środa, 21 stycznia 2015

"Przerobię Cię, Ty okropny anglojęzyczny wzorze!" część 1

Siedziałam sobie troszkę znudzona, aż nagle wpadłam na pewien pomysł! Zachęcona pytaniami, komentarzami i Waszymi smutkami dotyczącymi wzorów napisanych w języku angielskim, postanowiłam napisać serię postów "jak czytać wzór po angielsku i nie zwariować".

Zacznę od tego, że język angielski stał się oficjalnym językiem dziewiarskiego świata. Wcale nie bez przyczyny, co oczywiście wiecie. Nie tylko w życiu codziennym jest on "głównym" językiem porozumienia międzyludzkiego. Żeby trafić do jak największej liczby zainteresowanych, projektantki (bez różnicy skąd pochodzą) decydują się właśnie skupić na wzorach w tym języku.

Ja sama nauczyłam się czytać wzory robótkowe właśnie po angielsku, rozpoznawać skróty i tylko w tym języku czuję się swobodnie. Dlatego tak ciężko idzie mi tłumaczenie moich wzorów na język polski. Bo wymaga to ode mnie niemałego skupienia, pisania (dla mnie) nie intuicyjnych skrótów itp. Ale staram się!:)

Żeby Was zachęcić wyznam przykrą dla mnie prawdę. Jestem jedna wielka oferma jeśli chodzi o naukę języków. Taka skrajna oferma wręcz... Czytam jakoś, piszę gorzej, a mówię... no właśnie, nie mówię wcale. Ale nie przeszkadza mi to nic a nic płynnie czytać wzory, pisać i oglądać filmiki instruktażowe w tym języku.
Dlaczego? Bo to wszystko kręci się wokół drutów, czyli ciągle przewijają się te same sformułowania, te same słowa, zdania, skróty itp. A do tego nie trzeba wiedzieć jak kupić chleb w Londynie. Trzeba tylko... tak trochę wykuć parę sformułować i te tysiące pięknych, cudnych, kolorowych, idealnych wzorów jest na wyciągnięcie ręki.
Wiadomo, projektantka może dodać od siebie coś innego, jakiś opis niefachowym językiem, ale potocznym. Ale czemu zaraz rezygnować bo nie rozumiemy jednego zdania prawda?
Posty oczywiście będą skierowane do tych "nieangielskich" dziewiarek, a pisać je będzie jak już wiecie "średnioangielska" dziewiarka. Toteż mam nadzieję, że znając stresik, rozumiejąc, że to nie jest takie oczywiste, będę wstanie łopatologicznie Wam wszystko przedstawić.
"Podzielę" wzór na części. Każdy post będzie więc o poszczególnych sekcjach. Myślę, że jak parę razy zajrzycie tu by sprawdzić o co znowu chodzi tej angielskolubnej projektantce, to w końcu utrwali się Wam to w głowie i potraktujecie już te sformułowania jak rzecz najprostszą na świecie:).

No to co? Pouczycie się ze mną?


Początkowe informacje

Każdy wzór zaczyna się informacjami o włóczce, rozmiarach, drutach, próbce itp. 

SIZES to nic innego jak rozmiary. Angielskie wzory często posiadają rozmiarówkę w calach. Wystarczy wtedy te wymiary przemnożyć przez 2,54 i mamy nasze normalne centymetry!
Co oznaczają więc te cale w nawiasach? Najczęściej obwód klatki piersiowej (finished chest/bust circumference).

YARN to nasza kochana, ulubiona włóczka! Skein oznacza jeden motek.

NEEDLES to druty. Circular needles to druty na żyłce, double pointed needles (DPNS) to druty pończosznicze.

Niekiedy pojawia się też informacja o innych materiałach (others/additional tools). Są to najczęściej stitch markers, czyli znaczniki, stitch holder, czyli... trzymacz oczek:), czyli tak naprawdę jakaś duża agrafka, która ma nam przetrzymać nieużywane oczka, cable needle, czyli drut warkoczowy, tapestry needle czyli gruba igła do zszywania, buttons, czyli guziki, a waste yarn albo scrap yarn oznacza kawałek włóczki (niepotrzebny).

GAUGE to próbka. Niekiedy jest podawana też w calach. Np. 9 sts - 1" (inch) oznacza, że 9 oczek to 1 cal. A ile to cal to już wiemy (2,54)

Tak naprawdę każdy może oczywiście inaczej zatytułować te poszczególne informacje, ale kiedy będziecie rozumieć zawartość nie ma to żadnego znaczenia.

W następnym poście napiszę co to jest to całe "cast on" i co trzeba wiedzieć potem.

Pozdrawiam, Marzena

31 komentarzy:

  1. dzięki Ci dobra kobieto, na razie do wzorów w j.ang. podchodzę jak do jeża, ale kuszą kuszą
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że uda mi się to zmienić! Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. dziergam z wzorów angielskich, ale chętnie przeczytałam twojego posta, w końcu całe życie się uczymy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się pewnie czegoś nauczę pisząc to! Zgadzam się, uczymy się ciągle:)

      Usuń
  3. oj ja sie strasznie boję wzorów po angielsku .Mam nadzieję ze coś mi sie rozjaśni dzięki twoim postom i instrukcjom

    OdpowiedzUsuń
  4. O,jak się cieszę:-) skróty to nie problem,można sobie poszukać filmików,ale czekam z niecierpliwością na to co nam tutaj zapodasz:-)Dla mnie największa trudność to wykonanie.Próbowałam już tłumaczyć sobie ,,za,,dziewczynami,ale nie wiem czy brakuje mi cierpliwości czy jaki czort.....pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, skróty są potrzebne, ale to prawie nic w porównaniu z całym wzorem. Można niby tłumaczyć translatorem np. googla, ale niezłe kwiatki tam wychodzą. Dlaczego? Bo google nie zna naszego dziewiarskiego żargonu. A słowa znane nam, takie jak "cast on" dla zwykłego śmiertelnika :) będą oznaczały co innego.
      Mam nadzieję, że po serii postów dasz radę z każdym wzorem!

