wtorek, 28 marca 2017

Understory

Oprócz minimalizmu w moich żyłach płynie również miłość do rustykalnego, przytulnego klimatu... Marzę o sielankowym domku na wsi, wśród drzew i zwierząt, o ciepłym kominku, ciszy i spokoju. Kocham lasy, chyba nawet bardziej niż morze, choć wydaje się to niemożliwe. Najlepiej oczywiście gdy mam i jedno i drugie. Lubię leśny klimat pełen żywych roślin i zwierząt, lubię tę niepokojącą ciszę, przerywaną od czasu do czasu szumem wiatru, czy złamaną gałązką. Mogłabym leżeć na mchu i patrzeć w korony drzew cały dzień (bo w nocy moja wyobraźnia lekko przesadza).

Understory to podszycie lasu, pełne brązowych pni, małych drzewek, cienkich gałązek z malutkimi liśćmi i suchymi szyszkami. To właśnie tym inspirowałam się tworząc mój nowy, tajemniczy projekt, moją własną leśną opowieść, którą na reszcie mogę Wam opowiedzieć!

Zapraszam Was do ciemnego lasu, który przyprawił mnie o lekki dreszcz, nie tylko z powodu chłodnego, mocnego wiatru, gradu czy odległych grzmotów. Ta atmosfera była niesamowita! Ciemne, przemoknięte pnie, korony szalejące wcale nie tak wysoko nad głowami i tak niewiele światła. Coś pięknego...
Understory jest dziergany zdecydowanie inaczej, tak zupełnie na odwrót. Osiągnęłam przez to efekt "lejących się", wiszących boków, marszczących się z przodu jak i z tyłu. Ta nietypowa konstrukcja jest bardzo w moim stylu. Uwielbiam wszelkie nieoczywiste formy, szerokie, zwiewne, nowoczesne kształty, przyciągające wzrok. Lubię coś, czego jeszcze nie było...

Tył swetra jest dłuższy, opada miejscami aż do kolan. Ilość miękkiego materiału pozwala dobrze otulić się swetrem, osłonić przed wiatrem, poczuć się komfortowo.



 Długie rękawy by było jeszcze milej i przytulniej.


Rustykalny efekt pomogła mi osiągnąć sama włóczka, a raczej połączenie dwóch nitek - pieprzowego, na pozór chłodnego brązu Milis Poivre i Anatolii Sommet, w kolorach zieleni i trufli. Ale myślę, że dużą rolę odgrywają tu ściegi i wzory inspirowane leśnym podszyciem, gałązkami modrzewia, ściółką...
 

Jest absolutnie taki jak lubię... Czuję się w nim tak dobrze, jak wśród tych drzew, tych cieni, zapachu mokrego lasu, wiatru pędzącego między pniami. 
 
Wzór na Understory jest już dostępny w języku polskim i angielskim w moim sklepiku na Ravelry (klik!), oraz u Chmurki (klik!). Namawiam Was do obejrzenia testowych wersji. Understory można wykonać z połączenia wełny i moheru, ale również z pojedynczej, gładkiej nitki, która daje przepiękny, nowoczesny i stylowy efekt! Bardzo mnie cieszy, że każda z testerek zrobiła wersję, która najbardziej pasuje do jej upodobań, każdą wersję przygarnęłabym z rozkoszą (wątpię, że się podzielą:)). Będziecie mogli znaleźć je tu:

Chciałabym tak publicznie, przy wszystkich podziękować im za tyle poświęconych mi dni, tyle rad i niesamowitą czujność. Cieszę się, ze to na Was właśnie trafiłam! Dziękuję! :)

Pozdrawiam Was z mojego małego leśnego świata!
Marzena

niedziela, 19 marca 2017

Ceń swoje umiejętności!

Jest kilka takich, wydaje mi się, "ciężkich" tematów, o których chciałabym pogadać na blogu. Wiem jednak, że nie każdemu się one spodobają. Nie tematy oczywiście. Moje poglądy :). Być może jednak do kogoś trafią, być może Wy przedstawicie mi swój punkt widzenia i każdy na tym skorzysta! Bo nic tak nie pobudza umysłu jak dyskusja.

