piątek, 26 października 2018

Marzenia są po to... Część czwarta. Czyli kolejny, wielki krok!

Nie macie pojęcia jak bardzo chciałam w końcu móc napisać tego posta! Codziennie spełniają się malutkie, średnie lub większe marzenia, ale spełnienie TEGO doprawdy wiele zmienia w moim Chmurkowym życiu! Droga była wyboista i bardzo zniechęcająca, ale dziś (dokładnie dziś!) się udało! Przede mną jeszcze sporo pracy, ale ten najtrudniejszy etap za mną. No zgadujcie - co się narobiło?! :) Dobra, powiem Wam szybko, bo się doczekać nie mogę!

Od dziś Chmurka posiada lokal produkcyjny! Moje własne, idealne, jasne i wygodne 43 metry kwadratowe, gdzie w komfortowych warunkach będę mogła tworzyć, działać, pracować i się rozwijać! A do tego w bardzo inspirującym mnie miejscu, w cudownym loftowym klimacie, z wielkimi starymi oknami! Być może zdjęcia poniżej nie wydadzą Wam się jeszcze aż tak klimatyczne, ale w mojej wyobraźni pojawia się już obraz tego, jak te pomieszczenia pięknie wyglądać będą po remoncie, z białymi ścianami, jasną podłogą, wysprzątane i urządzone. 

Klucze odebrane!
 

Aaa! Będę mieć swoje studio farbiarskie! 

Nie macie pojęcia jak się cieszę i jak bardzo mi ulżyło :) To naprawdę wiele zmienia! Czym praca w studio będzie różniła się od pracy w domu? Pominę póki co względy estetyczne i skupię się na czysto praktycznych aspektach.

W domu posiadamy pokój, który na chwilę obecną do niczego nie jest nam potrzebny, więc wpakowałam tam swoją różową owcę, a następnie przemieniłam go w małą farbiarnię. Zaczynałam bardzo skromnie, ot mały stoliczek, brak mebli, kilka garnków i jedna kuchenka. Na start było w porządku, ale po niedługim czasie musiałam trochę je podrasować, by produkcja była w ogóle możliwa i wykonalna w sensownym czasie. I tak dziś wygląda moje domowe mini studio:

 Względnie ogarnięte, choć podczas pracy wcale tak czysto nie jest:)

To tu, niemalże każdego dnia pracuję. Nie cały pokój jest widoczny - po prawej ustawiam garnki z gotową już włóczką, by na spokojnie wystygły. Ale miejsce nie ma zbyt dużo. W zasadzie po wykonaniu danego dnia maksymalnej, na chwilę obecną, liczby pofarbowanych motków, w pokoju jest po prostu ciasno. Metraż więc był jednym z problemów. 

Pokój ten znajduje się na poddaszu, oznaczało to dla mnie codzienne wnoszenie i znoszenie kilkunastu garnków pełnych wody po schodach. Potem oczywiście następowało mycie (wełny jak i garnków). Jako że pracuję w domu, musiałam ciągle być bardzo ostrożna, by nie ufarbować sobie niczego po drodze z pokoiku na dół, oraz starać się niczego nie rozchlapać, nie uszkodzić podczas farbowania, mycia czy prania. Do małego metrażu należy doliczyć więc brak wody w pracowni, noszenie ciężkich przedmiotów po schodach oraz wyjątkowe skupianie uwagi na nieufarbowaniu sobie mieszkania :). 

Kolejnym dużym ograniczeniem rozwoju była nieodpowiednia do produkcji instalacja elektryczna. Ta domowa/mieszkalna jest w zupełności wystarczająca do życia, nawet tego intensywnego. Ale gdy chce się podłączyć więcej kuchenek w celu przyspieszenia pracy... no cóż :) Nie ma takiej opcji! 

