środa, 31 grudnia 2014

Typowo babski post - włosy

Blog jest o dzierganiu, wiem. Ale to ma trochę wspólnego z dzierganiem - bo przecież dziergam rękoma, a ręce należą do mojego ciała, a do mojego ciała też należą włosy (niezła przechodniość:)), więc dziś będzie o włosach. 
Generalnie mało mam "typowo kobiecych" bzików. Nie maluję się, nie lubię zakupów, buty lubię, ale mało i konkretnie, nie noszę biżuterii, ale włosy! Włosy to mój bzik (ten związany z wyglądam) numer jeden. 

Może ten post podsunie którejś z Was pomysł na to jak ujarzmić swoje włosy? Ja sama do niedawna byłam zielona w tej sprawie, więc dziś dzielę się z Wami moimi sposobami na gładkie i naprawdę miękkie włosy. To co odkryłam jakiś czas temu całkowicie je odmieniło.

Zacznę od tego jakie mam włosy. Każda z nas jest inna, nie każdy specyfik, który dział na osobę A podziała tak samo na osobę B. To oczywiste. 
Moje włosy zawsze były suche (wyczytałam, że są wysokoporowate). Puszyły się, nie potrafiłam ich wygładzić, zawsze - a zwłaszcza końcówki - unosiły się jakby były natapirowane. I naelektryzowane.
W połowie gimnazjum nagle zaczęły mi się kręcić. I to nie byle jak. Od samego czubka głowy, niekiedy wyglądały jak sprężynki. Nie dbałam wtedy o ich zdrowie, ale o dobry wygląd. Gdy je rozczesałam miałam na głowie jedną wielką szopę, więc po myciu odbywał się specjalny rytuał polegający na wyciskaniu włosów a nie szorowaniu ręcznikiem, stosowaniu odżywek do włosów kręconych i ugniataniu loków od dołu z użyciem gumy do włosów i suszeniu, również od dołu. No loki był jak marzenie. Guma sprawiała, że włosy układały się w zakręcone pasemka, suszenie od dołu unosiło je i w ostateczności wyglądało to tak:

W liceum zaczęły się problemy - włosy był okropnie zniszczone, suche, sztywne, szorstkie. Dotychczasowe zabiegi tylko pogorszył stan moich włosów, a jak zaczęłam je zapuszczać i stały się ciężkie, loki nie chciały już się ładnie unosić. 
Na zdjęciu poniżej naprawdę wyglądały już fatalnie... Początek studiów:
Były tak suche, że nawet tego nie skomentuję.

Nie wiem czy to było normalne, ale od momentu jak podcięłam włosy na równo, bez cieniowania, zapuściłam, i zaczęłam je codziennie niemalże prostować, po pewnym czasie zauważyłam, że przestały się kręcić, no po prostu wcięło mi loki! Lekko tylko się falowały, co w zasadzie wyglądało okropnie przy tej suchości, którą miałam. Stąd codzienne prostowanie.

Rok temu postanowiłam zrobić porządek z fryzurą. Odrzuciłam w kąt prostownice i postanowiłam chodzić z byle jakimi włosami do momentu aż nie "wyzdrowieją". I zaczęłam olejować włosy. Używałam oliwy z oliwek i oleju z pestek winogron, nakładałam go na całe, suche włosy. Potem mi się znudziło, ale efekt już był widoczny. To był chyba taki początek ich ozdrowienia. O olejowaniu można przeczytać same dobre rzeczy - odżywia włosy, wygładza, nawilża. 
Włosy stały się delikatniejsze w dotyku i jakby mniej był napuszone. Ale nadal czegoś im brakowało.
Po pierwszym olejowaniu wyglądały tak:
 

A tak po kilku "zabiegach":

Używałam już chyba każdego szamponu. Próbowałam znane marki, nieznane, tanie, drogie, z naturalnych składników, bez silikonów i z nimi. No wszystkiego dosłownie, a efekt zawsze był taki sam. Ot normalne włosy, bez żadnych zmian.
 