Zacznę od tego, że ja mam naprawdę twardy charakter. Nauczyłam się cenić swoje, cieszyć się tym co mam, ale i szanować to co umiem i potrafię. Charakter twardy tam gdzie należy oczywiście, bo miękka jestem okropnie, nad zabitą muchą się użalam, kwiatki na łące wąchać mogę cały dzień, przykrości sprawiać nie znoszę! Doprawdy dziwaczne skrajności we mnie mieszkają, czasem się ze sobą kłócą, ale zazwyczaj żyją w zgodzie. Ale mam swoje granice, których zawzięcie bronię, są sprawy, nad którymi nie przechodzę obojętnie i jak trzeba to głośno o nich mówię. Mam swoje zdanie, i bardzo je lubię, nie ma się co wstydzić. 

A dziś chciałabym pogadać o dzierganiu na zamówienie. Nie raz spotkałam się z pytaniem "Dziewczyny, ile wziąć za sweterek rozmiar 36? Pomocy!" i za każdy razem postanawiałam nie odpowiadać, bo to nie jest pytanie, na które chciałabym odpowiedzieć "weź tyle". Bo jedni przyklasną, drudzy powiedzą żem wariatka. A tu sprawa jest bardziej złożona, i dziś się z Wami tą złożonością w końcu podzielę.

Jeśli masz ochotę, pomogę Ci oszacować kwotę, jaką powinnaś wziąć za swoją pracę, za swój talent. Oczywiście jeśli nie jest to prezent, albo nie sprzedajesz już gotowego produktu, który po prostu do Ciebie nie pasuje i zależy Ci wyłącznie na tym, by się biedak nie marnował w szafie (o tym poniżej!).

To co tworzysz to "towar z wyższej półki". Dlaczego? Bo wybierzesz najprawdopodobniej dobrej jakości materiał i wykonasz to własnoręcznie, stworzysz każde oczko, wpleciesz w to swój czas i umiejętności. Zadbasz o każdy detal, o dobry rozmiar, uwzględnisz uwagi i prośby klienta. Spełnisz jego marzenie, tworząc produkt jedyny w swoim rodzaju, unikalny, i jeśli takie będzie życzenie klienta, będzie to jedyny taki egzemplarz na całej kuli ziemskiej. Brzmi wyjątkowo czyż nie? Nie każdy może to mieć, jest to coś "ekstra"!
Ale na chwilę absolutnie zignorujmy ten artystyczny wkład, fakt, że Twój talent jest nietypowy, że musiałaś wiele poświęcić by umieć te wszystkie cudowności, dobra? 

Odpowiedz sobie najpierw na pytanie ile czasu zajmuje Ci wykonanie swetra. Niektóre moje projekty, od dnia narzuceni oczek do dnia ich zamknięcia wykonuję przykładowo w miesiąc. Wiele się na to składa - prucie, wymyślanie, święta, moje prywatne sprawy, praca itp. Nie dziergam dwóch lub kilku projektów na raz, więc jest mi trochę łatwiej to policzyć. Czasem tworzę sweter w 2 tygodnie, ale załóżmy, że jest to miesiąc! Zróbmy sobie wolne weekendy, i oszacujmy, że w dni robocze dziergamy tylko godzinkę. Mamy więc 20 godzin pracy. Jeśli mamy wybór to nie wybierzemy pracy za minimalną stawkę godzinową, bo przecież najczęściej dzierganie jest tym dodatkowym dochodem, a nie sposobem na życie. Ale ok, jak szacujemy grubo z dołu, to niech będzie! Minimalna stawka godzinowa wynosi w tym roku 13 zł. Z moich obliczeń wynika, że jeśli absolutnie nie szanujesz swojego talentu i traktujesz dzierganie na zamówienie jak typową robotę, jeśli nie dostrzegasz, że tworzysz coś niepowtarzalnego z dobrej jakości materiałów i chcesz zarabiać minimalną krajową to powinnaś policzyć za robociznę 260 zł. Jeśli wybierzesz włóczkę ze średniej półki, to musisz do tej ceny za robociznę doliczyć przynajmniej 100 zł. 
Minimalna cena ręcznie dzierganego swetra powinna wynosić przynajmniej 360 zł.

A teraz pomyślmy jeszcze raz i zastanówmy się czy praca artystyczna (tak, dokładnie!) powinna być liczona tak nisko? Czy kupimy obraz za grosze? Czy ręcznie szyte torebki kosztuję 100 zł? Czy dobry fryzjer z głową pełną oryginalnych pomysłów skromnie poprosi o pięć dyszek?
Więc gdy słyszę, że jakaś Pani powiedziała za ażurowy sweterek 100 zł ("czy to nie za dużo?") to mnie zwyczajnie skręca.
 
