wtorek, 21 lutego 2017

Comfy!

Ci, którzy śledzą Chmurkowego fanpage czy instagrama wiedzą, że obecnie trwa promocja na moje trzy, moim zdaniem, najbardziej przytulaśne swetry! :) Donoszę i tu! Do czwartku włącznie Melanie, Cosy Hubby, Cosy Wifey jak i cała kolekcja The cosiest life ever! jest dostępna 20% taniej. Wystarczy przy zakupie użyć kodu: Comfy. Miłego dziergania!
Przy okazji wspomnę o tym, że obecnie pracuję ciężko i intensywnie nad nową wersją Chmurkowej strony. Przepraszam za wszystkie niedogodności z tym związane! Moja praca nad nią to tylko mała część, bo niestety większość rzeczy muszą wykonać programiści. Ważne jest dla mnie by wszystko działało perfekcyjnie, stąd tak długi okres oczekiwania. Pracy jest wiele, jeszcze trochę do zrobienia, trzymajcie kciuki! 

Dodatkowo testują się moje dwa nowe projekty - Angular, którego już mogliście poznać i jeden tajemniczy projekt!
Z racji natłoku pracy i obowiązków mało mnie tu, tam i wszędzie, ale obiecuję nadrobić zaległości. Już planuję kilka postów, w tym jeden o który pytałyście, czyli parę słów o tym jak się nosi, jak się pierze i czy nadal żyje :) 

Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do pracy!
Marzena

środa, 15 lutego 2017

Czekam na wiosnę!

Bardzo niecierpliwie czekam w tym roku na wiosnę. Chyba nigdy tak bardzo jej nie wypatrywałam jak teraz. Tej jesieni/zimy nałapałam tyle infekcji, że wystarczy na kilka lat :). Obecnie wychodzę z kolejnej, stąd cisza na blogu - złe samopoczucie nie sprzyja uzewnętrznianiu. Dziergałam wolniej, zdecydowanie niespiesznie, za to czytam sporo i sporo również gram. Czyli się nie nudzę! Dobrze mieć za towarzysza człowieka z podobnymi zamiłowaniami i spędzać "aktywnie" wieczory z padem w ręku.
 
Moje powolne dzierganie bierze się zapewne również z tego, że dziergam sweter, który na początku wymaga od nas niemało pracy i skupienia. Obecnie ten etap mam już za sobą, czekają mnie teraz miliony prawych oczek. A mowa o Old Romance Joji Locatelli, w którym najpierw dziergamy koronkę, później rękawy, a dopiero na końcu korpus. Wczoraj robótka wyglądała tak:


Bolące gardło i zatoki nie pomagają w fotografowaniu, więc mam wrażenie, że efekt "taki se", bo na żywo jest o wiele lepiej! :) Zwłaszcza kolorystycznie. A już w ogóle dzierganie tego beżu na wrzosowych drutach.... ach, każdy esteta byłby usatysfakcjonowany!

Potrzeba słońca, ciepła i kwiatów jest tak wielka, że postanowiłam zapewnić je sobie sama, jako że za oknem nadal byle jak. Lubię odświeżać co jakiś czas wystrój w mieszkaniu i wprowadzać inny klimat. Obecnie panują u nas stonowane pastelowe róże, zielenie i beże. Kupię sobie dziś cięte kwiaty, przesadzę sukulenta, który rośnie jak szalony (i zrobię sobie 10 mniejszych:)) i będę mieć wiosnę w domu! 
 
Często gdy brakuje mi ilustracji/obrazka pasującego do aktualnego wystroju, siadam i tworzę go sama. Nie jestem specjalnie uzdolniona plastycznie, coś umiem malować, rysować, ale to żadne szaleństwo. Potrzebowałam minimalistycznej botanicznej ilustracji, znalazłam w sieci inspirację i wzorując się na niej, nabazgrałam akwarelami swoją. A dziś zrobię jeszcze jedną, mniejszą, do kompletu.
 