Zaraz po olejowaniu, albo jeszcze w trakcie, kupiłam szampon firmy Aussie, tak na spróbowanie. Na początek sam szampon bo trochę kosztuje, a odżywka wcale nie jest tańsza. Ciężko opisać mój zachwyt! Jeszcze zanim wyschły nie mogłam przestać ich dotykać! Były nieziemsko miękkie, po samym szamponie. Długo nie myślałam i kupiłam odżywkę. Teraz mam cały zestaw:
Od lewej: maska arganowa, używana przez miesiąc, też bardzo dobra. Olejek, odżywka, szampon, mgiełka, maska.

Ja używam serii do suchych i zniszczonych włosów z olejkiem z orzechów makadamia. Są też inne, ale nie próbowałam. Cały zestaw nie jest tani, ale nie wydaje mi się przesadnie drogi - działa, więc kupuję go z radością.
Włosy myję co drugi dzień, na zmianę używam odżywki i maski, mgiełkę bez spłukiwania co każde mycie, i na koniec wmasowuje we włosy olejek Bioelixire Argan Oil, który jest mieszanką oleju arganowego, oleju słonecznikowego  i olejku jojoba. Olejku nie spłukuję - wchłania się we włosy idealnie.

Zestaw Aussie sprawia, że moje włosy są mięciutkie, nawet końcówki, które zawsze był moim utrapieniem. Olejek nie dość, że nawilża i stanowi ochronę przed suszarką, słońcem itp. to sprawia, że włosy są jedwabiście gładkie, miękkie i mają połysk! Może to brzmieć jak jakaś reklama (przysięgam, nikt mi za to nie zapłacił:)), ale piszę jak jest, co Was będę okłamywać. 


 Włosy były umyte, podsuszone i zaplecione w warkocz.
 
Niestety w październiku wydarzyła się rzecz dla mnie straszna. Dzień przed wyjazdem do Warszawy na spotkanie robótkowe pofarbowałam, jak zawsze w domu, włosy. Ale kolor wyszedł okropny... I zrobiłam coś, czego nie powinnam - do dziś żałuję! Pofarbowałam je tego samego dnia jeszcze raz.
I koniec. Włosy stały się znowu suche, i co gorsze, zaczęły się łamać. Załamałam się, bo tak długo o nie dbałam, zapuszczałam, pielęgnowałam a tu przez taką głupotę, w ciągu jednego dnia wróciłam do punktu wyjścia. Szampon już tyle nie dawał.
Uratowały mnie znowu naturalne składniki. Nie olejowałam, ale zrobiłam maseczkę z oliwy i miodu. Mniej więcej jedną łyżkę miodu mieszamy z jedną łyżką oliwy z oliwek i nakładamy na suche włosy. Najlepiej założyć folię na włosy i owinąć je ręcznikiem by zrobiło się tam trochę cieplej. 
Dwie maseczki wystarczyły by włosy znów nabrały życia. Podcięłam tylko połamane końce. I włosy na dzień dzisiejszy wyglądają tak:
 

Tu nie poszła w ruch suszarka. Poszłam spać z wilgotnymi, zaplecionymi w warkocz włosami.
 
Nie wiem co jest w moim szamponie. Czy jest tam dużo chemii czy nie, nie znam się nawet na tym. Moje włosy go uwielbiają i to się liczy. Ale! Jak widać bez zdrowia nie ma ładnych włosów. Bez olejowania czy maski nie miałam żadnych szans - co jakiś czas będę taką maskę nakładać by dawać im trochę "energii" :).

A Wy? Macie jakieś super rozwiązania? Ja chętnie dowiem się czegoś nowego. Myślałam, żeby kupić inne naturalne olejki i stosować na zmianę.
 