      Usuń
  5. O mamuniu kochana jak się cieszę :) Mam nadzieję, że dzięki Twojej pomocy w końcu coś zrobię po angielsku :) Z niecierpliwością czekam na więcej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że to bardzo, bardzo przydatne dla wielu!!! Super pomysł!!! Sama miałam niemałe problemy czytając angielskie wzory na samym początku, bo to jednak zupełnie coś innego (zwykły tłumacz obawiam się nie poradzilby sobie tak od ręki z takim tekstem zabarwionym skrótami). Ja zawsze wpisywałam właśnie wszystkie skróty w you tube (nadal to robię) i cały czas oglądałam filmiki - wspaniała sprawa i wcale nie musi się znać języka, to prawda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię dokładnie to samo. Google i youtube to przyjaciel każdej dziewiarki:)

      Usuń
  7. Bardzo dobry pomysł. Podpowiem, że czasami pojawia się też "notions" zamiast "tools".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Każdy komentarz, każda podpowiedź jest potrzebna:)

      Usuń
  8. Ja z językami jestem na takim stopniu zbratania jak Ty :D Rozumiem dużo, bardzo dużo, napisać coś napiszę (jak mnie ktoś przymusi :D), ale mówić... wolałabym nie musieć ;) Za to jeśli chodzi o stronę twórczą to w każdej znanej mi technice podstaw uczyłam się właściwie tylko po angielsku. Jeśli we wzorze pojawia się jakiś niezrozumiały zbitek słów w ruch idzie tłumacz i rozjaśnia zaciemnione ;)
    Życzę powodzenia wszystkim, którzy boją się angielskich wzorów - nie taki diabeł straszny, a potem... potem już nic Was nie będzie w stanie ograniczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że mamy tak cierpliwe i pomocne dziewiarki w Polsce. Opisy takie jak ten Twój, recenzje odnośnie włóczek, próbek czy drutów dziewiarskich, opisywane na blogach, przez doświadczone dziewiarki to zbawienie dla takiego laika jak ja. Marzenko Dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie! Lubię być przydatna:)

      Usuń
  10. Przypomniały mi się moje zmagania z angielskimi opisami do szydełkowych serwetek. Kiedyś uparłam się na pewną serwetkę i mimo iż wcześniej omijałam szerokim łukiem opisy po angielsku, postanowiłam ją zrobić. Nie było łatwo ale udało się. Chyba najtrudniej jest się przełamać i zrobić pierwszą rzecz wg angielskiego opisu. Później już jest znacznie łatwiej. Teraz wydaje mi się, tak jak Tobie, że łatwiej mi opisać coś po angielsku. W polskim czasem mi odpowiednich słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszycie dziewczyny? Jest dokładnie tak jak pisze Beva!:)

      Usuń
  11. Ojej, dziękuję baaardzo :) Właśnie tego mi było potrzeba. Akurat szukałam takich informacji. Jesteś Wielka :)
    Pozdrawiam. Dorota M-L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię pomagać a jak do tego dojdzie zadowolony "pomocoposzukiwacz" to jestem w niebo wzięta!

      Usuń
  12. Jako osoba z "drugiej strony" serdecznie dziekuję! (I w razie jakichś kwiatków służę pomocą :-)
    Niestety, a może i stety, angielski jest wszędzie i jako były belfer ciągle powtarzam, by się go uczyć...a jeśli połączy się naukę z hobby, to powinno być przynajmniej mniej boleśnie :-)
    Ja często dostawałam pytania "a dlaczego Ty nie piszesz od razu po polsku?" Polski język jest pokraczny, mocno "przegadany" i na serio niewygodny. Przy dwójce małych dzieci, domu, kolejnych zleceniach i ochocie, by choć chwileczkę z rodziną normalnie poprzebywać, muszę wybrać i wybieram szybszą drogę.
    Jednakże staram się na tyle na ile mi doba pozwala wrzucać opisy po polsku i liczę, że z czasem będzie ich jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem. I cieszę się, że "drugiej stronie" też mogę pomóc!:)

      Usuń
  13. wspaniała 1. lekcja, bardzo dziękuję i poproszę o więcej :)
    serdecznie pozdrawiam
    Beata znana jako serafina

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się bardzo z tej serii postów. Angielskie wzory mnie przerażają ;) może przestanę się bać ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. "Jajako" bardzo początkująca dziewiarka jestem niesamowicie wdzięczna za ten cykl. I mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się w końcu poduczyć i znaleźć wzór pasujący do tych cudnych Jilly Tart, jakie sobie spokojnie leżą i czekają... Pozdrawiam - silvarerum :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo,bardzo dziękuję Marzenko za cykl nauk dla nie anglojęzycznych dziergających.Będę śledzić i pilnie się uczyć.Jak mówi polskie przysłowie "nie taki diabeł ,,,,,,,,,Pozdrawiam Krystyna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo,bardzo dziękuję Marzenko za cykl nauk dla nie anglojęzycznych dziergających.Będę śledzić i pilnie się uczyć.Jak mówi polskie przysłowie "nie taki diabeł ,,,,,,,,,Pozdrawiam Krystyna.

    OdpowiedzUsuń