Czy jest tu ktoś, kto razem ze mną czeka na wiosnę? Może wspólnie uda nam się ją przywołać!
Pozdrawiam Was ciepło,
Marzena

środa, 1 lutego 2017

Angular

Na samym początku pojawiła się w mojej głowie myśl, że bardzo chciałabym chustę. Chustę dużą, idealną do otulenia. Nie gustuję w ażurowych szalach i otulaczach, od razu wiedziałam, że będzie to coś nowoczesnego, minimalistycznego. Potem powstał projekt, a jako że stworzyłam go w programie graficznym, mogłam z łatwością podmieniać kolory i znaleźć zestaw idealny!

Zależało mi na dokładnym, na tyle ile się da, odwzorowaniu grafiki. Kolory też musiały zostać na ustalonym miejscu, bo cały pic polegał na tym, by stworzyć efekt 3D :). By kolory tworzyły cienie udawanych trójwymiarowych zagięć. 

Niby to ja studiowałam matmę, ale to Mateusz jest w tej rodzinie mózgiem doskonałym, więc wspólnie z nim, polegając na jego umiejętnościach, wyliczyliśmy kąty, nachylenia i długości. Jakby ktoś nas z boku posłuchał nie uwierzyłby, że liczyliśmy oczka na chustę:). Padały słowa w stylu: "policz to z tangensa", "coś mi się nie zgadza z długością przeciwprostokątnej" itp. Matematyka naprawdę przydaje się w życiu! Ułatwia tyle spraw! Niby można inaczej, ale jeśli użyjemy do tego matmy... to działa się o wiele szybciej i dokładniej!

Angular ma wiele wspólnego z matematyką. Trójwymiarowość, geometryczne kształty, kąty... No ale zobaczcie sami!


Chusta jest bardzo duża! Zabrakło mi ręki by naciągnąć ją maksymalnie :) Oprócz tego jest też szeroka, przez co naprawdę można się nią owinąć. Chustę dziergałam z myślą o wiosennych leśnych spacerach, bądź letnich wieczorach, gdy będę cieszyć się świeżym powietrzem na balkonie.

Połączyłam cztery odcienie różu - każdy inny, od mocnego, neonowego, przez słodki, chłodny i bardzo jasny, aż po morelowy. Każdy z tych odcieni uwielbiam, a razem tworzą cudnie radosny zestaw. Chusta już noszona, aż miło owinąć się nią podczas zimowego spaceru :)

Umiejscowienie kolorów jest tu kluczowe - dwa środkowe kolory tworzą trójwymiarowy efekt (mam nadzieję, że i Wy to widzicie:)), dlatego wybrałam na to miejsce dwa najjaśniejsze kolory, tak by jeden był "cieniem" drugiego. Nie mogły być ani mocno kontrastowe, ani zbyt podobne. Jaskrawe i ciemniejsze odcienie ułożyłam na końcach chusty. Myślę, że ten mocny róż (La vie en Rose) nadaje jej charakteru - to kolor stworzony do chust!
Połączyłam Fino i Piccolo, są one zbliżone grubością i strukturą. Od lewej - Piccolo La vie en Rose, Fino My Austin Rose (miałam w zapasach mały kłębek po Lovely Huggers), Piccolo Jardins Des Tuileries i na koniec Fino I'm Blushing. Na największy trójkąt zużyłam ponad motek, a reszta nie przekroczyła 50 gramów. Myślę, że to dobry projekt na zużycie pozostałości po innych projektach.
 

Można ją nosić na każdy możliwy sposób!

Dziergało mi się ją szybko i bardzo przyjemnie! Łącznie z liczeniem, stworzenie chusty zajęło mi 14 dni. Myślę, że to całkiem przyzwoity czas prawda? :) 

Zdjęcia wyjątkowo wykonaliśmy w domu, ale nie ma takiej scenerii, w której Mateusz nie pokazałby co potrafi! Zawsze pomysłowy, zawsze cierpliwy, zawsze pięknie wszystko skadruje! Na szczęście to ja obrabiam zdjęcia w Photoshopie. Na szczęście, bo naprawdę bardzo to lubię :). 

Na koniec kilka kadrów z bliska:
 

Chętnie stworzę sobie jeszcze jedną... w miodowych odcieniach!!!

Pozdrawiam serdecznie,
Marzena