Pozdrawiam, Marzena

33 komentarze:

  1. Na ostatnim zdjęciu cudne! Tak mięciuśko wyglądają. :)
    Muszę zakręcić się koło tego szamponu. Oleje próbowałam, ale nie powaliły mnie efekty a spłukiwanie tego i mycie kilkakrotne skutecznie zniechęciło.
    Ja w zasadzie sposobów magicznych nie mam, bo prócz mycia i odżywek nie robię z nimi nic- bez odżywki nie rozczeszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I są mięciuśkie, serio! Spróbuj maseczki z miodem. Jest kilka kombinacji, a miód na włosy jest świetny.

      Usuń
  2. Marzena, tam na samej górze to naprawdę Ty??? Nawet sobie pomyślałam (przed czytaniem jeszcze), że co ta Marzena obce zdjęcia wrzuciła, hmmm ciekawe czy nie będzie miała problemów, chyba że podpisała... A tu taki zonk! Faktycznie na zdjęciach z początków studiów widać że włosy są zniszczone ale teraz są piękne, widać że zdrowe i wypielęgnowane! Dodają Ci uroku i są Twoim znakiem rozpoznawczym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ja:) Czasem tęsknię do tej burzy loków, ale tylko czasem.
      Dziękuję i pozdrawiam! Baw się dziś dobrze:)

      Usuń
  3. Powiem tak: jeżeli możesz się udać do Warszawy to koniecznie idź do "kokardki". Mysia zna się na włosach, mało tego na podstawie wyrwanego włosa i ogólnych oględzin dobiera pielęgnację. Uratowała moje włosy. Zesztą zanurz się w blogu http://kokardka-mysi.blogspot.com, obejrzyj jak ratowała włosy innych dziewczyn ( w tym moje) naprawdę tak jak ty z pasją dziergasz tak ona z pasją zajmuje się włosami. Jeste niesamowita -szczerze polecam - tylko trudno o termin, ale naprawdę WARTO. Rok temu podcięła mi włosy i zaleciła pielęgnację. Wybieram się do niej za około 3-4 miesiące, żeby zobaczyła jak piękne mam włosy, i zrobiła ponowne oględziny. Poczytaj sama jej bloga. Ściskam cię. P.s Dla mnie, najpiękniej wyglądałaś w lokach - teraz ich nie masz bo włosy są źle ścięte i za ciężkie. Włosy powinny być podcięte warstwowo, wypikowane i podcięte zgodnie z liniami skrętu. Tu poczytaj: http://kokardka-mysi.blogspot.com/2013/04/wasze-wosy-u-mysi-krecioki-nelki.html I wszystkiego naj w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety do Warszawy mi kompletnie nie po drodze...:( Dzięki za link, na pewno zajrzę na bloga!
      Loków mi nie szkoda, polubiłam prosto ścięte włosy, podoba mi się ta gładka tafla, która powstaje:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. W prostych też super, To po prostu ja za kręcone włosy oddałabym.... no dużooo;)
      A laminowałaś je żelatyną? Albo siemieniem lnianym? Świetne robi na włosy.Ściskam Cię cieplutko.

      Usuń
  4. ja mam problem zgoła inny, na który żaden olej nie pomoże: zbyt wiele włosów, przyrost niemal taki jak u Harryego Pottera, a głowę na których tak obficie wyrastają - zbyt małą... muszę więc ścinać je na krótko, a to wcale nie taka łatwa sprawa... trzeba radykalnie je cieniować przy samej skórze! a po dwóch tygodniach te wycieniowane odrastają i podnoszą do góry resztę...
    pozdrawiam
    n