W obecnych czasach nie wszyscy potrafią dziergać. Zaryzykuję, i oceniając swoje otoczenie, powiem, że to zdecydowana mniejszość. A żeby dziergać ładnie, trzeba przecież mieć talent! I nie ma co tu ukrywać i być skromnym. Zrobiłaś piękny sweter? To masz po prostu talent! Talent, którego nie ma każdy, talent, który szlifowałaś, włożyłaś w to czas i serce, ćwiczyłaś dniami, tygodniami, miesiącami czy latami! To jest coś Twojego i szanuj to bezwzględnie. Nie daj sobie wmówić, że to "takie nic, każdy może, jeśli tylko będzie miał tyle czasu co Ty" (ach uwielbiam te stwierdzenia! :)). 
Szanuj swoją pracę, bo jeśli Ty tego nie robisz, to nie ma powodu oczekiwać, że ktokolwiek inny będzie ją szanował.
Ten czas, który poświęcisz na dzierganie swetra za grosze mogłabyś wykorzystać dla siebie, na stworzeniu czegoś wymarzonego! Na zadowolenie samej siebie, a przecież nie ma w tym absolutnie nic złego. A tak nie masz ani godziwej wypłaty, ani swetra. Pamiętaj o tym!

Reasumując - mamy pracę naszych rąk, nasz czas, talent, umiejętności, dobrą jakość, staranność wykonania, pomysł, oferujemy usługi, których nie ma w standardowych sklepach jak wybór idealnego koloru, materiału, wzoru, kroju i rozmiaru. Nasz produkt pod każdym względem różni się od tego, który można nabyć w sklepie. To również powinno mieć swoją cenę.


Sieciówki oferują swetry w różnych cenach - zaczynają się na 50 zł, kończą wiadomo, gdzieś tam. Nie mówię tu o wysokiej jakości produktach, z prywatnych mini kolekcji, z butików, luksusowych sklepów. Mówię o tym co w galeriach handlowych każdy spotyka. Swetry te koło wełny najczęściej nawet nie leżały, jest to akryl, który po jednym praniu traci cały urok i nie jest już miękki. Kiedyś mi się wydawało, że swetry to już tak po prostu mają, że mięciutkie są tylko na wieszaku w sklepie. A kto sweter z merynosa wydziergał, ten wie ile w tym prawdy :)

Sweter ten powstaje najprawdopodobniej gdzieś na wschodzie, w okropnej fabryce, z akrylu, za który owe fabryki najprawdopodobniej zapłaciły "grosze", na wielkich maszynach, w ekspresowym tempie. W tej samej fabryce powstaje kilka fasonów, jedne trafiają do sieciówek "luksusowych" i kosztują dwie stówki, pozostałe do tych mniej wyszukanych i można je nabyć za mniej niż sto złotych. I to takie swetry są normą w naszym świecie. 

A teraz poszukaj w sieci polskich sklepików z ręcznie szytymi ubraniami. Modnych, pięknie skrojonych, w wymyślne wzory, z wysokiej jakości materiałów. I zobacz ile kosztuje talent i ręczna praca twórcza. I dodaj do tego fakt, że Ty ten materiał tworzysz od zera. 

Jeśli akrylowy sweter w sieciówce potrafi kosztować 150 zł, to dlaczego cenisz się niżej? 

A teraz z drugiej strony - co myśli potencjalny klient? Otrzymałam już trochę pytań o dzierganie na zamówienie, prowadziłam niejedną rozmową z taką osobą. Jeśli ktoś nie ceni jakości i oryginalnych przedmiotów to za cenę "400 stówki i masz sweter" zostaniesz wyśmiana. A owszem, tak będzie. Ale co z tego? Nie po to masz ten talent by dać się wykorzystywać.
Jeśli maksymalna kwota jaką jest w stanie dać za sweter w sklepie to 100 zł, to fakt, że zapłaci Ci 150 zł sprawia, że uważa, że dał Ci nieźle zarobić, nie? :)

Ale jeśli ktoś ma taką świadomość, zna się na jakości materiałów, zna zalety wełny czy jedwabiu, ceni oryginalność, ma tą całą wiedzę okołoodzieżową (włącznie z warunkami pracy w fabrykach) potrafi docenić dobre produkty, to wcale nie spodziewa się ceny jak ze sklepu, wierz mi. I dla takich klientów warto tworzyć na zamówienie. Bo oni Cię docenią.

