pierwsze bardzo dobrze że przejmujesz się tym w jakich warunkach te cudne stworzenia przebywają i jak są traktowane, dla mnie też jest do ważne. Po drugie ten fiolet, o mamo! z resztą wszystkie kolory jakie do tej pory widziałam chce koniecznie mieć, są piękne i oryginalne! A po trzecie te etykiety, jak już wspominałam na instagramie, no zakochałam się, po zakupie oprawie je sobie w ramkę poważnie! ;) a i jeszcze jedno goat on the boat - jak dla mnie strzał w dziesiątkę! Chwytliwa nazwa.
    Serdecznie pozdrawiam Wiola

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzena. Wszystkie róże i zielone mazaję są moje! Pokochałam miłością zachłanną włóczki Julie, ale Twoje propozycje są jeszcze piękniejsze. Myślę, że taka twórcza praca jest szalenie ekscytująca. Trochę zazdroszczę Ci tej "zabawy". Masz talent. Szkoda, że nie będę na premierze...Dobrze, że pomyślałaś o tych, których w Toruniu nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie mogę być w Toruniu, ale czekam na niedzielne ogladanie! Bo, że nic nie przyjedzie z powrotem to pewne 😁

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością z Torunia przewieziesz powietrze w walizkach i pustkę po niteczkach... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh! Jakie piękne precelki!!! Chyba już Ci kiedyś pisałam, że nie mogę wyjść z podziwu dla Twoich talentów:) Pozdrawiam i czekam z nadzieją na relację z Drutozlotu bo niestety nie będę mogła być z Wami:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo serdecznie gratuluje! Kolory zapowiadają się świetnie, a etykiety i nazwa super. A w kwestii kolejnych baz- planujesz na razie same merino, czy też coś ciekawszego? Może jestem w mniejszości, ale dla mnie wszystkie te włóczki oparte na SW merino są super, ale wciąż takie same, budyniowate itp. Bardzo cenie sobie rynek brytyjski, gdzie wybór gatunków wełny jest znacznie szerszy i dają one zupełnie różne od siebie dzianiny. Z drugiej strony wiem też, że większość dzierga z zapałem i z wyboru wyłącznie z merino, więc to może nie być łatwa decyzja.
    Tak, czy inaczej, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne. Wszystkie bez wyjątku. Ale ten róż z beżem tka pięknie im razem i zielony z różowościami..... Nie mogę się doczekać niedzieli
    Pozdrawiam Emilia

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam umiejętność. Powstały piękne włóczki 🌹🌷🌺😉🌝

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie cuda...Oj oj. Gratuluję, podziwiam, zazdroszczę. Etykietki POWALAJĄCE!
    Dlaczego mam tak daleko do tego Torunia?!:(

    OdpowiedzUsuń