    OdpowiedzUsuń
  5. Już o tym gadałyśmy, ale się przypomnę :) Mam ultra suche włosy, ostatnio myję je raz na tydzień... (wstyd się przyznawać). Olej wchłania się po naolejowaniu w ciągu pół godziny nie ma śladu, a włosy są tylko ...bardziej sztywne... Jedyną poprawę, jaką udało mi się uzyskać, niedawno zresztą, to po użyciu szamponu i odżywki do włosów z Rossmana Alterra. Dzięki temu właśnie mogę myć włosy raz na tydzień a nie codziennie, bo nie stoją mi pionowo do góry jak wstaję z łóżka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie Twoje włosy w tym momencie wyglądają idealnie, widać, że są miękkie i sypkie, a są to cechy, które we włosach najbardziej lubię - niestety nie mogę się nimi pochwalić. Też mam wysokoporowate, kręcone włosy (też mniej więcej od okolic gimnazjum, po pierwszym konkretnym ścięciu wyszło szydło z worka) i jeszcze nie odkryłam co najlepiej im służy. Czasem wydaje mi się, że pozbycie się ich całkiem byłoby najlepszym rozwiązaniem ;) - część włosów odrasta mi po zgoleniu do 0 i te włosy, moim zdaniem wyglądają najlepiej - ale chyba musiałabym wtedy chodzić wiecznie w czapce ;) Może spróbuję tego szamponu z Aussie, zastanawiałam się nad nim wielokrotnie, ale cena nigdy nie przekonała mnie do zakupu.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, próbuj. Musi gdzieś tam być ten jeden, jedyny szampon dla Twoich włosów. Ja też myślałam, że nie ma... Spróbuj olejowania, i nakładania olejku na mokre włosy i nie spłukiwania. Może się uda?

      Usuń
  7. U mnie jest inny problem ;) Z suchością sobie jakość poradziłam- odstawiłam na bok suszarkę i zainwestowałam w szampon, odżywkę i olejek Goldwella Złota seria. Od czasu do czasu robiłam maseczkę z siemienia lnianego. Na pewno spróbuję olejowanie, bo lubię takie eksperymenty. Moim problemem są siwe włosy. A po tygodniu od farbowania mam prześwity i odrost. Nawet fryzjer nie dał rady :/ Ale trudno, jakoś trzeba z tym żyć ;)
    Wszystkiego najlepszego - noworocznego!

    OdpowiedzUsuń
  8. Musiałam się bardzo dokładnie przyjrzeć, żeby w pierwszych zdjęciach ujrzeć Twoje rysy :D
    Przede wszystkim dziękuję za ten post, czytam masę porad na temat pielęgnacji włosów ale już się właściwie pogubiłam - jaki rodzaj, porowatość itd... Dlatego ciężko mi stwierdzić jakim urokiem rzucić w to zło :) Używam przeróżnych odżywek i masek ale sama nie wiem czy cokolwiek dają poza łatwiejszym rozczesywaniem... Jedynie po olejowaniu zauważam rzeczywiście różnicę.
    Z uwagi na to, że jestem blondynką, kiedyś fryzjerka poleciła mi nacierać włosy sokiem z cytryny albo żółtkiem. A że nie chce mi się raz tym, raz tym, to wrzucam do jednej miseczki żółtko, sok z połówki cytryny i "naoko" kieliszek oliwy z oliwek. Wcieram to we włosy owijam się jednorazówką na pół godziny a potem myję głowę. I ten sposób szczerze polecam bo nawet ja widzę efekty ;)
    Jedyny kłopot z włosami, z którym nie mogę się uporać to przetłuszczanie :/
    Po wypłacie biegnę do drogerii po szampon z kangurkiem, może się okaże zbawieniem (do tej pory odrzucałam jego istnienie z uwagi na cenę).
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama czasem się zastanawiam, czy naprawdę tak kiedyś wyglądałam?!
      Jeśli szampon/odżywka/maska jest na Twoje włosy to od razu to zauważysz. Kiedyś też myślałam, że łatwe rozczesywanie to już max jaki mogę osiągnąć i nagle taki szok!:)
      Ja mam suche włosy, a mimo to się przetłuszczają. Dlatego myje co drugi dzień, choć podobno lepiej rzadziej niż częściej.
      Pozdrawiam i również życzę wszystkiego dobrego!