Inaczej sprawa się ma z robieniem prezentu. Bo wtedy te godziny są godzinami, spędzonymi dla kogoś bliskiego, kto tego od nas nie wymaga, kto się ucieszy i doceni. Całkiem inaczej dzierga się z takim nastawieniem! Ja osobiście wolałabym wydziergać sweter w prezencie niż czapkę za kilkadziesiąt złotych. Bo nie oczekuję niczego oprócz uśmiechu i radości. A gdy oczekujemy zarobku, to niech on będzie godziwy, adekwatny do tego co z siebie dajemy.
I jeszcze jedna kwestia, którą wybaczam:) i sama stosuje. Mianowicie gdy wydziergam coś z czym ostatecznie się nie polubię, to z chęcią wielką oddaję takie udziergi lub sprzedaję chociażby za cenę włóczki. Nie znoszę jak smutnie wiszą w szafie...

Cenienie swoich umiejętności, swojej pracy, siebie, nie ma nic wspólnego z egoizmem. Jeśli chcesz sprawić komuś przyjemność, to po prostu wydziergaj mu ten sweter za darmo, w prezencie! Będzie Ci wdzięczny, doceni Twoje poświęcenie i pracę. Jeśli chcesz zamienić pasję w pracę, od samego początku musisz starannie ocenić swoją pracę, bez zbędnej skromności. To co tworzysz jest wyjątkowe, całą resztę można kupić w sklepie.  

Pozdrawiam,
Marzena


PS Co robię gdy ktoś mówi, bym zrobiła mu coś na drutach (ach, doprawdy nie lubię tych bezceremonialnych "próśb)? Odpowiadam, że nie dziergam na zamówienie, ale chętnie go nauczę! Póki co żadna z tych osób nie wyraziła chęci :).

środa, 15 marca 2017

Wiosenne promocje!

Uwielbiam wiosnę! Myślę, że to idealny moment na zmiany! Idealny na uśmiech i odrobinę przyjemności. A żeby było o nie łatwiej, mam dla Was bardzo wiosenną promocję u Chmurki. 

Powodów jest kilka - idzie wiosna, będzie ciepło i miło, aż się chce dawać prezenty! Trzeba uczcić nową sprawniejszą chmurkową stronę, i fakt, że udało się już wszystko zrobić w niej jak należy. Ale najważniejszy powód to chęć odświeżenia chmurkowych półek! Julie Asselin jakby czytała w moich myślach, bo postanowiła zrobić dokładnie to samo. Co to oznacza? Cała paleta jej kolorów zostaje zmieniona! Barwniki będą teraz bardziej eko, co ma przecież same plusy :) Julie więc "bawi się" na nowo w przelewanie wyobraźni na przędzę, tworząc kolejne, piękne i oryginalne mieszanki. 


Jakby nie patrzeć, jest to więc ostatnia szansa by zdobyć moteczki w obecnych kolorach! :) Z wielką chęcią organizuję więc wiosenne porządki, które będą trwać od teraz aż do 28 marca! Wszystkie włóczki od Julie Asselin będą w tym czasie przecenione do 17%. Trzeba powitać wiosnę z motkami w rękach :)

Więc jeśli marzyliście o jakimś kolorowym precelku... to zapraszam do mojego sklepiku: uchmurki.pl.

Wszystkiego wiosennego życzę!
Marzena

środa, 8 marca 2017

Old Romance

Zachwyciłam się tym projektem zaraz po jego ukazaniu się, a potem mi troszkę przeszło. Oryginalny sweter wygląda nieźle, między całością a koronką jest mały kontrast, przez co wszystko wygląda subtelnie. Ale wersje dziewiarek z całego świata jakoś nie zawsze do mnie przemawiały. Ale to nie tak, że jakoś specjalnie się zraziłam i obraziłam na ten sweter! Nie, po prostu nie było okazji i większych chęci by go wydziergać. Po ostatnim projekcie zostałam z pustymi drutami na kilka dni, nic specjalnie mnie nie zachwycało w tym czasie, a ja lubię jak zachwyca :). No i wróciłam do tego romansu, jak widać, jest to stary romans, i z poczuciem misji poleciałam do góry wybrać kolory. Mocne kontrasty były zakazane! Koronka w tym samym kolorze co reszta swetra też mi się nie podoba, wtedy Old Romance traci cały urok, ale musiałam być ostrożna, wiecie, żeby sobie jakiegoś wariata nie wydziergać. 