Sporo rzeczy wpływa na to ile motków i w jakim czasie jestem w stanie wyprodukować. Żadnego z nich nie jestem już w stanie "przeskoczyć". Niestety każda próba farbowania ponad normę kończyła się wyjątkowym bólem pleców i koniecznością leżenia plackiem na kanapie. Ale co sobie zrobiłam bicka, to moje :)

Rzecz w tym, że nawet pracując sama jestem w stanie, przy dobrych warunkach, tworzyć więcej! Od dłuższego czasu szukałam więc lokalu, gdzie mogłabym urządzić sobie odpowiednie stanowisko pracy - takie z wodą, dużą mocą przyłączeniową, podłogą do zabrudzenia, światłem do tworzenia. I wiecie co? To wcale nie jest takie łatwe... zaczęłam szukać wiosną, a mamy już jesień! Po drodze był urlop, a potem przygotowania do Drutozlotu. Musiałam skupić się na innych sprawach, choć i tak regularnie przeglądałam ogłoszenia. Większość lokali, które oglądałam spełniały tylko część wymagań, a niestety w moim przypadku wszystko było kluczowe. Brak wody - brak farbowania. Brak miejsca czy odpowiedniej instalacji elektrycznej - brak rozwoju. Brak możliwości "bałaganienia" - brak komfortu. Brak światła - brak dobrej oceny kolorów, które przecież są najistotniejsze! A do tego wszystkiego doszedł budżet, który mogłam na to wszystko przeznaczyć. 

Znalezienie tego pomieszczenia, które w zasadzie jest trzema przejściowymi pokojami, było przełomowym momentem. Trzeba było oczywiście sprawdzić wiele rzeczy, znaleźć rozwiązanie dla kilku ważnych kwestii, ale udało się! Na pewno dużo zmienił fakt, że lokal jest umiejscowiony w starej fabryce (aaach jakie to romantyczne!), gdzie nikt nie mieszka, a wszędzie wokół prowadzą swoje mniejsze lub większe działalności inni rękodzielnicy. Prąd jest! Woda jest! Możliwość modyfikacji, chlapania i twórczego bałaganienia jest! Na dodatek całkiem mi do niego blisko z domu :)

I te okna! To miejsce! Na szarym końcu listy, (no wiecie, z przymusu), umiejscowiłam względy estetyczne. Jak się nie ma co się lubi... Więc to czy miejsce byłoby inspirujące nie grało większej roli, miało być przede wszystkim praktyczne. W końcu w mieszkaniu mam zwykły pokoik, bez większych szaleństw. 

A tu, proszę państwa, mam lokal moich marzeń. Kiedyś Wam wspominałam, że lubię XIX wieczne klimaty, stare fabryki, maszyny, czerwone mury, ogromne okna. I spójrzcie tylko:


To są dwa osobne pokoje, które łączy jeden, ciemniejszy pokój:


Zdjęcia wykonałam dziś na szybko, a jeszcze trwają tam małe prace remontowe. Ale to nawet dobrze! Będzie lepsze porównanie przed i po moich modyfikacjach :) A planuję głównie pomalowanie ścian na biało, zmianę podłogi, odświeżenie i oczywiście posprzątanie. Potem zacznę urządzanie. Pokój na środkowym zdjęciu będzie głównym punktem pracowni. Jest tam najwięcej miejsca i najpiękniejsze światło.

Co posiadanie lokalu oznacza dla mnie? Przede wszystkim, tak jak wspomniałam, naprawdę o wiele ułatwi mi pracę. Nie będzie dźwigania, nie będzie "chodzenia na palcach". Będę mogła całą energię i uwagę skupić wyłącznie na farbowaniu! Będę mogła robić więcej i szybciej, jednocześnie nie znęcając się na swoich biednych plecach :). Już samo posiadanie tego pomieszczenia napełnia mnie chęciami do działania, a co będzie gdy już tam wejdę? Aż chce się tworzyć!

Co posiadanie lokalu oznacza dla Chmurkowych klientów? O wiele więcej włóczek czy kolorów, oraz o zdecydowanie częstsze dostawy. Jednym słowem - same plusy!


A tak wygląda budynek, w którym już niedługo zamieszka Chmurka:
 Strasznie mnie kręcą takie klimaty :)

Na tym upływały mi ostatnie tygodnie. Oprócz standardowej pracy farbiarsko-sklepikowej miałam do zjechania i obejrzenia kilka lokali, należało wykonać miliony telefonów, wyszukać ekipę remontową, zaprojektować pracownię, a następnie zakupić wszystko to, co jest potrzebne. Dowiedzieć się kilku nowych rzeczy (nadal nie do końca czaję jak to jest z tym prądem), przeliczyć, zaplanować, trochę się postresować. Teraz już wiecie czemu ostatnio miałam taki kiepski dziewiarski czas. Ale donoszę, że nowy sweter rośnie jak szalony!