      Usuń
  9. Aż nie wierzę, że miałaś takie loczki!!
    Ale za to też mniej więcej od roku zaczęła swoje włosy traktować czymś więcej niż pierwszym z brzegu szamponem...moje włosy dostały w kość od fryzjerki do której chodzę od dobrych 10 lat i która nigdy wcześniej mnie nie zawiodła - ale nałożyła mi pasemka i zajęła się inną klientką - przypomniała sobie po 50 minutach (zamiast planowanych 20). Sianko które już wcześniej miało tendencje do puszenia.. porażka na całej linii.
    Też zaczęłam wertować internety - u mnie olejowanie nie wypaliło - ale wypróbowałam wiele szamponów, kilka masek, a odżywka stała się obowiązkowa i chętnie wypróbuję te, które polecasz. Moje hity to wygładzająca odżywka (ives rocher) i balsam jedwabny nektar (organic shop).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję historii z fryzjerką... ja sobie sama takie coś zafundowałam. Od teraz będę farbować właśnie u fryzjera, już raz byłam, bo włosy co raz dłuższe, farby co raz więcej, kolory wiecznie mi nie wychodziły no i jednak bezpieczniej. Chyba, że fryzjerka zapomni...Brrr.

      Usuń
  10. Pozdrawiam Cię Marzenko gorąco, Twoje włosy są piękne, nie wspominając o Twoich projektach :)
    Polecam szampon i odżywkę firmy Arbonne, jest to nowa marka kosmetyczna w Polsce od października 2014. Szampon przywraca blask włosom,. włosy stają się miękkie, odżywione, wyglądają zdrowo, łatwo się układają. Formuła szamponu oparta jest na technologii Fresh Cells - zawiera komórki świeżego owocu kiwi, biotynę i pantenol. Odżywka zawiera olej jojoba, świeże komórki marchwi oraz ekstrakt z chmielu.Używam szamponu odżywki od 3 miesięcy, włoski są grzeczne, nawilżone i nie puszą się (oczywiście są farbowane)Dodatkowo używam olejku Arbonne 5w1 na końcówki. Można do mnie pisać w sprawie kosmetyków na maila yola-z@wp.pl, zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  11. Hm, lubię czytać o włosach, to po pierwsze ;)
    W ogóle w szoku byłam! Te pierwsze zdjęcia to Ty? :D Cudne miałaś te loki! Zazdroszczę! Nawet za cenę długości :)
    Sama kiedyś miałam bardzo mocne długie i grube włosy - ale to w czasach podstawówki. Zawsze miałam długi warkocz ;) No i grzywkę :D potem włosy nieco mi się popsuły... ale wciąż były ok. Dopiero rok temu, kiedy to urodziłam dziecko włosy zaczęły się totalnie sypać... przez 3 tyg wypadały garściami! Przy skroniach i czole normalnie widziałam puste placki bez włosów! Ale... na szczęście jakoś organizm sam to przezwyciężył :)) włosy szybko zaczęły odrastać (dziś mam mnóstwo nowych włosów na długość taką noo powiedzmy za ucho), ale tak jak pisałaś i Ty końcówki się puszyły. Miałam je za dupkę ;) końcówki suche i zniszczone podcięłam, zaczęłam olejować włosy i dziś są miękkie, lejące, błyszczące, po prostu fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do szamponów.... nie wiem jak u Ciebie, ale ja mam coś takiego, że prawie każdy szampon mi odpowiada. Tzn. do mojego rodzaju włosów. Ale po czasie (zazwyczaj po zużyciu jednej butelki) zmieniam go na inny, ponieważ włosy tak jakby się przyzwyczajają do niego? Po prostu nie dają efektu. Więc nowy szampon i jest znowu ok :)

