poniedziałek, 15 maja 2017

Jest co robić!

Miałam ostatnio bardzo intensywny czas! Urządzanie poddasza, nowa dostawa u Chmurki, czyli wymiana całej palety kolorów na fingeringach, plus jedna całkiem nowa nitka, mnóstwo nowych pomysłów i planów okołodziewiarskich, nowe projekty, nowe zadania, i wiadomo - codzienność! Mój mózg działa na zbyt wysokich obrotach, ciało nie nadąża :) 
Nie narzekam jednak, bo to wszystko z własnej nieprzymuszonej woli! Plan na sypialnię gotowy, weekendy spędzamy właśnie tam, własnoręcznie tworząc wymarzony pokój. Myślę, że skrobnę niedługo o tym co nie co.

Dziewiarsko u mnie bardzo do przodu, bo jeden sweterek niedługo kończy się testować, a drugi skończony, czeka na wzór i prezentację:)

Wybraliśmy się w poprzednią środę do Ustki, no wiecie, wypadało coś odpocząć. Przy okazji chcieliśmy obfotografować moje nowe sweterki, ale plan udał się połownicznie. Pierwszego dnia mieliśmy idealną pogodę dla bardzo morskiego projektu, sesja wyszła miodzio, tak jak to sobie zaplanowaliśmy. Mam dla Was małą zapowiedź :)

Czym dłużej nie mieszkam w Ustce, tym bardziej doceniam nasze morze. Jest w nim coś niepokojącego, tajemniczego. Lubię ciepłe krystaliczne wody mieniące się błękitem i turkusem, ale nasze morze po prostu mnie zachwyca. Idealne miejsce by wyciszyć się, odpocząć i zebrać myśli.

Nie było chyba jeszcze takich odwiedzin w Ustce, podczas których nie wybralibyśmy się do naszej herbaciarni (to ta, o której ciągle piszę!). Tylko spójrzcie na ten uroczy wystrój i ogromny wybór herbat. No ale żadne zdjęcie nie odda klimatu tego miejsca. Pierwsze miejsce, po plaży, do odwiedzenia.

A wracając do tematu swetrów... czemu plan udał się połowicznie? Bo niestety pomysł na sesję drugiego sweterka (tego żółtego) nas nie usatysfakcjonował i zamiast robić na siłę po prostu pogapiliśmy się na zachód i poszliśmy na lody. Uznaliśmy, że przecież w domu też jest wiele pięknych miejsc i jak tylko wrócimy powtórzymy zdjęcia. I tu kolejna niespodzianka! W drodze do domu przypomniałam sobie, że nie spakowaliśmy Majuli i że dynda wesoło w szafie w naszym usteckim pokoju. Miałam plan pochwalić zaraz po powrocie, ale jak widać on wie lepiej :) Na szczęście już do mnie leci!
I tym razem mam małą zajawkę. Taką, na której nic nie widać:

W głowie nowy projekt, a w rękach nowa włóczka. Kolejne tygodnie, jak nie miesiące też będą intensywne, ale przy okazji bardzo przyjemne. Ale póki co lecę odpoczywać dalej. Kto powiedział, że w poniedziałek nie można? :)

Miłego wieczoru!
Marzena

4 komentarze:

  1. Oba sweterki zapowiadają się ciekawie.Czekam na prezentację i wzór.
    Co się tyczy naszego Bałtyku to jest cudowny,piekny i i kocham nasze morze.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Jest najpiękniejsze i wcale nie ma to nic wspólnego z faktem, że jest nasze :) Szczera to prawda!

      Usuń
  2. Piękne morze, mogłabym go słuchać godzinami!.. ^^*~~

    OdpowiedzUsuń