Wiele pracy przede mną, ale czuję, że biegnę już z górki. Jak tylko się urządzę pokażę Wam moją nową pracownię :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Marzena

33 komentarze:

  1. Chmurko, gratuluję tego wielkiego kroku!
    Przyznam, że zastanawiałam się, jak udaje Ci się pogodzić estetyzm/minimalizm/perfekcjonizm wnętrzarski z nieuniknionym rozgardiaszem twórczym (to eufemizm, pisząca te słowa od zawsze
    paćka, brudzi i zarzuca dom efektami różnych etapów własnej twórczości, niekoniecznie dekoracyjnymi). Pofabryczne wnętrza mają niepodrabialny klimat, zazdroszczę (chociaż podejrzewam, że te piękne okna dadzą Ci w kość w zimie, ale coś za coś ;-) )
    Czekam na cd. historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... farbowanie to niemały bałagan, sypią się barwniki, leje woda. Nic nie poradzę ;) Po prostu po pracy sprzątam i odstawiam wszystko na miejsce (jak mi się chce!). Tym bardziej cieszy mnie nowa pracownia - w mieszkaniu zapanuje 100% ład i porządek!

      Okna jak i cały budynek da w kość zimą, ale wysokie koszty ogrzewania są na szczęście rekompensowane niskim czynszem ;)

      Usuń
    2. No tak, niski czynsz to bardzo istotne kryterium. A w najzimniejsze dni zawsze można przenieść pracę do domu - np. opracowywać nowe projekty dziewiarskie ;-)

      Usuń
  2. O rany! Świetna sprawa! Gratulacje! Ogromnie się cieszę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wciąż się zastanawiam po kim Ty to masz ?? Upór po mnie,ale to "wariactwo"chyba już nie .Talent do dziergania...hmm...po teściowej????Jedno wiem -Jestem z Ciebie tak bardzo dumna że ąż słów brak!! Cieszę się razem z Tobą z tej pracowni .Już niedługo ją zobaczę,bo nie odpuszczę Ci.Pamiętasz czego Ci życzyła tak z serca Pani Aldona na wystawie?Marzenie,spełniania marzeń....i tak niech się dzieje!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cecha nabyta! :)
      Dziki mamo, trzymaj dalej kciuki, bo działa!

      Usuń
  4. Rewelacyjna lokalizacja! Gratuluję!
    Przestrzenne oddzielenie pracy od domu ma jeszcze jeden plus- łatwiej o koncentrację i fajrant ;) w domu zazwyczaj ma się tendencje do mieszania przy okazji domowych i profesjonalnych obowiązków no i do pracy na okrągło. Powodzenia w remoncie i przyjemniego farbowania w nowym miejscu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... i tak wydaje mi się, że nieźle mi idzie to oddzielanie życia prywatnego od pracy. Zwłaszcza trzymam się twardo godzin pracy :)

      Usuń
  5. Gratulacje! Piękny local, piękne klimaty no i twórcze więcej metrów do tworzenia.
    Powodzenia i czekam na kolejne wpisy o fabryce włóczkowych, chmurkowych snów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Alicjo:) Pochwalę się jak skończę urządzanie! Oby poszło szybko!

      Usuń
  6. Fantastyczna wiadomość! Gartuluje i ciesze się, że w końcu udało się znaleźć odpowiedni lokal :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najszczersze gratulacje! Piękne otoczenie,wnętrze - znając Ciebie z bloga- też wkrotce wypięknieje. Będziesz na pewno z jeszcze wiekszą radoscia mieszać w garach. A ja mam nadzije, ze skoro zapowiadasz wiekszą produkcje to wreszcie uda mi sie kupić którąs z twoich włóczek, bo do tej pory ilekroć próbowałam to przeważnie "na stanie" był góra jeden motek. Trzymam kciuki wełniana malarko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogromne gratulacje! Miejsce idealnie pasuje do Ciebie. Ma w sobie to COŚ, jakąś taką nutę tajemniczości i magii. Trzymam kciuki, aby remonty przebiegły szybko i bezproblemowo i już się nie mogę doczekać co tam nam zmalujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Sylwia! Ze wszystkich opcji, to właśnie taki pofabryczny klimat najbardziej mi się marzył :)