      Usuń
    2. Też kiedyś zmieniałam często szampon, ale żaden nie działał jakoś cudownie, ot mył włosy i tyle. Aussie stosuję już dłuższy czas i jest super:)
      Kasiu, jak byłam mała, przed szkołą jeszcze, miałam bardzo rzadkie włosy, takie gołe placki właśnie. Mama robiła mi maseczkę z jajka i soku z cebuli chyba, wiesz, takie domowe sposoby, z najprostszych składników. I do dziś mam gęste włosy!:)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. dziekuje za tego posta i juz szykuje maseczke olejowo miodowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jakie będą efekty!:)

      Usuń
    2. no wiec efekty sa zachwyajace! jeszcze nigdy nie mialam tak fajnych wlosow, miekkich falujacych (choc normalnie raczej proste z tedencja do puszenia sie) bede stosowac od czasu do czasu bo mam plan zapuscic zdrowe blyszczace silne wlosy do lokci

      Usuń
    3. Super! Cieszę się, że na Ciebie też działa! Po takich maseczkach wiemy, że włosy są miękkie nie ze względu na chemię w szamponie itp, ale po prostu są odżywione, zdrowe. A jak są zdrowe to są ładniejsze, wiadomo i zapuszczać można!:) Ja swoich chyba nigdy nie zetnę...

      Usuń
  13. Twoje włosy są przepiękne i nigdy nie pomyślałabym, że miałaś z nimi takie kłopoty. Skorzystam z Twojej rady odnośnie olejowania, moim końcówkom się to przyda.
    Obecnie "leczę" moje włosy z wieloletniego farbowania i prostowania (zmasakrowałam je niemożebnie) - farbuję włosy chną/henną Khadi i używam aptecznej odżywki Wax, a doustnie stosuję mielony len. Po 3 miesiącach widzę dużą poprawę, ale do doskonałości jeszcze daleko ;)
    Pozdrawiam noworocznie,
    Inka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Myślę, że moje włosy mogą być przykładem na to, że trochę zdrowia, trochę dbania i starania i można odżywić nawet te bardzo zniszczone.
      Ja farbuję od połowy gimnazjum. Teraz postanowiłam farbować u fryzjera - mniejsze ryzyko, i kolor taki jak trzeba. Tym bardziej (takie farbowane) trzeba "bombardować" witaminami - czy nakładanymi na włosy, czy stosowanymi doustnie. Trzymam kciuki, żeby włosy w końcu był takie jak sobie tego życzyć!
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  14. dzieki za post, moze co ieco przetestuje.
    Ja mam jeden ale za to ogromny grzech na sumieniu wlosowym, bo robie trwala. Nieczesto (raz na 6-8 miesiecy), ale nie wyobrazam sobie zycia bez tego. No i oczywiscie moje wlosy znosza to raz lepiej, raz gorzej.
    Fryzjerka od trwalej sie zachwyca, ze jest super, ale mnie to nie przekonuje. Poza tym stosuje cala mase kosmetykow, niby efekt jest widoczny, ale nie mam przekonania, ze to dobre dla wlosow.
    Testowalam olejowanie oliwa (przed mysiem, na godzine, czy dwie) i efekt byl okropny- obciazone wlosy bez polysku i skretu. Staram sie uzywac szamponow i odzywek z minimalna iloscia chemii, jedynie przy masce na mokro i jedwabiu juz po wytarciu pozwalam sobie na troche syntetykow.
    Moze powinnam przetestowac inne oleje... Tylko wydaje mi sie to strasznie uciazliwe w stosowaniu- napisz prosze jak olejujesz wlosy bez posiwecania na to pol dnia.
    No i wciaz szukam szamponu idealnego, wiec moze to ten;)
    Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam olejku z pestek winogron, albo oliwy. Albo dwóch na raz. Nakładałam na suche włosy, ale nie na skórę głowy. Trzymałam w ręczniku około godziny.
      Jest mnóstwo sposobów, mnóstwo olei. Trzeba znaleźć ten swój, jedyny... Można na sucho, na mokro, na pół godziny na całą noc. Mi długie olejowanie nie służyło. I też zachwalany olej kokosowy nie działał, wręcz przeciwnie - wysuszył jeszcze bardziej.
      Pozdrawiam, Marzena