Jak połączyłam chłodne srebro z ciepłym, ale mocno poszarzałym beżem to poczułam, że mi się lampa zapala, że to to chyba i że jednak się zachwycę :) I nie żałuję!

Oto mój Old Romance autorstwa Joji Locatelli! Sweter dziergany bardzo nietypowo!


Po wymagającym pełnego skupienia początku podczas dziergania rękawów, przychodzi moment niesamowitej nudy prawych oczek :) Ale nie myślcie, że ja mam coś przeciw takiej nudzie! Zazwyczaj bardzo łatwo i z wielką przyjemnością dziergam morze prawych i lewych, ale tu akurat po takim początku strasznie mi się nie chciało robić korpusu. Z pomocą temu romansowi, przyszedł inny. Kupiłam Civilizację V, grę komputerową, którą bardzo lubię (a raczej lubiłam trzecią część, i parę lat temu namiętnie w nią grałam) i razem z Mateuszem podbijaliśmy świat! A jak to się ma do dziergania swetra? A tak, że to gra turowa jest, a że graliśmy na jednym komputerze, a tury się wydłużały z każdym rokiem naszej cywilizacji, to przydługa tura Mateusza, gdzie mogłam tylko się przyglądać, była idealnym momentem by wydziergać rządek albo dwa.

 

Koronka powstała z kaszmirowego Fino Echo, miałam małą kulkę wełny po poprzednim sweterku od Joji - Trevorze, a całość to Fino Parchemin, w nietypowo przydymionym, wcale nie żółtym beżu.

Nie powiem, ciężko jest przymierzać sweterek, który dzierga się w ten sposób. Na szczęście trafiłam dobrze z rozmiarem (robiłam S), rękawy są lekko przydługie, tak jak w oryginale. Lubię przydługie rękawy.

W ogóle nie mieszałam motków! Każdy precelek wyglądał tak samo, dobrze widać to w gotowym swetrze :)

Coś wyjątkowo mi się majtało głową podczas sesji. I nawet nie było jakoś zimno bardzo. Nie licząc momentu jak wpadłam na polu w ukrytą kałużę. Ja zawsze muszę zrobić jakiś cyrk :) A Mateusz nie zapomniał tego uwiecznić, no ale wybaczcie... powstrzymam się przed publikacją.

Ta granatowa chmura w tle (piękna co?) to dopiero co mijający grad. Normalny człowiek wychodząc z domu i widząc gradobicie wróci się do chałupy nie? Ale na szczęście my nie jesteśmy normalni.


Łapki, które wydziergały owy sweterek!

Nieskromnie przyznam, że bardzo go lubię. Jest kolejnym takim codziennym swetrem, bardzo wygodnym i jednocześnie kobiecym. Ma to coś, niewątpliwie. Naprawdę polecam!

A teraz na drutach nowy projekt! Jak tylko zakończyłam Romance narzuciłam z prędkością światła oczka na coś własnego. Trafił mnie pomysł, trzeba korzystać :)

Pozdrawiam,
Marzena

poniedziałek, 6 marca 2017

Angular, czyli...

...szal tak nowoczesny, minimalistyczny, geometryczny i słodki jak tylko można :) A do tego sprawiający wrażenie trójwymiaru! Czyli mnóstwo koloru, matematyki i prostoty. I jest już w sprzedaży:)



Wzór można nabyć na Ravelry: klik! lub u Chmurki klik! - gdzie dostępna jest płatność przez PayPal lub przelewem. I mam dla Was niespodziankę. Wzór jest także po polsku!


Angular, dzierga się sam, naprawdę! Testerka rekordzistka zrobiła go w 6 dni, dacie wiarę? Testy poszły tak sprawnie i tak szybko, że nadziwić się nie mogę. A testerki miałam świetne, zdjęcia mówią same za siebie. Oto kilka testowych wersji:



100% minimalizm Lucji:




To nie wszystkie testowe wersje. Na niektóre jeszcze czekam! Ale z zajawek wiem, że to będzie obłęd :) 

Szal towarzyszył mi przez całą zimę, noszony razem z różową czapką i czarnym płaszczem. Na mieście czułam się szałowo :)

Życzę więc Wam miłego dziergania!
Marzena