      Usuń
  9. Gratulacje!!!...wreszcie się załapię na Twoje włóczki :)
    ...ps.jak Twoja Mama pięknie do Ciebie pisze! <3
    Tinki

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje !!!

    Strasznie zazdroszczę, ale bardzo pozytywnie i kibicuję z całego serca i ze wszystkich sił.

    Całkiem, całkiem na marginesie, ale myślę, że to wazne. Otóż, ile razy próbuję wejść na str Twojego sklepu, włącza mi się komunikat, że witryna jest bardzo ryzykowna :( Jakiś czas temu było ok, ale od roku, dwóch - nie wchodzę :( oczywiscie może to być kwestia ustawień bezpieczenstwa na moim komputerze, ale ... moze warto też sprawdzić u Was...? Jeśli firma nabiera rozpędu, to nie byłoby fajnie, gdyby nie wszyscy zainteresowani ( np.ja) mogli swobowdnie wchodzić, robić zakupy. Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strona jest bezpieczna, już kilka razy słyszałam o tym i sprawdziliśmy to dokładnie. Zostaliśmy usunięci z listy stron niebezpiecznych (trafiliśmy tam przypadkiem), ale niestety programy nie zawsze to "załapują". Czy mogłabyś mi wysłać screen tego komunikatu na maila? Będę ogromnie wdzięczna!

      Usuń
    2. Mnie tez system nie wpuszcza na strone...

      Usuń
  11. Przede wszystkim serdeczne gratulacje! Jestem przekonana, ze to poczatek bardzo wspanialej przygody! A propos urzadzania takiej przestrzeni, w jednym z ostatnich filmow na podcast'je Kristy Glass knits, Kristy odwiedzila La Bien Aimee. Mniej wiecej od 8 minuty i 20 sekund Aimee mowi o zmianach jakich dokonali w pracowni aby ulatwic sobie prace… Z pewnoscia doskonale wiesz jak co ma byc ale czasem warto skorzystac z doswiadczenia innych… :-)
    https://youtu.be/a-O8CLuVEck Zycze powodzenia i trzymam kciuki! Julka

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje! Jaki oldskulowy klimat. Ciekawa jestem, jak będzie to wyglądać w przyszłości, bo pokój do pracy jest naprawdę bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zamierzam jeszcze bardziej rozświetlić tę przestrzeń kolorem (białym oczywiście:)). Chcę by lokal był idealną bazą do kolorowych włóczek. No i wprost uwielbiam białe wnętrza. Tu będzie ten kolor idealnie pasował.

      Usuń
  13. Wnętrze od razu skojarzyło mi się z serialem "Północ i Południe" na podstawie książki Elizabeth Gaskell. Tam również pojawiły się takie fabryczne klimaty. Gratuluję i czekam na efekt końcowy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie wygląda ta stara fabryka, jeszcze w tych jesiennych kolorach... Już widzę Twoją pracownię po remoncie - na pewno będzie wyjątkowa, już nie mogę się doczekać, żeby podziwiać efekt końcowy. Miłej pracy Chmurko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapowiada się wspaniale. Trzymam kciuki i będe śledzić postępy prac. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapowiada się bardzo ciekawie, gratuluję nowego lokum. Teraz to dopiero nam pokażesz co potrafisz.. ;)

    OdpowiedzUsuń

  17. 40 Funny Illustrations Proves That The World Has Changed For The Worse https://goo.gl/mE6zfU

    55 Funny Illustrations of Two Kinds Of People In The World https://goo.gl/6GbZPy

    45 Illustrations presenting the Brutal Realities of Life https://goo.gl/dmCEkW

    Funny Illustrations Of Living As a Giraffe Or a Crocodile https://goo.gl/9sZWH3

    OdpowiedzUsuń