      Usuń
  15. Marzenuś włoski masz przepiękne i wcale mnie nie dziwi, że masz na ich punkcie bzika :) Zachęcona twoją opinią kupiłam odżywkę z Aussi i jest fajnie :) Muszę jeszcze spróbować olejowania i tej maseczki miodowej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. :) Wełniaku drogi. Moim najnowszym odkryciem związanym z włosami, ale nie owcy tylko ludzkimi, jest olej arganowy. Czysty olej arganowy, 100%. Raz w tygodniu tłuszczę nim swoje włosy i dzięki temu łatwiej się rozczesują, a z tym mam największy problem oraz moje końcówki zdają się być w lepszej kondycji.
    Jak mieszkałam w Polsce robiłam sobie szampon z orzechów piorących (na wyspie niestety nie są dostępne - jeszcze :)). Moje przetłuszczające włosy były tak średnio zadowolone z tego specyfiku, ale włosy chłopaka - normalne, wręcz przeciwnie. Poza tym nie miał w sobie grama chemii przez co i łupieżu oboje się pozbyliśmy. jedyny problem był taki, że konsystencja była wodnista do czego nie byliśmy przyzwyczajeni i czas. Taki szampon trzyma się na włosach nie kilkadziesiąt sekund, ale 5-10 minut.
    Jak jesteś zainteresowana, to podeślę Ci przepis.
    Pozdrawiam,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam, ja na temat włosów mam troszkę "zielonego" pojęcia ale również miałam bardzo duży z nimi problem. Po ciąży strasznie zaczęły mi wypadać i niestety nie przesadzając zaczynałam być łysa. Szukałam dużo, bardzo długo, próbowałam jeszcze więcej. Niestety nic mi nie pomogło. W końcu spróbowałam lotionu Seboradin. Nie wiem czy on mi od razu pomógł czy to ze po 4 tyg od zaczęcia stosowania, dokupiłam inne kosmetyki z serii do włosów wypadających (ampułki, maskę i szampon). Tydzień może do dwóch po stosowaniu całej serii kosmetyków zauważyłam ciemne kropeczki na skórze z każdym tygodniem było ich coraz więcej a kropeczki okazały się włosami które na nowo odrosły. Hura! Moje włoski odrosły! Co prawda wyglądam teraz dość dziwnie bo mam dużo bardzo krótkich włosów ok.5 cm a moje są długie za ramiona ale moje szczęście nie zna granic. W trakcie używania tych kosmetyków miałam również miękkie włosy i bardzo się wzmocniły na całej długości. Kosmetyki nie wiem czy są w całości naturalne ale wiem że składają się z dużej kompozycji ziół w każdym kosmetyku inne. Kosmetyki są polecane osobom po chemioterapii. U mnie zdziałała ta seria cuda i każdemu mogę go z czystym sercem polecić. Na ich stronie jest kilka serii kosmetyków każdy znajdzie coś dla siebie. Tanie to one też za bardzo nie są ale jak się troszkę poszuka to można znaleźć ciut tańsze.
    A co do olejowania to wiem że sporo włosów przez to szybciej się przetłuszcza, są ciężkie a nawet potrafi powstać tłusty łupież, polecam dodanie kilka kropel olejku rycynowego lub z kiełków pszenicy do pierwszego mycia i od czasu do czasu na same końce gdy nakładamy maskę. Szczególnie polecam osobom które nie mają czasu. Stosuję tak od bardzo długiego czasu i efekty mam takie same jak przy długich siedzeniach z olejem na głowie.
    Pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń